ArtykulyZmiany klimatu

Dobre wiadomości: Korale przetrwają globalne ocieplenie

Naukowcy od lat ostrzegają, że koralowce madreporowe (Scleractinia) – grupa korali, która tworzy dzisiejsze rafy – są wyjątkowo wrażliwe na zmiany w środowisku. Szkodzą im śmieci, ścieki, zmętnienie wody i turyści wandale. Najgorszym wrogiem jest jednak wzrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze i wywołane tym ocieplanie się naszej planety. To pod wpływem wyższych temperatur koralowce pozbywają się współżyjących z nimi glonów, blakną i obumierają. Sam zaś dwutlenek węgla zwiększa kwasowość oceanów, co z kolei prowadzi do rozpuszczania węglanowego szkieletu korali. Na ratunek dla pięknych raf może więc być już za późno.

Czy więc koralowce nieodwołalnie znikną z powierzchni Ziemi?

Niekoniecznie. Z badań międzynarodowego zespołu prof. Jarosława Stolarskiego z Instytutu Paleobiologii PAN wynika, że korale sobie zapewne poradzą. Badacze opublikowali właśnie pracę w „BMC Evolutionary Biology” – wynika z niej, że koralowce madreporowe wcale nie są bardzo wrażliwe na przemiany w środowisku. Wręcz przeciwnie – są wyjątkowo odpornymi organizmami. – Choć ocieplanie się oceanów jest groźne dla raf koralowych, to jednak może nie mieć większego znaczenia dla ewolucji całej grupy korali madreporowych. Zapewne przetrwa ona ten kryzys podobnie jak wiele innych katastrof przez ostatnie 400 mln lat – mówi prof. Stolarski.

Koralowce madreporowe przetrwały zatem już całe masy kryzysów, w tym największe wymieranie w dziejach Ziemi.

To dobra wiadomość.  Jednak…

Katastrofalne zmiany w środowisku niszczyły tylko formy płytkowodne, ale potem z korali głębokowodnych mogły ewoluować nowe formy, które znów budowały rafy (więcej w artykule w GW).

Co to oznacza w praktyce?

Eksterminujemy koralowce płytkowodne (czyli właściwie całość raf koralowych), a po milionach lat w oparciu o gatunki głębokowodne znowu wyewoluują gatunki płytkowodne.

Jak skomentował to prof. Jan Marcin Węsławski, ekolog i biolog morza z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie:

Paleontolodzy i geolodzy mają buddyjskie podejście, że „wszystko już było, wszystko się zmienia i w końcu wszyscy obrócimy się w proch (lub skamieniałość)”. My, biolodzy środowiskowi, obserwujemy na żywo zwierzęta, które oddychają i żyją krótko. Owszem, wiemy, że są grupy zwierząt, które przechodziły kryzysy i dzięki kilku odpornym gatunkom przetrwały, ale nie zmienia to naszego zaniepokojenia stanem planety i koralowców w szczególności. Tak samo jak trudno byłoby nam zachować stoicki spokój w czasie epidemii wirusa eboli i mówić: „Nic nie szkodzi, umrze 90 proc. ludzi, ale te 10 proc. przetrwa, będzie bardziej odporne i gatunkowi ludzkiemu nic nie grozi”.

plNa podstawie Gazeta Wyborcza

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly