Właśnie ukazał się raport brytyjskiej Komisji ds. Zrównoważonego Rozwoju (Sustainable Development Commission) „Dobrobyt bez wzrostu. Przejście do zrównoważonej gospodarki”. Autorem raportu jest ekonomista, profesor Tim Jackson.
Każde społeczeństwo jest przywiązane do swoich mitów. My mamy mit wzrostu gospodarczego.
W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat pogoń za wzrostem była najważniejszym celem polityków na całym świecie. Dziś światowa gospodarka jest prawie pięciokrotnie większa niż była pół wieku temu. Gdyby dalej rosła w dotychczasowym tempie, to w roku 2100 byłaby osiemdziesięciokrotnie większa niż przed półwieczem. Raport stawia w wątpliwość założenie ciągłej ekspansji gospodarczej w bogatych krajach i stawia pytanie, czy możliwe jest osiągnięcie dobrobytu bez wzrostu.
„Wzrost gospodarczy ma przynosić dobrobyt. Wyższe dochody powinny oznaczać lepszy wybór, bogatsze życie i jego wyższą jakość dla nas wszystkich. Tak brzmi powszechny pogląd na wzrost gospodarczy. Jednak sprawy nie zawsze tak wyglądają”.

Według raportu, obecny system, oparty na ciągłym wzroście jest niezrównoważony – ponieważ planeta jest skończona. Zasoby, w tym energia, są wyczerpywalne, co sprawi, że średniookresowe zaburzenia równowagi środowiskowej spowodowane obecnym modelem wzrostu, uczynią życie ludzkie bardziej skomplikowanym lub nawet niemożliwym.
Dlatego, wbrew wszystkiemu, co jest popierane w obecnym kryzysie, musimy znaleźć system gospodarczy i społeczny nieoparty na wzroście. Obecnie dobrobyt jest oparty na „konsumpcji” i „własności”. Jednak szczęście niekoniecznie związane jest z posiadaniem dóbr materialnych.
W tym momencie powstaje ważne pytanie: czy jesteśmy w stanie zbudować system, który umożliwia dobrobyt (szczęście) istoty ludzkiej bez wzrostu gospodarczego?
Proste pytanie, które niemalże podsumowuje ten raport to: „jak może przetrwać nasza cywilizacja?”
Wyraźnie widać, że system stoi przed nierozwiązywalnym dylematem:
„Wzrost jest niezrównoważony – przynajmniej w swojej obecnej postaci.
Kurczenie się gospodarki prowadzi do niestabilności – przynajmniej w obecnych warunkach (rosnące bezrobocie, niemożność spłaty długu, spirala recesji).
Niezdolność do rozwiązania tego dylematu to największe zagrożenie zrównoważonego rozwoju, przed którym stoimy”.
Raport stwierdza, że wszystkie działania, które są podejmowane od momentu wystąpienia obecnego kryzysu prowadzą w złym kierunku. Główną troską ekonomistów i polityków pozostają zatrudnienie i uniknięcie załamania istniejących instytucji, a recepta jest zawsze ta sama: „powrócić na ścieżkę wzrostu!”
Autor uważa, że działania „Nowego Zielonego Ładu”, forsowane m.in. przez prezydenta Obamę i mające na celu przeciwdziałanie zmianom klimatu i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, również nie rozwiążą problemu, gdyż „zielony” wzrost wciąż pozostaje wzrostem.
„Podczas, gdy modernizacja produkcji i przeprojektowanie dóbr i usług doprowadziło do większej wydajności energetycznej i lepszego wykorzystania zasobów, raport zauważa, że ambicje oddzielenia wpływu na środowisko od wzrostu gospodarczego są nierealne. Nawet przy umiarkowanym wzroście 2 procent rocznie, sprostanie wymogom redukcji emisji dwutlenku węgla do 2050 roku, oznaczałoby konieczność 130-krotnego zredukowania poziomu zużycia energii i emisji CO2 na każdego wydanego dolara”.
Wiele wskazuje na to, że nasze społeczeństwo konsumpcji dotarło do krytycznego punktu, za którym już nie ma powrotu.
Rządy powinny podjąć niezwłoczne działania w kilku wzajemnie powiązanych obszarach:
1. Wypracować i wprowadzić makroekonomiczne podstawy zrównoważonego rozwoju
2. Zmienić szkodliwą i niezrównoważoną logikę społecznej kultury konsumpcji
3. Stworzyć i nałożyć na gospodarkę ograniczenia związane z wykorzystaniem zasobów i środowiska.
Od lata 2007 roku, doświadczyliśmy wyparowywania zasobów finansowych. W miarę postępowania kryzysu proces ten może się nasilać. W świecie konsumpcji bycie konsumentem jest naszą główną rolę, dla wielu jest wręcz sensem życia i miernikiem ich wartości. Sugeruje to, że koniec ery konsumpcji może spowodować u wielu ludzi szok, pustkę emocjonalną i depresję.
W swojej wizji przyszłości w roku 2034, słowa Alana S. Drake’a, wydają się trafnym proroctwem:
„Wiele straciliśmy w ostatnim ćwierćwieczu, a jednak pomimo to, tylko nieliczni żałują utraty nadmiernej konsumpcji. Słowo 'Konsument’ jest dziś uważane za określenie pejoratywne i obrazę wartości człowieka. Powodem dumy znów stało się słowo 'Obywatel’, wiążące się ze zrozumieniem związanych z nim obowiązków i odpowiedzialności”.
więcej w Theoildrum











