ArtykulyZmiany klimatu

Ekstremalna pogoda – Część 1 z 3

Częstsze i gwałtowniejsze burze, wcześniej tylko przewidywane przez modele klimatyczne, można już zaobserwować.

W Północnej Dakocie woda ciągle się podnosiła. Rzeka Souris,
nabrzmiała po ponad miesiącu rekordowych deszczy w Saskatchewan, pobiła
swój rekord poziomu wody ustanowiony w 1881 roku. Wody powodziowe wdarły
się do Minot, czwartego pod względem wielkości miasta stanu i rozlały
na tysiącach hektarów upraw i lasów. Ponad 12 tysięcy ludzi trzeba było
ewakuować. Domy wielu pochłonęła woda.

storm warningJednak katastrofa w Dakocie mogłaby wywołać większe poruszenie, gdyby takie zjawiska ostatnio nie spowszedniały. Tylko w tym roku potężne zamiecie uderzyły w Północny Wschód USA, tornada przeorały kraj, wielkie rzeki, takie jak Mississippi i Missouri, wystapiły z brzegów, a woda pokryła ogromne połacie Australii, podobnie jak wypędziła z domów 5 milionów ludzi w Chinach i spustoszyła Kolumbię. A co ważniejsze, tegoroczne klęski żywiołowe podążają za litanią ekstremalnych zjawisk pogodowych z 2010 roku, od rekordowych powodzi w Tennessee i Pakistanie po zabójczą falę upałów w Rosji.

Te zjawiska przyciągnęły uwagę Narodowego Centrum Danych Klimatycznych (NCDC) w Asheville, które jest częścią NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration). Szokujące mapy satelitarne i rosnące sumy rekordowych opadów wywołały poważne zainteresowanie. W normalnych warunkach takich powodzi jak ta w Północnej Dakocie i innych miejscach na świecie można się spodziewać co 100 lat. Ale jednym z przewidywań modeli klimatycznych jest to, że katastrofy pogodowe – powodzie, fale upałów, susze, a nawet burze śnieżne – będą o wiele częstsze. „Duże deszcze i wyższe nocne minima temperatury to dwie rzeczy, których należy oczekiwać w ocieplającym się świecie”, zauważa Deke Arndt, szef działu monitorowania klimatu. Jego grupa już udokumentowała oszałamiający wzrost nocnych temperatur na obszarze Stanów Zjednoczonych. Czy więc te powodzie i mnóstwo innych ekstremalnych zjawisk to również przykłady przewidywań stających się ponurą rzeczywistością?

Z coraz większym prawdopodobieństwem można powiedzieć: „Tak”. Naukowcy mówili dotychczas ostrożnie, że kataklizmy są „zgodne” z przewidywaniami zmiany klimatu. Tylko tyle. „Teraz można stwierdzić, że niektóre zdarzenia nie wystapiły by bez globalnego ocieplenia”, mówi Kevin Trenberth kierujący analizą klimatu w Narodowym Centrum Badań Atmosferycznych (NCAR) w Boulder.

To poważna zmiana – różnica między przewidywaniem czegoś i obserwowaniem jak się dzieje. Powód jest prosty: sygnał zmiany klimatu wynurza się z „szumu” – ogromnej naturalnej zmienności pogody.

Ekstremalne sygnały

Są dwa kluczowe dowody. Po pierwsze, nie jest tak, że jesteśmy po prostu lepiej informowani o takich nieszczęściach, jak to w Dakocie lub zeszłoroczna powódź w Nashville, która przyniosła 13 mld dolarów strat, albo potężny letni monsun z 2010 w Pakistanie, który zabił 1,5 tysiąca ludzi a 20 milionów pozbawił domów. Dane wskazują, że liczba katastrof pogodowych rośnie. Munich Re, jedna z największych firm reasekuracyjnych, stworzyła najbardziej wyczerpującą bazę danych naturalnych katastrof, zaczynając aż od wybuchu Wezuwiusza w 79 roku. Analitycy spółki, która ma oczywisty interes w badaniu trendów wpływających na ryzyko ubezpieczeniowe, co roku dodaje do bazy 700-1000 katastrof. Dane wskazują niewielki wzrost od 1980 w liczbie zjawisk geologicznych takich trzęsienia ziemi wynikający ze sprawniejszego zbierania informacji. Jednak nadwyżka w liczbie klęsk klimatycznych jest dużo większa. „Nasze liczby wskazują tendencję rosnącą liczby i skali ekstremalnych zjawisk pogodowych, którą może w pełni wyjaśnić tylko zmiana klimatu”, mówi Peter Höppe, przewodniczący Geo Risks Research/Corporate Climate Center z Munich Re. „To tak jakby machina pogody zmieniła bieg.”

Druga linia dowów to nowa gałąź nauki nazywana climate attribution. Polega na detektywistycznym badaniu poszczególnych zdarzeń pogodowych pod kątem ich związków ze zmianami klimatu. Te ślady są widoczne – w jesiennych powodziach w Anglii i Walii w 2000 roku, które były najgorsze w historii, europejskiej fali upałów z 2003 roku, która zabiła we Francji 14 tysięcy osób, w huraganie Katrina i prawdopodobnie także w Nashville. To nie oznacza, że burze albo gorąco w ogóle by nie nadeszły bez zmiany klimatu, ale jak mówią naukowcy, nie byłyby tak poważne, gdyby ludzkość już nie zmianiła klimatu planety. Ta nowa nauka jest jeszcze kontrowersyjna. Toczy się debata wśród badaczy o tym, czy upały w Rosji nosiły ślady zmiany klimatu, czy to może była to tylko naturalna zmienność. Niektórzy uczeni boją się, że próby przypisania poszczególnych zjawisk zmianie klimatu są bezcelowe w szerszej dyskusji politycznej, bo można łatwo je odrzucić mówiąc, że anomalia pogodowe zawsze na Ziemi występowały. A niektórzy, osobiście przekonani o powiązaniu, niechętnie mówią o tym publicznie, z powodu tego, co myśli o globalnym ociepleniu wielu w Kongresie. 

