Artykuly

Czy gospodarka na świecie się odradza?

5 lat po jednej z największych w historii recesji, pojawiają się perspektywy powrotu gospodarki na stabilny tor. Amerykańska Rezerwa Federalna (FED) przez ostatnie lata prowadziła i w dalszym ciągu przeprowadza wyrafinowaną politykę finansową, która przynosi pewne, pozytywne efekty. Ben Bernake ocenił ostatnio, że polityka, jaką kieruje się FED jest dobra i przynosi korzyści. Dodał także, że przedwczesne zakończenie programu luzowania gospodarczego, może spowolnić wzrost PKB, a nawet go zatrzymać.

Amerykańska gospodarka w ostatnich miesiącach lekko rośnie, nie we wszystkich gałęziach, ale poprawa jest widoczna. Obecny wynoszący 85 mld dolarów miesięcznie skup aktywów przynosi, co prawda pewne korzyści, a przynajmniej tak się wielu ekonomistom i samemu szefowi FED-u wydaje. Jednak taka polityka będzie mieć swoje konsekwencje w niedalekiej przyszłości. Bezrobocie w USA nie rośnie, zwiększyła się nieco sprzedaż samochodów i mieszkań, których ceny wzrosły. Nieco wzrosła także sprzedaż detaliczna, choć poniżej oczekiwań ekonomistów, ale dane są pozytywne i napawają optymizmem. To jednak koniec dobrych informacji dla USA. Howard Davidowitz szef firmy konsultingowej Davidowitz & Associates ma odmienne zdanie, co do gospodarki Stanów Zjednoczonych. Według niego stan gospodarki USA jest w katastrofalnym stanie, a obecne bezrobocie jest tak naprawdę większe i stan ten nie polepsza, a przynajmniej w najbliższym czasie nie polepszy sytuacji amerykańskiego rynku. Większość, bo aż 75% nowych miejsc pracy w USA, które są w głównej mierze wynikiem nowatorskiej inżynierii finansowej, jest niskopłatna. Do tego wiele miejsc pracy ma sezonowy, lub krótkookresowy charakter. Zdaniem szefa Davidowitz & Associates, realne bezrobocie, uwzględniające tych, którzy przestali szukać pracy i nie pracują w takim wymiarze, w jakim by chcieli, wynosi 14%. Taka sytuacja nie poprawi stanu ani jakości handlu wewnętrznego, jak i zewnętrznego. 

Amerykańska gospodarka rośnie obecnie w tempie 1,5%, nie jest w recesji, ale nie jest też w dobrej sytuacji. Davidowitz prognozuje, że istnieje 50% szans na recesję w 2014 roku… kolejną, po 2008 roku. 

Tymczasem za oceanem sytuacja także jest podobna i tak samo, jak w USA jest optymizm. Tyle tylko, że w tym przypadku jeszcze nikt nie wylał przysłowiowego zimnego kubła na głowę. Mowa tu o Polsce. Sytuacja w polskiej gospodarce poprawia się. Choć ta naprawdę, to głównie dzięki lepszej niż jeszcze kilka miesięcy temu sytuacji w niemieckiej gospodarce. Niemcy są ważnym partnerem gospodarczym dla Polski. Tam sytuacja się poprawiła, więc i w Polsce także notuje się odbicie. Wzrost PKB Polski lekko rośnie i na ten rok prognozuje się 1,1%. To niewiele, a dane napawają optymizmem. Według Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Credit Agricole sytuacja jest dobra. Spowolnienie wzrostu gospodarczego w Polsce dobiegło końca. Począwszy od drugiego kwartału 2013 roku, jego tempo będzie stopniowo wzrastać dzięki efektom niskiej bazy sprzed roku, dalszemu ożywieniu spożycia prywatnego i odbudowie zapasów. Tym samym dzisiejsze dane potwierdzają początek kolejnego cyklu wzrostowego w polskiej gospodarce Takiego samego zdania jest rząd, który twierdzi, że gospodarczy dołek Polska ma już za sobą i że w 2014 roku będzie już zdecydowanie lepiej. Co ciekawe także Międzynarodowy Fundusz Walutowy twierdzi, że w 2014 roku gospodarkę Polski czeka zdecydowane odbicie.  Wtedy właśnie wzrost wyniesie 2,2% Warunkiem spełnienia tej prognozy, jest popyt wewnętrzny. Jeśli popyt wewnętrzny nie będzie rósł, to świetlane prognozy będzie trzeba przeszacować w dół. 

Wróćmy teraz ponownie do Ameryki. FED nie zamierza zaprzestania prowadzenia dotychczasowej polityki monetarnej, która zadłuża kraj. Dług publiczny wynosi już 16,74 bln dolarów i już dawno przekroczył i tak raz po raz przekraczane limity. Polityka, jaką kieruje się FED prowadzi do recesji i Stany Zjednoczone znalazły w pułapce bez wyjścia. Jeśli program luzowania polityki monetarnej zostanie przerwany, to recesja wróci. Jeśli nie zostanie przerwany, to bańka spekulacyjna będzie rosnąć dalej, a w nieskończoność rosnąć nie będzie. USA hodują kolejny, jeszcze większy kryzys niż ten z 2008 roku.

Dodajmy teraz do tego ceny paliw kopalnych i innych ważnych dla gospodarki surowców, gdzie uwagę kierujemy na ropę. Jej ceny są względnie stabilne, ale nie są też niskie. Wynoszą od 100 do 110 dolarów za baryłkę i tylko, dlatego że USA na potęgę eksploatują złoża ropy łupkowej, podobnie jak czyni to Kanada ze swoimi piaskami roponośnymi. Sytuację z ropą poprawia nieco gospodarka Chin, która się kurczy. Jeszcze nie tak dawno Chiny cieszyły się 9-procentowym wzrostem PKB, teraz to już tylko 7,5%, wydaje się niewiele. Ale są prognozy, że chińska gospodarka może dostać poważnej zadyszki. MFW uważa, że chiński przemysł przekroczył już swoje możliwości, a analitycy Société Générale dodają, że spadek, nawet niewielki popytu wewnętrznego doprowadzi w końcu do kryzysu.  Walka przedsiębiorstw o przetrwanie doprowadzi do spadku marż i w konsekwencji zysków, co dla mocno zadłużonych chińskich firm będzie stanowić problem. W reakcji na rosnący odsetek niespłacanych kredytów banki w pierwszym odruchu przykręcą kurek z pieniędzmi. Nawet, jeśli ostatecznie władze wymuszą na bankach podtrzymanie finansowania, to kryzys uderzy w kredytobiorców poprzez szarą strefę, w której udzielana jest znaczna część kredytów. Staną prywatne inwestycje, przez kraj przetoczy się fala upadłości, bez pracy pozostanie większość liczącej 200 mln armii wiejskich imigrantów, wędrujących po Chinach w poszukiwaniu zajęcia. Tym samym popyt wewnętrzny jeszcze spadnie i tempo wzrostu PKB obniży się do 3%. 

Kiedy weźmiemy pod uwagę te wszystkie dane, to okazuje się, ze wcale nie jest dobrze. Spójrzmy teraz na polski optymizm. Amerykańska gospodarka zmierza ku zapaści, od której nie uchroni jej rewolucyjna ropa z łupków. Chiny także mają poważne kłopoty, do których należy dorzucić ich „smoczy” apetyt na surowce, które szybko się kurczą. Dodajmy do tego ceny ropy i sytuację na Bliskim Wschodzie, oraz coraz bardziej katastrofalne skutki zmian klimatu. Jak długo Polska będzie cieszyć się dobrą gospodarką, a także inne kraje? Jak będzie kształtować się gospodarka Polski, kiedy w USA wybuchnie kolejny kryzys? Kiedy ceny ropy będą rosnąć, kiedy nasza energetyka wciąż będzie trzymać się węgla? Jak będzie się kształtować gospodarka, kiedy Polskę dosięgną katastrofalne w skutkach anomalia pogodowe, wywołane przez rozpad arktycznego lodu?  Być może era konsumeryzmu będzie jeszcze trwać przez najbliższe 10 a być może i nawet 20 lat. Ale są już wyraźne znaki, że pewna epoka zaczyna powoli dobiegać końca. Nawet, jeśli amerykańska i chińska gospodarka jakimś cudem wyplącze się z problemów (co teoretycznie jest możliwe), to i tak problem końca ery wzrostu gospodarczego nie zniknie, lecz zostanie odroczony w czasie. Na jak długo? Tego nie wiemy.

Jedno jest pewne, cały świat zmierza do końca pewnej epoki, gdzie zderzenie z nową rzeczywistością okaże się bardzo bolesne.

Autor: Hubert Bułgajewski

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly