Ameryka ma pod ziemią olbrzymie zasoby energii. Nie, nie mówimy tu o węglu, ropie czy gazie – zwykłym czy łupkowym. Mówimy o zasobach ciepła Ziemi.

Patrzysz na mnóstwo ciepła. Mapa Google pokazuje ogromny potencjał geotermiczny w USA.
„Praktycznie nieograniczone zasoby”, mówi Steven Chu, amerykański sekretarz ds. energii.
Laboratorium energii geotermicznej Southern Methodist University w Dallas (SMU) opublikowało ostatnio mapę, która pokazuje, jak wiele potencjału energetycznego jest uwięzione pod Ameryką. Mapa złóż SMU, której stworzenie, ze wsparciem Google, zajęło kilka lat, pokazuje, że w USA istnieje tak wiele technologicznie możliwych do wykorzystania zasobów geotermicznych, że ich energia odpowiada aż dziesięciokrotności amerykańskich (najobfitszych na świecie) złóż węgla.
Inne zestawienia pokazują podobne dane. Zeszłego roku, SMU opublikowało mapę (również z pomocą wsparcia finansowego Google), obrazującą potężny potencjał geotermalny pod Wirginią Zachodnią, która zwykle nie jest uważana za odpowiednią do eksploatacji energii ciepła Ziemi. W 2007 badacz MIT, Jeff Tester, zanalizował zasoby tzw. gorących suchych skał (hot dry rock) wykazując, że Stany Zjednoczone posiadają potencjał 100 GW energii z systemów EGS (Enhanced Geothermal Systems). EGS to technologia, w której wierci się dwa położone blisko siebie odwierty, do jednego z nich wpuszcza wodę, a ta przez (wykonane wcześniej) szczeliny w gorącej skale trafia do drugiego odwiertu, którym już jako para wydostaje się na powierzchnię.
A więc gra warta świeczki, nieprawdaż?
W najnowszym szacunku potencjału zasobów SMU, w celu stworzenia zaktualizowanych map temperatur na głębokości od 3,5 do 9,5 km naukowcy przeprowadzili pogłębioną analizę geologiczną. Okazało się, że niektóre strefy we wschodnich dwóch-trzecich USA są nawet gorętsze niż te w zachodniej części kraju, generujące ciepło za pośrednictwem aktywności tektonicznej. W celu określenia potencjału produkcji energii geotermicznej, nowe badanie SMU uwzględnia praktykę robienia odwiertów oraz ogranicza analizę dostępności ciepła jedynie do górnych 6,5 km skorupy ziemskiej.
Podejście to uwzględnia nowo zaproponowany standard międzynarodowy szacowania potencjału zasobów geotermicznych, który uwzględnia praktyczne ograniczenia rozwoju, takie jak m.in. niedostępność dla wierceń obszarów miejskich i parków narodowych. Analiza SMU, szacując potencjał technologiczny zakłada, że producenci wykorzystają tylko 14 procent potencjału zgromadzonego ciepła geotermicznego w USA, używając przy tym dostępnych już dziś technologii.
Inaczej mówiąc, szacunki wskazujące na ilość zasobów odpowiadających dziesięciokrotnej ilości węgla posiadanej przez USA wydają się całkiem realistyczne, o ile nawet nie konserwatywne.
Badania były finansowane przez Google jako element programu inwestycji strategicznych w badania i rozwój energii geotermicznej. Lecz nawet z takimi zasobami i szerokim wsparciem, tempo rozwoju w przemyśle geotermicznym prawdopodobnie wciąż pozostanie umiarkowane.
Powstający przemysł geotermiczny musi rywalizować o platformy wiertnicze i pracowników z koncernami naftowymi i gazowymi. Ponadto, ze względu na trwający wciąż kryzys finansowy, zabezpieczenie kapitałów na nowe i wciąż znajdujące się we wczesnej fazie komercjalizacji projekty geotermiczne stanowi dla firm poważne wyzwanie. To wciąż nie jest przemysł, który jest w stanie uruchamiać i prowadzić projekty w szybkim tempie. Eksploatacja zasobów geotermicznych wciąż jest obarczona bardzo wysokim ryzykiem. Wydanie 3/5 kapitału na samą fazę eksploracji oraz odwierty to nic nadzwyczajnego. I jeśli warunki nie są odpowiednie, to… cóż… wydane miliony dolarów dosłownie przepadają w dziurze w ziemi…
Ale, kto wie, może to właśnie jest czarny koń wyścigu po źródło energii epoki pokopalnej?
Na podstawie: Climate Progress








