50 stopni w przedziale i mdlejący pasażerowie – podczas upałów na niemieckiej kolei to normalka. SPD chce, by sprawę zbadała komisja śledcza. Deutsche Bahn odpowiada, że winny jest zmieniający się klimat.
Jazda szybkimi pociągami ICE stała się w Niemczech prawdziwą loterią. Przed wejściem do pociągu nie wiadomo, czy wsiadło się do takiego, w którym klimatyzacja działa, jak należy. To okazuje się, gdy pociąg ruszy, a pasażerowie nie mogą się już wycofać.
Taka podróż może się skończyć fatalnie. W zeszłą sobotę doświadczyła tego grupa uczniów wracająca z Berlina do Bonn. Na trasie temperatura w wagonach osiągnęła 50 stopni. W efekcie kilkudziesięciu pasażerów zemdlało, a w pociągu wybuchła panika. Powód? W 36-stopniowym upale przestała działać klimatyzacja. Co gorsza, obsługa pociągu przez dłuższy czas bagatelizowała problem. Gdy ledwie żywi pasażerowie przychodzili do konduktorów na skargę, ci wzruszali ramionami, mówiąc: zepsuła się klimatyzacja.
Pociąg ewakuowano dopiero w Bielefeld, czyli w połowie trasy. Na peronie czekali już ratownicy medyczni. Okazało się, że dziesięć osób jest w tak złym stanie, ze trzeba je było hospitalizować. – Jechaliśmy jak na patelni – opowiadali dziennikarzom ci, którzy czuli się lepiej. Przeciwko obsłudze pociągu policja od razu wszczęła śledztwo, zarzucając jej, że naraziła zdrowie pasażerów.
Podobne dramatyczne informacje od kilku dni dochodzą z całych Niemiec. Prasa pisała m.in. o innych pociągach, które trzeba było zatrzymać z powodu wysokiej temperatury w przedziałach oraz o kobiecie, która wybiła szybę (w nowoczesnych klimatyzowanych pociągach okien nie da się otworzyć), bo nie była w stanie znieść upału.
Przedstawiciele kolei i producentów pociągów ICE, koncernów Siemens i Adtranz natychmiast zaczęli szukać przyczyny problemu.
Z lokomotywowni, w których sprawdzali pociągi, wrócili z banalnym wytłumaczeniem. Klimatyzacja w pociągach ICE nawala, bo jest… za ciepło.
– Urządzenia pracują na granicy wytrzymałości. Dopuszczalna temperatura na zewnątrz to 32 stopnie – oświadczył rzecznik kolei, dodając, że winny jest zmieniający się klimat. Gdy projektowano pociągi, nikt nie myślał, że Niemcy może nawiedzić taka fala upałów jak w tym roku.
Tymi słowami rozsierdził cały kraj. Deutsche Bahn od dłuższego czasu zbiera negatywne recenzje z powodu częstych spóźnień i awarii ich pociągów. Niedziałająca klimatyzacja przelewa czarę goryczy.
– Oczekuję, że pociągi będą bezawaryjnie działać w temperaturze – 40 i + 40 stopni – oświadczył minister transportu Peter Ramsauer. A SPD zażądało powołania w Bundestagu komisji śledczej, która wyjaśni, dlaczego w upałach w pociągach jest tak gorąco.
– Chcemy wiedzieć, czy to nie efekt oszczędzaniu na bezpieczeństwie pasażerów. Trzeba też znaleźć winnych – mówi Florian Pronold, zastępca szefa frakcji SPD w Bundestagu.
Kolej pracuje nad rozwiązaniem problemu, ale bezskutecznie. Wiadomo jedynie, że w niektórych pociągach klimatyzacja działa bez zarzutu, a w niektórych się psuje.
Lekarze na wszelki wypadek przestrzegli seniorów i dzieci, by unikali kolei, bo długa podróż w wagonie, w którym panuje 50-stopniowy upał, może się dla nich źle skończyć.
A kolei wczoraj przybył kolejny problem. Niemieckie kasy chorych będą domagać się od niej zwrotu kosztów leczenia pasażerów, którzy ucierpieli w nieklimatyzowanych wagonach.
Źródło: Wyborcza.biz









