W 2010 roku Indie przeżywały ogromny rozkwit energetyki węglowej, ale nie wszyscy odnieśli z tego korzyści. Członkowie społeczności Siddhi, rozproszonej u podnóży Ghatów Zachodnich nadal tkwili niemal całkowicie i dosłownie w ciemnościach. Ponieważ sieć energetyczna nie pokrywa tego obszaru, Francis Wilson polega wyłącznie na lampach naftowych. Mohan Appu nie ma przyłącza energetycznego, bo nie posiada dokumentów zaświadczających o własności domu, w którym żyje od lat. Żeby naładować telefon komórkowy, mieszkańcy tutejszych wiejskich społeczności muszą podróżować aż 20 km.
Podobne sytuacje mają często miejsce na wiejskich terenach państwa, współtworząc dziwny energetyczny krajobraz Indii. Pomimo że przez ostatnie 2 lata pojawiły się nadwyżki energii z węgla, 240 milionów ludzi w Indiach wciąż ma mały dostęp do elektryczności, lub nie ma go w ogóle. Do tego od początku 2017 roku ceny energii ze źródeł odnawialnych spadły tak drastycznie, że analitycy jednocześnie obwieścili, że to „nowy rekord” i „przełom”. Prędkość zmian indyjskiej infrastruktury energetycznej jest tak duża, że nawet specjaliści mają problem z ustaleniem trendów w nieustannie zmieniającym się tempie rozwoju.
Kolejna światowa stolica węgla?
Ponieważ Chiny stopniowo ograniczają własną infrastrukturę węglową, Międzynarodowa Agencja Energii prognozowała w 2015 roku, że to Indie staną się w bliskiej przyszłości następnym węglowym centrum. Twierdzili, że „połowa światowego wzrostu netto mocy elektrowni węglowych do 2040 roku będzie miała miejsce w Indiach”. Rok później, w lipcu 2016, organizacja CoalSwarm opublikowała alarmujący raport, informujący o projektach budowy 370 elektrowni węglowych na terenie całego kraju.
Te informacje niosły mocno nieprzyjemne wnioski: realizacja ogromnych planów Indii związanych z energetyką węglową byłyby ciosem w cele klimatyczne ustalone w Paryżu. Jednak zaledwie parę miesięcy po opublikowaniu raportu, badaczy z CoalSwarm zaskoczył kolejny zwrot akcji. W grudniu 2016 Central Authority of India (CAI) wyłożył plan dotyczący elektryczności, w którym powiedziano „nie” nowym elektrowniom węglowym na co najmniej 10 lat (oprócz tych będących w budowie). CAI przedstawiło także nowe cele energetyki odnawialnej – wybudowanie 275 GW ze słońca, wiatru i wody do 2027 roku.
Wynika z tego, że większość planów budowy elektrowni, wyśledzonych przez CoalSwarm zostanie odłożona na półkę. Pokazuje to także, że Indie zdecydowanie prą w kierunku przekształcenia swojej sieci energetycznej. W 2016 roku w kraju powstało więcej mocy ze źródeł odnawialnych niż cieplnych. „Trudno za tym nadążyć” mówi Christine Shearer, analityk CoalSwarm i główna autorka raportu. „Kraj powinien być epicentrum budowy elektrowni węglowych, ale ciekawe jest przyglądanie się sytuacji, gdzie Chiny i Indie postępują odwrotnie do tego, co często o nich słyszeliśmy. W jednym i drugim państwie energetyka węglowa zahamowała”.
Nadmiar mocy nie oznacza, że każdy zakątek państwa jest zelektryfikowany. Pokazuje raczej, jak bardzo dużą bezwładnością, redundancją i nierówną dystrybucją charakteryzuje się system. „Jest wiele elektrowni węglowych, które nie działają w pełni swoich możliwości” mówi Ashish Fernandesz z Greenpeace. „Ta sytuacja doprowadziła do tego, że w państwowych spółkach dystrybucyjnych jest nadmiar niewykorzystanej mocy”.
Droga, niepotrzebna energia z węgla
Jest jeszcze inny powód tej obfitości: wiejskich obszarów pozbawionych elektryczności nie stać na obecne ceny prądu z węgla. W zależności od stanu, ceny dla gospodarstw domowych wahają się od 120 rupii (1,86 dolarów) do 500 (7,75 dolarów) miesięcznie. „Jeśli [mieszkańcy] nie mogą sobie pozwolić na prąd, nie ma znaczenia, jakiego paliwa używa elektrownia”, mówi Tim Buckley, dyrektor Institute for Energy Economics and Financial Analysis (IEEFA). „Aby coś z tym zrobić, musisz rozwiązać problem ubóstwa energetycznego, edukacji i zatrudnienia”, dodaje. „Nie możesz wciąż budować drogich, zasilanych węglem elektrowni, które zanieczyszczają kraj i myśleć, że nieustannie będzie na nie zapotrzebowanie – [niektórych mieszkańców] po prostu nie stać na taki prąd”. Nawet jeśli dane wskazują, że jakiś obszar jest zelektryfikowany, to w praktyce niewiele to znaczy, mówi Fernandes. „Musimy spojrzeć na stan elektryfikacji indywidualnych gospodarstw domowych. W danych rządowych całe miasto uważa się za podłączone do sieci, jeśli jest w nim 1 budynek czy 1 latarnia, do której doprowadzono prąd” – dodaje.

Rysunek 1. Roczny wzrost mocy z węgla, w MW, lata1960-2015 – tuż przed ogłoszeniem przez kraj nadpodaży energii z węgla (CoalSwarm)
Raport Greenpeace opublikowany w październiku 2016 wymienia 65 GW elektrowni węglowych w budowie w Indiach i dodatkowo 176 GW w projektach na różnym stadium uzyskiwania zezwolenia. Raport przewiduje, że 94% mocy, które miałyby być wybudowane, nie będzie potrzebne przed 2022 rokiem, co odpowiada 49 miliardom dolarów zmarnowanych na te inwestycje. To częściowo wyjaśnia, dlaczego warta 150 mln dolarów elektrownia w stanie Maharashtra stoi bezczynna z powodu braku zapotrzebowania. Może także tłumaczyć, dlaczego inny stan Indii, Gujarat, wycofał się w maju 2017 roku z wartej 4 miliardy dolarów elektrowni węglowej o mocy 4 GW. „Nikt nie chce finansować inwestycji węglowych na hinduskim rynku, bo stały się one niekonkurencyjne w stosunku do obecnych cen energii słonecznej”, mówi Buckley.
Wraz z kurczeniem się perspektyw hinduskiego sektora węglowego spadają ceny energii ze źródeł odnawialnych. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to będą to dobre wieści dla planety. Indie ustanowiły pierwszy rekord niskich cen w lutym 2017 roku, gdy kWh energii słonecznej sprzedawano za 2,97 rupii (0,046 dolara). W maju padł kolejny rekord – ceny energii słonecznej spadły o dalsze 12% do 2,62 rupii (0,041 dolara) za kWh. „Podkreślmy to – energia słoneczna z nowych źródeł jest 15% tańsza niż węglowa z istniejących elektrowni. Nikt, nigdzie na świecie, nie spodziewał się, że energia słoneczna będzie tak tania – przynajmniej w tym dziesięcioleciu” mówi Buckley. „A Indie osiągnęły to w tym roku. To znacząca zmiana w Indiach – w ciągu miesiąca kraj przeszedł od potencjalnego zagrożenia klimatycznych celów do potencjalnego utrzymania ich”.
Nowi liderzy w energetyce
Wiadomości o spadających cenach energii słonecznej w Indiach i niedawne (bardzo znaczne) wysiłki państwa, by wycofać się z węgla jako podstawowego surowca energetycznego, są zupełną odwrotnością tego, co obecnie dzieje się w USA. Analitycy obawiają się, że „America First Energy Plan” prezydenta Trumpa zepchnie USA za Chiny i Indie w rozwoju OZE. „W czasie gdy Trump jest zajęty niszczeniem porozumienia paryskiego, nadzieję na przyszłość pozwala utrzymać przejęcie roli liderów przez Indie i Chiny”, zauważa Buckley.
Według badania opublikowanego w maju 2017 roku przez Climate Action Tracker, Chiny i Indie są na dobrej ścieżce, by z dużym wyprzedzeniem zrealizować swoje cele klimatyczne na 2030 rok. Podczas gdy Trump działa na rzecz rewitalizacji przemysłu węglowego, raport wskazuje, że ostatnie zdecydowane podejście Chin i Indii do ograniczania emisji dwutlenku węgla zyskuje przewagę nad brakiem amerykańskich inicjatyw w dziedzinie OZE. Ostatecznie, wskazuje Buckley, może się okazać, że te dwa kraje przejmą prowadzenie.
Z 3 największych światowych emitentów CO2, tylko USA są zagrożone niewypełnieniem swoich celów klimatycznych – wskazuje raport Climate Action Tracker. Strategia energetyczna opublikowana w maju 2017 roku przez hinduski rząd prognozuje, że 57% mocy energetycznych będzie pochodziło ze źródeł nieopartych na paliwach kopalnych już w 2027 roku – co znacząco wykracza poza cele z porozumienia paryskiego mówiące o 40% do roku 2030. Obecnie prawie 33% energii w kraju pochodzi ze źródeł nieopartych na paliwach kopalnych, co sprawia, że paryski cel jest relatywnie mało ambitny.
Te informacje są niewątpliwie pozytywne, a liczby pokazują, że nowe standardy ustanawiają państwa, których nikt wcześniej o to by nie podejrzewał. Jednak jeśli chodzi o wielkoskalowe wdrożenia, to ani słońce, ani węgiel nie są prostym rozwiązaniem dla Indii. Spadające ceny energii ze źródeł nieopartych na paliwach kopalnych są zachęcające, a powolne, ale stałe wycofywanie się z węgla wygląda optymistycznie, ale czy to wystarczy, by załatać dziury w dystrybucji prądu? Fernandes tak nie uważa: „Największym zagrożeniem dla ekspansji OZE są firmy dystrybucyjne”, dodając, że to podstawa problemów. „Dopóki model dystrybucyjny nie zostanie zrestrukturyzowany, te same problemy będą pojawiać się cały czas”.
„Rozwiązania takie jak panele słoneczne niepodłączone do sieci są jednym z pomysłów, które mogą być odpowiedzią na problemy z dystrybucją”, mówi Harish Hande, współzałożyciel SELCO, przedsięwzięcia, które wprowadziło panele słoneczne off-grid w społeczności Siddhi w 2010 roku. W ciągu roku 100 domów zostało zelektryfikowane w regionie Zachodnich Ghatów. SELCO dostało krajową nagrodę za swoje działania w sektorze energetycznym na obszarach o słabo rozwiniętych usługach, ale Hande wskazuje, że długoterminowe rozwiązania muszą wyjść poza zwykłe modyfikacje łańcucha dostaw. „Nie chodzi tylko o dostarczanie prądu”, mówi. „Musi pojawić się solidne partnerstwo publiczno-prywatne obejmujące edukację, opiekę zdrowotną i większy rynek dla usług OZE, tak by stały się bardziej dostępne”.
Tłumaczenie Anna Sierpińska na podstawie Will India Ever Need Another Coal Plant?