Jednak przybywa dowodów na związek między emisjami cywilizacyjnymi i niszczycielską pogodą. A to może fundemantalnie zmienić postrzeganie zagrożeń związanych ze zmianą klimatu. Globalne ocieplenie nie jest już abstrakcyjnym pojęciem, grożącym gatunkom gdzieś daleko, odległym krajom albo pokoleniom w dalekiej przyszłości. Staje się czymś osobistym. Widać jego rękę w zbiorach zboża rolnika z Maryland, zniszczonych kiedy upał uniemożliwił zapylanie, albo w 13 mld dolarów strat w Nashville, kiedy zalało Grand Ole Opry, a przesiąknięte domy zaczęły butwieć.

„Nagle nie mówimy już o niedźwiedziach polarnych ani Malediwach” – mówi dziennikarka ekologiczna z Nashville Amanda Little.  – Zmiana klimatu przekłada się na pleśń w łóżeczku mojego dziecka. Mówimy o szkołach, kościołach, i innych miejscach, które ucierpiały.

Wilgoć w Nashville

Rekordowa powódź w Nashville w maju 2010 roku istotnie wskazuje, jak szybko ekstremalna pogoda może zamienić życie w koszmar. Weekend zaczął się spokojnie. Prawdopodobieństwo opadów deszczu przewidywano na 50%. Muzyk Eric Normand i jego żona Kelly cieszyli się, że nie zapowiadano zjawiska, którego się bali, czyli tornada. Z sobotnim koncertem Erica w miasteczku na południe od Nashville nie powinno byc żadnego kłopotu – tak przewidywał.

Mylił się. W sobotę padało i padało. „To był deszcz niepodobny do jakiegokolwiek, który widziałem w swoim życiu”, powiedział mieszkaniec Nashville, Rich Hays. Wyobraź sobie strumienie przy silnej letniej burzy, taka ulewa, przy której się chowasz pod wiaduktem na kilka minut aż przestanie padać i można iść. Tak było, tylko że w ten weekend w maju nie przestało. Jadąc autobusem z muzykami z zespołu, Normand „patrzył przez okno na przemoczoną zasłonę zieleni i szarości”, jak później pisał. Mnóstwo aut było w wodzie na drodze, którą przejzdżali. Krótki, 14-godzinny wyjazd okazał się „jednym z najbardziej stresujących i przerażających jakich doświadczyliśmy”, mówi Normand.

W tamten weekend wciąż padało – więcej niż 330 mm. W piwnicy Little zbierała się woda  – stopa, dwie, trzy głębokości. „To jest uczucie paniki, kiedy rzeczy wymykają się spod kontroli” – opowiada. W domu Haysa, jak wspomina, pojawiły się pękięcia w podłodze piwnicy, a strumienie wody zamieniły się w „prawdziwą rzekę”. Następnie, w środku nocy Hays, „usłyszał potężny trzask, prawie jak wybuch”. Siła wody przerwała betonowy fundament domu. On i jego żona spędzili resztę nocy w strachu, że się zawali.

W niedzielę rano Normand wyszedł na ulewę zapytać sąsiada czy wie, kiedy znowu będzie elektryczność – i wtedy sobie zdał sprawę, że jego normalny świat zniknął. Mały strumyk przy podnóżu pagórka był jeziorem szerokim na pół mili i zalewał domy prawie do piętra. „Na początku nie chciałem uwierzyć”, opowiada Normand. Razem z rodziną był uwięziony bez zasilania otoczony zalanymi drogami. „Byliśmy przerażeni”.

Według Little w całym zalanym mieście działy się surrealistyczne sceny, prawie jak z halucynacji. „Były absurdy na absurdach. Kościoły wyciągnięte z fundamentów płynęły ulicami. Auta pływały stadami po drogach. W piwnicy rodzinne graty pływały jak w stawie”.
Zanim potop się skończył, spadło ponad 330 mm deszczu, co zanotowano na lotnisku w Nashville. Skutki: 31 zabitych, ponad 3 mld dolarów zniszczeń i koniec radosnego przekonania o Nashville bezpiecznym od klęsk żywiołowych. „Społeczność, która nigdy nie była narażona na niesłychane siły przyrody, została wzięta z zaskoczenia”, mówi Little.  
Ale czy powodzie w Nashville, w Północnej Dakocie, i wiele innych zjawisk ekstremalnych na całym świecie można łączyć z gazami cieplarnianymi, które ludzie wyrzucają do atmosfery? Coraz bardziej tak. Chociaż nigdy nie da się powiedzieć, które zdarzenie spowodowała zmiana klimatu, nauka rozszyfrowuje jej wkład do poszczególnych zjawisk, oraz większe prawdopodobieństwo katastrof pogodowych jako skutek zmiany klimatu.

Tłumaczenie: Łukasz Dudek 

pl Źródło: Scientific American

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly