Dziesięć miliardów dolarów pożyczą Chiny krajom afrykańskim w ciągu najbliższych trzech lat – poinformował premier Chin Wen Jiabao.
Chińską ekspansją w Afryce zaniepokojony jest Zachód. Obserwatorzy krytykują Pekin za to, że jest zainteresowany jedynie zasobami naturalnymi Czarnego Kontynentu. Chińscy komentatorzy odpierają zarzuty, mówiąc, że zazdrosna o wpływy ChRL w Afryce Europa wciąż traktuje ją jak swą kolonię – pisze agencja Reutera.
W zeszłym roku Parlament Europejski przyjął raport przestrzegający przed konsekwencjami polityki prowadzonej przez Państwo Środka od lat 90. dla rozwoju, gospodarki, środowiska i bezpieczeństwa Afryki, a także interesów UE w tym regionie.
Raport ten wskazuje, że Chiny ograniczają swoją pomoc jedynie do krajów bogatych w zasoby naturalne, takie jak ropa naftowa, ale także uran, miedź, kobalt, żelazo, drewno, potrzebne szybko rozwijającej się chińskiej gospodarce. Już obecnie blisko jedna trzecia chińskiego importu ropy pochodzi z Afryki.

Z danych PE wynika, że połowa publicznych przedsięwzięć w Afryce realizowanych jest przez chińskich wykonawców, którzy w większości sprowadzają w tym celu chińskich robotników, zamiast zatrudniać miejscową ludność. Tymczasem obecnie chińskie tanie produkty docierają na rynki afrykańskie, pozwalając mieszkańcom na zaspokojenie potrzeb konsumpcyjnych po niewygórowanych cenach, ale jednocześnie przynoszą szkodę afrykańskiemu przemysłowi, bo prowadzą do bankructwa fabryk i zwiększają bezrobocie.
Chiny przyczyniają się także do pogorszenia stanu środowiska naturalnego w Afryce. Poza szkodliwymi inwestycjami, jak np. budowana przez Chiny przy wsparciu Francji i Niemiec kontrowersyjna tama Merowe na wysokości czwartej katarakty Nilu (Sudan), chodzi także o nielegalny handel drewnem tropikalnym i kością słoniową.
Kolejną kwestią jest odpowiedzialność Chin za przepływ broni do krajów nękanych konfliktami i fakt, że chińskie inwestycje są wsparciem dla afrykańskich reżimów łamiących prawa człowieka.
Źródło Onet









