Naukowcy zaczynają rozumieć mechanizmy stojące za straszliwą suszą, która przed czterema laty nawiedziła lasy równikowe Amazonii. Ich odkrycia są przerażające.
Podczas lata w 2005 roku lasy tropikalne Amazonii zostały dotknięte przez najgorszą od wieku suszę. Wszystkie dopływy Amazonki wyschły, sprawiając, że promy poutykały w zasuszonym błocie, a setki tysięcy ryb umarły na niegdyś pełnych wody terenach, przez co ludność miejscowa została pozbawiona głównego źródła białka. Rolnicy bezradnie patrzyli, jak ich plony butwieją w dokach, gdyż szlaki wodne były zbyt suche, aby transportować nimi towary. Warunki w październiku tamtego roku były tak trudne, że gubernator brazylijskiego stanu Amazonas pojechał w samo serce dżungli, aby ogłosić sytuację „kataklizmem dla społeczeństwa”.

Jednak dla jednej grupy ludzi – naukowców – kryzys ten stworzył wyjątkowe możliwości.
Pomimo swojego zasadniczego znaczenia dla przyszłej kondycji klimatu, a co za tym idzie rodzaju ludzkiego, Amazonia pozostaje regionem pełnym pytań bez odpowiedzi, więc susza była szczególną szansą na poznanie choć części z jej sekretów. Nikt nie miał ku temu lepszych warunków niż Oliver Philips, profesor geografii na brytyjskim University of Leeds. Wraz z sześćdziesięcioma pięcioma współpracownikami, z których część pochodziła z krajów Amazonii, spędził ćwierć wieku badając reakcje największego lasu świata na zmieniające się warunki pogodowe. Projekt wymagał nadzorowania stu trzydziestu sześciu miejsc w czterdziestu czterech różnych ekosystemach oraz zbierania wielu danych dotyczących wszystkiego poczynając od średnicy drzew, przez gęstość drewna, po zróżnicowanie gatunkowe. To wszystko pozwoliło Philipsowi uzyskać ścisłe analizy naukowe, by zmierzyć się z najistotniejszym pytaniem: „Jak las równikowy reaguje na ekstremalną suszę?”.
Otrzeźwiające odkrycia Philipsa zostały opublikowane na początku bieżącego roku w czasopiśmie „Science”. Lasy na całej Ziemi są ogromnymi pochłaniaczami węgla – absorbują one wielkie ilości dwutlenku węgla przez procesy fotosyntezy i oddychania. Podczas suszy w 2005 roku proces odwrócił się, a Amazonia stała się źródłem emisji netto.
Susza nie zaatakowała równomiernie rozległych przestrzeni Amazonii, masowe wymieranie roślin wystąpiło jedynie na niektórych, najbardziej nią dotkniętych obszarach . Niektóre drzewa przestały rosnąć, inne straciły wszystkie liście, a wiele z szybko rosnących drzew i pnączy po prostu umarło. Problemy nie ograniczyły się do skali lokalnej. Jak wynika z porównania dokładnych pomiarów średnicy drzew, gęstości drewna i biomasy z 2005 roku i lat ubiegłych, strata biomasy została zanotowana nawet w tych regionach, które oceniane gołym okiem zdawały się przeżyć suszę bez większego szwanku. Te zaskakujące badania zespołu Philipsa sugerują, że lasy równikowe są bardziej wrażliwe na susze, niż uprzednio sądzono.
Philips odkrył też, że susza w 2005 roku nie była rezultatem El Niño, które było przyczyną wcześniejszych susz, lecz nastąpiła z powodu regionalnego wzrostu temperatury mórz, jednej z początkowych przewidywanych oznak globalnego ocieplenia. Po powiązaniu tych odkryć, można wnioskować, że zmiany klimatyczne mogą spowodować powstanie złośliwego sprzężenia zwrotnego, w którym rosnące temperatury sprawiają, że wysychające lasy tropikalne wydzielają ogromne ilości gazów cieplarnianych, co z kolei przyczynia się do jeszcze szybszego ogrzewania planety. Nie bez powodu w zeszłorocznym artykule z „Proceedings of The National Academy of Science” wymieranie lasów deszczowych Amazonii umieszczono na liście dziewięciu najważniejszych „punktów krytycznych”, przekroczeniu których trzeba przeciwdziałać, aby zapobiec katastroficznym zmianom klimatu.
Jednak to nie koniec złych wieści. Nowe badanie przedstawione podczas marcowej konferencji zorganizowanej przez University of Copenhagen ze wsparciem IPCC podaje, że wzrost temperatury o zaledwie cztery stopnie Celsjusza, spowoduje wymarcie 85 procent lasów Amazonii. Aby uniknąć tych zmian, powinniśmy zredukować światowe emisje węglowe o co najmniej 80 procent.
Na tym samym spotkaniu, Vicky Pope, naukowiec z brytyjskiego Met Office, wykazywał, że ocieplenie o 2.2°C przez niecałe sto lat zabije od 20 do 40 procent lasów Amazonii. Wzrost temperatury o 3°C uśmierci 75 procent drzew, a „lasy w znanej nam formie zupełnie zanikną.”. Inni naukowcy z Met dodają, że zmiany te będą już nieodwracalne.
Zagrożenie dotyczy nie tylko Amazonii. W Afryce, w krajach takich jak Kongo, gdzie Philips przewodniczy grupie afrykańskich naukowców, „niektóre części lasów są tak suche, że istnieje groźba, że przekształcą się w sawannę.”
Philip’s twierdzi, że wiele ze zniszczeń jeszcze się nie dokonało – a to dobra wiadomość. „Lasy stanowią wciąż niemal 80 procent Amazonii. To największy na planecie obszar pokryty dziko rosnącą roślinnością. Ciągle jest o co walczyć i co ratować.”. Lecz jeśli przewidywania są rzeczywiście trafne – a dokładne pomiary dotyczące suszy w Amazonii w 2005 dają podstawy by za takie je uważać – istnieje realne zagrożenie, że susza spowoduje przyspieszenie zmian klimatycznych, aż w końcu osiągną one poziom, za którym nie będziemy już mogli ich kontrolować. Tym bardziej więc powinniśmy jak najszybciej podjąć działania, aby zapobiec temu scenariuszowi.
Więcej w Washington Monthly








