Obecna droga to szybkie osiągnięcie granic wzrostu i katastrofa cywilizacji. Nasz model gospodarczy prowadzi nas na kurs kolizyjny z granicami wzrostu. Albo świadomie sami zatrzymamy się przed zderzeniem, albo zatrzymamy się zderzając się z granicami wzrostu – tyle, że będzie to bardzo bolesne dla ludzi i reszty biosfery.
Wyzwanie, przed którym stoimy, jest wyzwaniem na skalę cywilizacji. Postawiona przed nim jednostka czuje się przytłoczona i bezradna. Od czego zacząć?
1. Zacznij od siebie.Sprawdź swoje zużycie energii za pomocą kalkulatora. Pamiętaj, nie chodzi o to, żebyś COŚ zrobił i zapewnił sobie dobre samopoczucie. Zrób to, co DA EFEKT, a nie to, co łatwe. Postaraj się jak najbardziej zmniejszyć wysokość słupka zużycia energii. Tu nie chodzi o wymianę żarówki na energooszczędną, dopompowanie opon czy wyjęcie nieużywanej ładowarki.
Zrezygnuj z samochodu i samolotu, ociepl mieszkanie, ogranicz konsumpcję!

2. Ale po co, jestem tylko jednym z wielu…
Nie chodzi o to, że zmniejszy się zużycie energii – na Ziemi żyje blisko 7 miliardów ludzi i jednostka rzeczywiście wiele tu nie zmieni.
Chodzi o to, żebyś wiedział, rozumiał, dawał przykład w otoczeniu i wymagał od innych – a jeśli sam nie dasz przykładu, to nie będziesz wiarygodny, niezależnie od tego, czy jesteś studentem, wykładowcą, biznesmenem, politykiem czy kimkolwiek innym.
Jeśli mówisz: „Róbcie tak, jak mówię, a nie tak, jak robię”, to dajesz kiepski przykład.
3. Nawet, jeśli swoim przykładem przekonam tych kilka osób w swoim otoczeniu, to co z tego?
Te osoby też staną się czynnikiem zmian, dając przykład innym osobom – zadbaj o to! Świadomość społeczna zacznie się zmieniać, ludzie zaczną oczekiwać działań od polityków, a wtedy ci zaczną działać, a przynajmniej przestaną przeszkadzać w działaniach Unii. A może nawet pomogą?
4. Co mogą zrobić politycy?
Działania polityczne są niezbędne. Problemy zanieczyszczania rzek, kwaśnych deszczy czy dziury ozonowej bez regulacji były nierozwiązywalne – każdemu z osobna najbardziej opłacało się ubolewać nad środowiskiem, a samemu truć. Prawdziwy koszt paliw kopalnych – od zanieczyszczeń, przez zmiany klimatu, po bezpieczeństwo energetyczne i ryzyko ich wyczerpania się – nie jest uwzględniony w ich cenie.
A powinien być.
Powinniśmy opodatkować każdą tonę węgla z kopalni oraz ropy i gazu z rafinerii, a zebrane pieniądze oddać po równo podatnikom lub obniżyć inne podatki tak, aby obywatele nie ponieśli dodatkowych kosztów z tego powodu.
Owszem, zdrożeje prąd, ogrzewanie, transport, towary i żywność – wszystko to, co jest związane ze spalaniem paliw kopalnych.
Ale te dodatkowe koszty zostaną zrekompensowane. Wyższa cena energii zachęci do oszczędności osoby prywatne i przemysł, zwiększy też opłacalność działań ukierunkowanych na efektywność energetyczną.
Owszem, jak ktoś jeździ terenówką, mieszka w wielkim słabo ocieplonym domu i lata na zakupy do Paryża, to dopłaci znacznie więcej niż otrzyma rekompensaty. Ale osoba, która oszczędza energię, ociepliła dom oraz jeździ tramwajem lub rowerem, finansowo skorzysta! Przy okazji rozwiązanie załatwia nam problem osłon dla najuboższych – prowadząc niekonsumpcyjny styl życia otrzymają oni więcej pieniędzy niż dopłacą w związku ze wzrostem cen. Rozwiązanie uczyni też bardziej opłacalnym inwestowanie w alternatywne źródła energii, promując ich rozwój.
Przeznaczane na te działania pieniądze pozostaną na miejscu, stymulując lokalne miejsca pracy, a nie wyjadą bezpowrotnie do Rosji czy na Bliski Wschód jako zapłata za ropę, gaz, czy również importowany przez nas węgiel.
5. Jeśli Polska, a nawet Unia Europejska podejmą działania, to w skali świata to wciąż margines.
Czy nie będzie tak, że jeśli w wyniku zmiany postaw społecznych i regulacji prawnych masowo ograniczymy zużycie paliw kopalnych i wpływ na środowisko, to spowoduje to tylko spadek cen paliw kopalnych? W innych krajach nikt nie będzie oszczędzać – Chiny, Indie i inni i tak wszystko spalą.

To prawie prawda. Jednak, jeśli uda nam się dokonać przełomu technologicznego, to w świecie coraz trudniej dostępnych i droższych paliw kopalnych będziemy mieć przewagę bezpieczeństwa energetycznego i konkurencyjności, a rozwój technologii i efekt skali spowodują, że alternatywne źródła energii staną się tańsze (bo czystsze to już są) od paliw kopalnych. A wtedy również Chiny i inne kraje rozwijające się przejdą na te technologie.
Jeśli będziesz czekać, żeby to „inni coś zrobili”, a inni będą czekać na Ciebie, to razem wypadniemy w przepaść i zszokowani spojrzymy wstecz pytając: „O, Boże! co my zrobiliśmy? Dlaczego byliśmy tak głupi…?”. Ale wtedy będzie już za późno, by cofnąć czas.
Dziś – być może – jeszcze posiadamy czas i środki, by wejść na bezpieczną drogę.
Wszystko zaczyna się od świadomości społecznej i woli politycznej. Chiny i inne kraje rozwijające się naśladują sposób życia świata Zachodu – nas.
To NASZYM zadaniem jest wskazanie innej drogi reszcie świata, a mamy na to bardzo mało czasu.
więcej w encyklopedii










