Artykuly

Do ekonomistów coś wreszcie dociera?

Ekonomiści uczestniczący w dyskusji „Rynki finansowe – szansa czy zagrożenie” zgodnie zgodzili się, że nie ma prostych recept na wyjście z obecnego kryzysu.

Do ekonomistów coś wreszcie dociera?Zdaniem prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Elżbiety Mączyńskiej, obecnie mamy do czynienia z kontynuacją kryzysu, który rozpoczął się w 2008 r. „Ten kryzys, to ciągle ten sam kryzys, tylko pokazuje nowe oblicze. W 2008 r. został niedoszacowany”.

Mączyńska uważa, że teraz dokonuje się przełom cywilizacyjny. Porównała go z przełomem między okresem feudalizmu, a kapitalizmu. „Głębokość i groza tego kryzysu wynika z faktu, że próbujemy go rozwiązać narzędziami z epoki industrialnej, a ta kończy się na rzecz czegoś, co jest niezdefiniowane (…) W nowej epoce stare narzędzia nie skutkują (…). Rynki finansowe oderwały się od realnej gospodarki. Ogon kręci psem, służący stał się panem”. Dodała, że problem są banki, o których mówi się, iż są za duże, by upaść. Według niej są „za bardzo powiązane, żeby upaść”. Jako przykład podała tzw. amerykańskie obrotowe drzwi między Białym Domem i Wall Street i osoby, które przechodzą z instytucji finansowych do administracji i odwrotnie. „Jeżeli nie nastąpi zasadnicza zmiana w funkcjonowaniu rynków finansowych, to kryzysy będą się nieustannie odradzać” – ostrzegła.

W opinii głównego analityka firmy Xelion Piotra Kuczyńskiego rynki finansowe rządzą politykami. „Żyjemy w świecie kontroli rynków finansowych nad politykami.

Prof. Paul H. Dembiński z Uniwersytetu we Fryburgu w Szwajcarii powiedział, że kryzys Grecji jest częścią kryzysu zadłużenia systemowego najlepiej rozwiniętych gospodarek.

„Przez ostatnie 15 lat zarówno gospodarki strefy euro jak i Stanów Zjednoczonych rozwijały się dzięki przyrostowi kredytu, który był trzy, cztery razy szybszy niż przyrost PKB” – tłumaczył. Jego zdaniem dziś widać „górę kredytu”, która – po ustąpieniu optymizmu – wydaje się nie do udźwignięcia.

„Ta góra kredytu jest niespłacalna. To jest sedno diagnozy, do której niewielu finansistów, ekspertów, polityków doszło. Jedynym krokiem do przodu jest konsolidacja długu, potem jego redukcja” – uważa Dembiński. Według niego takie cięcie, restrukturyzacja długu, wymaga ogromnej odwagi politycznej.

Cóż, myśl, że trwająca dekady epoka wzrostu już się kończy jest jeszcze zbyt rewolucyjna, ale do niej też się zbliżamy.

Oczywiście, pytanie, jak głębokiego kryzysu trzeba będzie, aby ekonomiści w swojej masie zrozumieli, przed czym tak naprawdę stoimy.

Marcin Popkiewicz

pl Na podstawie: Onet.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly