Odcięty od zagranicznych kredytów kraj znalazł się na krawędzi katastrofy gospodarczej. Białorusini wykupują walutę, cukier, mąkę, kaszę – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Aleksander Łukaszenka. Fot. AFP
Jak podaje gazeta krach rynku walutowego wyhamowuje słaby białoruski przemysł, bo firmy nie mogą kupić zagranicznych komponentów. – W ciągu kilku tygodni gospodarka białoruska jakby cofnęła się o dekadę, a firmy znów próbują rozliczać się za pomocą barteru – mówi „Gazecie Wyborczej” Pawluk Bykowski, publicysta tygodnika „Biełorusskij Rynok”.
Według informacji „Gazety Wyborczej” Białorusinów ogarnia panika, o której milczą oficjalne media. Chętnie oglądane na Białorusi rosyjskie kanały telewizyjne pokazują jednak scenki z mińskich sklepów, gdzie klienci rozchwytują worki cukru, kaszę, mąkę, olej.
Na ulice Mińska znów wylegli niewidziani tu od co najmniej dziesięciu lat cinkciarze. Ludzie biją się o miejsca w kolejkach do nielicznych działających jeszcze kantorów.
Więcej w „Gazecie Wyborczej”.
Źródło: Onet.pl









