ArtykulyPowiązania

Dochodzenie w sprawie wycieku ropy?

Platforma wiertniczaJeden z amerykańskich kongresmanów zapowiada wszczęcie oficjalnego dochodzenia, które ma ustalić, jaka ilość ropy tak naprawdę ucieka do Zatoki Meksykańskiej. Decyzję taką podjął po tym, jak dowiedział się z niezależnych źródeł, że ilość ropy jest znacznie większa niż wynika z informacji przekazywanych przez koncern BP.

Przedstawiciel Izby Reprezentantów Edward Markey, demokrata z Massachusetts, zapowiedział, że wyśle specjalny list do BP i poprosi agencje federalne o więcej szczegółów na temat metod, jakie są używane do analizowania wycieku. Markey, który stoi na czele podkomitetu do spraw energii i ochrony środowiska, powiedział, że błędna ocena ilości wyciekającego paliwa może utrudniać prace podejmowane, by powstrzymać uciekającą ropę.

„Obawiam się, że zbyt niskie dane dotyczące wycieku ropy mogą ograniczać możliwości rozwiązania problemu z wyciekiem i utrudniać walkę z katastrofą” – napisał w oświadczeniu. „Jeśli nie zna się zakresu problemu, możliwość znalezienia odpowiedzi może być znacznie ograniczona.”

Przedstawiciele koncernu BP podają, że w ciągu ostatnich trzech tygodni z szybu wyciekało z dziennie 5 tysięcy baryłek ropy, czyli 210 tysięcy galonów.

Zdecydowanie inne dane przekazuje jednak naukowiec z Purdue University, który uznał, po analizie nagrań wycieku, że z uszkodzonego szybu wycieka około 70 tysięcy baryłek ropy dziennie.

Profesor nadzwyczajny Steve Wereley mówi, że doszedł do takich wniosków po dwugodzinnej analizie wycieku, przy której wykorzystał technikę zwaną PIV (particle image velocimetry), co oznacza pomiar prędkości za pomocą obrazów cząstek. Jak mówi, w tym przypadku margines błędu wynosi 20 procent, co oznacza, że może wyciekać od 56 tysięcy do 84 tysięcy baryłek ropy każdego dnia.

„Nie można tego stwierdzić precyzyjnie, ale widać, że z rury ucieka zdecydowanie więcej, niż sądzą ludzie. Bez wątpienia nie jest to 5 tysięcy baryłek” – powiedział Wereley.

Jak wyjaśnił, jego przewidywania w wysokości 70 tysięcy baryłek dziennie wynikają z wyliczeń tego, jak daleko i jak szybko cząstki ropy przemieszczają się na nagraniu.

W oświadczeniu kongresmana Markeya znalazła się natomiast informacja, że przedstawiciele BP, Transocean i Halliburton w najgorszym z możliwych scenariuszy zakładali maksymalny wyciek ropy w wysokości 60 tysięcy baryłek dziennie, o czym poinformowali podczas składania wyjaśnień przed kongresem w dniu 4 maja.

Rzecznik BP Mark Proegler stwierdził jednak, że koncern pozostaje przy swoich szacunkach w wysokości 5 tysięcy baryłek dziennie. Jak mówi, koncern doszedł do takich wniosków na podstawie danych satelitarnych, zdjęć satelitarnych oraz konsultacji ze Strażą Przybrzeżną i Narodową Administracją Oceanu i Atmosfery USA (National Oceanic and Atmospheric Administration). Nie ma jednak sposobu, by policzyć dokładną wielkość wycieku – zaznaczył rzecznik.

Jeden z amerykańskich kongresmanów zapowiada wszczęcie oficjalnego dochodzenia, które ma ustalić, jaka ilość ropy tak naprawdę ucieka do Zatoki Meksykańskiej. Decyzję taką podjął po tym, jak dowiedział się z niezależnych źródeł, że ilość ropy jest znacznie większa niż wynika z informacji przekazywanych przez koncern BP.

„Skupiamy się na powstrzymaniu wycieku, a nie na jego pomiarach” – wyjaśnił.

Platforma Deepwater Horizon zatonęła 22 kwietnia, dwa dni po eksplozji. W wybuchu zginęło 11 osób znajdujących się na platformie. Wydarzenie to doprowadziło właśnie do odkorkowania szybu naftowego, z którego od tego czasu wycieka ropa do Zatoki Meksykańskiej.

W czwartek koncern BP poinformował, że nie podejmie próby założenia kolejnego odcinka rury na uszkodzony szyb, aby w ten sposób powstrzymać wyciek.

Poprzednia próba zakorkowania szybu ogromną, wysoką na cztery piętra, stalową kapsułą nie przyniosła rezultatów, ponieważ naturalne gazy zebrane wewnątrz zbiornika wypchnęły go na powierzchnię.

Pracownicy BP, Straży Przybrzeżnej oraz władze stanowe i lokalne robią, co mogą, by nie dopuścić do dotarcia ropy do wybrzeża, co doprowadziłoby do katastrofy ekologicznej na delikatnych terenach bagnistych Luizjany. Wyciekająca na powierzchnię ropa zbierana jest z powierzchni wody przez specjalne statki, a także wypalana. W rejonie wycieku do wody wypuszczane są też ogromne ilości specjalnych dyspersantów, czyli chemikaliów, które rozbijają cząsteczki ropy i sprawiają, że opada ona na dno.

Specjalni śledczy wciąż starają się też ustalić, co doprowadziło do eksplozji na platformie Deepwater Horizon 20 kwietnia. Na razie jednak firmy, które mają związek z katastrofą, zrzucają na siebie winę.

Prezes amerykańskiego BP, Lamar McKay, powiedział przed senackim Komitetem ds. Energii i Zasobów Naturalnych (Senate Energy and Natural Resources Committee), że właściciel platformy, czyli firma Transocean, od której platforma była dzierżawiona, odpowiada za funkcjonowanie platformy oraz odpowiednie testy.

Z kolei szef Transocean Steven Newman zeznał przed senackim komitetem, że musiało zawieźć mocowanie platformy, a za jego zaprojektowanie odpowiadało BP. Z kolei wykonawcą prac była firma Halliburton.

„Gdyby nie zawiódł jeden z tych elementów, do tej eksplozji nigdy by nie doszło” – powiedział Newman.

Natomiast dyrektor ds. bezpieczeństwa i ochrony środowiska w Halliburton, Tim Probert, oświadczył przed komitetem, że odpowiedzialność spoczywa albo na Transocean, albo na BP.

Podczas mocowania platformy, firma Halliburton po prostu postępowała zgodnie z instrukcjami BP – powiedział dodając, że z kolei za urządzenie zapobiegające wybuchom odpowiadała firma Transocean.

ang Źródło: CNN

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly