2010 rok przyniósł wiele wydarzeń, które uświadomiły nam, że zmiany klimatyczne wciąż postępują. Roztapiały się wieczne lodowce, umierały koralowce, zanikała wieczna zmarzlina, a temperatury biły rekordy.
1. Wyjątkowo mało lodu w Arktyce
Wrzesień to miesiąc podczas którego pokrywa lodowa w Arktyce ma najmniejszy zasięg w całym roku. Według najnowszej publikacji amerykańskiego Narodowego Centrum Danych nt. Śniegu i Lodu (NSIDC) pokrywa lodowa była wtedy trzecią najmniejszą w całej historii pomiarów, które są prowadzone od 1979 roku. Najmniejszy zasięg lodu zanotowano 10 września i wynosił on 4,76 miliona kilometrów kwadratowych. To aż 1,95 miliona kilometrów kwadratowych lub 22 procent mniej lodu niż wynosi norma 31-letnia.
W 2009 roku zasięg pokrywy lodowej był większy i wynosił 12 września 5,1 miliona kilometrów kwadratowych. Najmniejszy zasięg w historii lód w Arktyce miał w 2007 roku, kiedy rozciągał się na powierzchni 4,13 miliona kilometrów kwadratowych. Drugi najmniejszy zasięg pokrywy lodowej zanotowano rok później i wyniósł on 4,5 miliona kilometrów kwadratowych. Trzeci raz pokrywa lodowa ma mniej niż 5 milionów kilometrów, co utwierdza naukowców w opinii, że wokół bieguna północnego następuje systematyczne ocieplanie się klimatu.
Każdej dekady zasięg pokrywy lodowej zmniejsza się średnio o 11 procent. W takim tempie już w połowie września 2030 roku Ocean Arktyczny może być całkowicie wolny od lodu. Oczywiście zimą lód będzie wracać, ale jego ustępowanie nawet na jeden miesiąc w roku, całkowicie zmieni krajobrazy dalekiej północy i sprawi, że w zagrożeniu znajdzie się bardzo wiele gatunków żyjących tam zwierząt, wraz z niedźwiedziami polarnymi oraz fokami na czele. Jeszcze nigdy w historii nie obserwowano tak gwałtownego roztapiania się wiecznych lodowców.
Lodowce w rejonie bieguna północnego zmniejszają swoje rozmiary od lat 70. ubiegłego wieku, chociaż jak się obecnie okazuje, ten proces mógł się zacząć nawet 20 lat wcześniej, tuż po zakończeniu się II wojny światowej, kiedy po latach kryzysu gospodarka światowa zaczęła się piąć w górę.

Zasięg lodu w Arktyce w dniu 3 września 2010. Dane: NASA Goddard’s Scientific Visualization Studio.
2. Oderwanie się lodowca Petermann’a
Podczas analizy zdjęć satelitarnych lodowca Petermann’a, na północno-zachodnim wybrzeżu Grenlandii, naukowcy zaobserwowali oderwanie się olbrzymiej ściany lodu, która następnie zatopiła się w wodach Cieśniny Naresa, oddzielającej Grenlandię od kanadyjskiej Wyspy Ellesmere’a.
Bryła lodowa miała aż 260 kilometrów kwadratowych (czterokrotność powierzchni nowojorskiego Manhattanu) i jest największą zaobserwowaną w całej Arktyce od 1962 roku. Góra lodowa może stanowić poważne zagrożenie dla statków pływających w okresie letnim po wodach Zatoki Baffina. Jeśli z czasem powędruje na południe, to może wypłynąć na otwarte wody północnego Atlantyku, gdzie prowadzą główne szlaki morskie.
Góra lodowa jest stale monitorowana przez naukowców z Uniwersytetu Delaware. Badacze dokonali pomiarów i okazało się, że Lodowiec Petermann’a stracił aż jedną czwartą swojej części szelfowej. Uwolnione zostały takie ilości słodkiej wody, która mogłaby starczyć wszystkim amerykańskim ujęciom wody pitnej przez 120 dni.

Cielenie się lodowca Petermanna na Grenlandii. Dane: TwojaPogoda.pl
3. Roztapia się lodowiec na Piramidzie Carstensza
Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez glacjologów m.in. z Uniwersytetu stanu Ohio w USA, na szczycie Piramidy Carstensza na Nowej Gwinei pokrywa lodowa ma już tylko 30 centymetrów grubości. Oznacza to, że na przestrzeni ostatnich 40 lat, czyli od czasu przeprowadzenia pierwszych pomiarów, lodowiec zmniejszył się aż o 60 procent.
Tymczasem jak wynika z historycznych zdjęć od 1936 roku szczyt stracił 80 procent masy lodowej, z czego dwie trzecie od lat 70. ubiegłego wieku. Z ekspedycji na ekspedycję intensywność topnienia zwiększa się w dramatycznym tempie.
Naukowcy nie mają wątpliwości, że jeśli obecny wzrost średniej temperatury na Indonezji utrzyma się, to lodowiec na jednym ze szczytów wchodzących w skład Korony Ziemi, zniknie do 2050 roku.
Piramida Carstensza, będąca częstym celem wypraw himalaistów, z uwagi na to, że jest najwyższym szczytem na świecie położonym na wyspie, ma 4884 metry wysokości.
Naukowcy zamierzają w dalszym ciągu badać cofanie się indonezyjskich lodowców, aby odpowiedzieć na pytanie, jaki wpływ na nie ma El Niño. Wiemy, że podnosi ona temperaturę powietrza oraz przynosi suszę w południowo-wschodniej Azji i na przyległych obszarach Oceanii.
4. Roztapia się lodowiec na Mount Blanc
W pierwszej połowie roku naukowcy z Francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS) dokonali wstrząsającego odkrycia. Badając lodowiec Tête-Rousse na górze Mount Blanc, natknęli się na gigantyczną kieszeń w której na skutek topnienia śniegu i lodu znajduje się aż 65 tysięcy metrów sześciennych wody.
Kieszeń nie była stabilna, ponieważ w każdej chwili mogła ulec przerwaniu, a wówczas gigantyczne ilości wody, mogące spokojnie wypełnić 20 olimpijskich basenów, spłynęłyby z niewyobrażalną prędkością wprost na miasteczka, powodując ich zniszczenie.
W bezpośrednim zagrożeniu znajdowało się około 900 domów. 3 tysiące mieszkańców od czasu, kiedy dowiedziało się o wiszącym nad nimi niebezpieczeństwie, nieustannie spoglądało w kierunku najwyższej góry Europy.
Od połowy sierpnia do października za pomocą specjalistycznego sprzętu, wartego 2 miliony euro, spuszczonych zostało 25 tysięcy metrów sześciennych wody. Według naukowców przyczyną powstania kieszeni wodnej były ekstremalnie wysokie temperatury panujące w alpejskiej części Francji w okresie letnim. Proces topnienia lodowca Tête-Rousse obserwowany jest od kilkunastu lat, a obecnie przybrał na intensywności.
5. Roztapia się lodowiec w Andach
Lodowiec Coropuna położony jest na szczycie największego i najwyższego wulkanu w całym Peru w Ameryce Południowej. Znajduje się około 150 kilometrów na północny zachód od Arequipa, drugiego co do wielkości miasta w tym kraju. Rejon jest intensywnie eksplorowany przez peruwiańskich i polskich archeologów, ponieważ obfituje w ślady dawnej działalności Inków.
Glacjolodzy, którzy w 2010 roku zajmowali się badaniem lodowca, poinformowali, że w porównaniu ze stanem sprzed 20 lat, lodowiec zmniejszył się aż o połowę. Jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku lodowiec miał średnicę 118 kilometrów, zaś obecnie ma zaledwie 54 kilometry. Pomiary dokonywane są podczas trwania astronomicznej zimy, zawsze we wrześniu, kiedy pokrywa lodowa i śnieżna osiąga największe rozmiary spośród całego roku i pomiary są najbardziej wiarygodne.
Sytuacja jest niezmiernie poważna, ponieważ woda z topniejącego w okresie letnim lodowca zasila rzeki przepływające przez obszary rolnicze. Rolnicy mogą mieć problemy z nawadnianiem swych pól, bo poziom rzek jest znacznie niższy od tego z ostatnich lat.
6. Umierają koralowce
Pierwsze skutki systematycznego wzrostu średniej temperatury wód morskich okalających Indonezję, zaobserwowano w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Wówczas naukowcy zaczęli alarmować opinię publiczną, że proces ten ma bardzo poważny wpływ na liczne zbiorowiska koralowców. W ciągu ostatnich 10-15 lat temperatura wód u wybrzeży Indonezji błyskawicznie wzrastała, a wraz z nią umierały kolejne rafy koralowe. Ostatnie badania poczynione przez biologów z Wildlife Conservation Society (WCS) ukazują skalę dramatu.
Okazuje się, że w pobliżu sumatrzańskiego miasta Aceh jeszcze w maju 2010 roku martwych było aż 60 procent koralowców. W ciągu trzech miesięcy na skutek wysokiej temperatury wody morskiej, która przekraczała 30 stopni, doszło do intensywnego wybielania się korali. Ostatecznie wybielonych koralowców nie można już odratować. Zniszczeniu uległo 80 procent rafy koralowej, a kolejne 20 procent może umrzeć w ciągu następnych miesięcy.
Według indonezyjskich władz jest to tragedia dla regionalnej bioróżnorodności, a także dla mieszkańców, którzy na co dzień trudnią się połowami. Brak koralowców oznacza mniej bogate w żywność wody, a co za tym idzie, wymieranie ryb i tysięcy innych stworzeń zamieszkujących rafę. Głównym czynnikiem wymierania raf koralowych w wodach Morza Andamańskiego jest ekstremalnie wysoka temperatura.
Według danych NOAA w niektórych regionach woda zdołała się ogrzać do nawet 34 stopni. To o całe 4 stopnie więcej niż wynosi norma wieloletnia. Co ciekawe rafa nie był się w stanie ostać rekordowo ciepłej wodzie, zaś przetrwała uderzenie tsunami w 2004 roku. To bardzo niepokojące, ponieważ przewiduje się, że wody morskie wokół Indonezji będą z biegiem lat coraz cieplejsze, a tego procesu nie można powstrzymać, bo jest on efektem zmian klimatycznych, które coraz intensywniej wpływają na oceany.
7. Zanika wieczna zmarzlina
Jak podają rosyjscy meteorolodzy latem wieczna zmarzlina zachowywała się bardzo nietypowo. Na rosyjskiej Syberii nad brzegami rzeki Jenisej, ziemia zwykle jest zamarznięta na głębokość 10 metrów.
Jednak latem głębokość wiecznej zmarzliny zmniejszyła się aż o 3,5 metra. Nawet pod sam koniec syberyjskiego lata, czyli w ostatnich dniach sierpnia, odchylenie nie przekracza 3 metrów i to w najgorętsze sezony.
8. Rekordowo ciepły rok
Agencja Środowiska Kanady, główny organ zajmujący się badaniem zjawisk pogodowych i klimatycznych w kraju klonowego liścia, przedstawił raport podsumowujący 2010 rok. Już na wstępie można dowiedzieć się, że miniony rok był w Kanadzie najcieplejszym od kiedy tylko prowadzi się pomiary meteorologiczne w skali całego kraju, czyli od 63 lat.
Zima i wiosna były najcieplejszymi w historii, lato było trzecim najcieplejszych, zaś jesień drugą najcieplejszą. Początek roku przyniósł niezwykłe zjawiska pogodowe. Śnieg występował w szczątkowych ilościach, liczba dni mroźnych była niewielka.
To zachęcało Kanadyjczyków do aktywności poza czterema ścianami swych domostw. Jednocześnie ludność dalekiej północy skarżyła się na problemy w poruszaniu się psimi zaprzęgami po rozległych obszarach, które były wolne od śniegu. Wyższa niż zazwyczaj temperatura doprowadzała do pogodowego chaosu.
Zazwyczaj w styczniu notowano kilkanaście stopni mrozu, więc opady śniegu były niewielkie. Jednak z powodu anomalii temperatura spadała zaledwie lekko poniżej zera, często utrzymując się też na poziomie zera, gdy opady śniegu bywają bardzo obfite, a płatki opadające z chmur na ziemię są bogate w wodę i dużo większe niż przy silnych mrozach. Zdarzyły się więc krótkotrwałe, ale paraliżujące śnieżyce. Gwałtowne roztapianie się śniegu powodowało powodzie, często masowe.
Źródło: Twoja Pogoda









