ArtykulyZmiany klimatu

Bałkany ratują Polskę przed (kolejną) powodzią stulecia.

Ostatnio powódź stulecia mieliśmy (dwukrotnie) w 2010 roku, a wcześniej w 2001 i 1997 roku (tą nazwaliśmy nawet powodzią tysiąclecia). Nie za często? Niestety, wygląda na to, że trzeba będzie się do tego przyzwyczaić.

Klimatolodzy już od dawna prognozowali, że wraz z rosnącą temperaturą Ziemi będzie rosnąć ilość wilgoci (na każdy 1°C wzrostu temperatury możemy oczekiwać wzrostu wilgotności o 7%) i ilość energii w atmosferze, a w konsekwencji będą nam zagrażać coraz gwałtowniejsze ekstremalne zjawiska pogodowe, m.in. ulewy i powodzie.
Przesunięcie się strefy zwrotnikowej na północ i ogrzewanie się Morza Śródziemnego powodują częstszy dopływ do Polski rozgrzanego powietrza zwrotnikowego, gdzie zderza się z chłodnym powietrzem z rejonów polarnych, co w okresie letnim powoduje intensyfikację burz i nawałnic i powstawanie trąb powietrznych. Kiedyś było to domeną miesięcy letnich, teraz obejmuje też maj.

Szczególnie niebezpieczne są ciepłe i niosące dużo wody układy niżowe docierające znad południowej Europy. Nazywane są one „niżami genueńskimi” i odpowiadają za największe powodzie. Niże takie najpierw znad Atlantyku docierają do Irlandii, ale zamiast natychmiast wędrować w kierunku Polski, najpierw skręcają lekko na południe. Następnie przechodzą nad Hiszpanią i nad ciepłymi wodami Morza Śródziemnego, gdzie pochłaniają olbrzymie ilości pary wodnej. W okolicach włoskiego miasta Genua zmieniają swój tor i zaczynają zmierzać na północ w kierunku krajów Europy Środkowej. Wówczas następują potężne kilkudniowe ulewy, głównie w południowej części naszego kraju, gdzie źródła mają największe rzeki – wielka powódź jest wtedy jedynie kwestią czasu.

Powodzie opadowe w Polsce zdarzają się coraz częściej – nie możemy się nadziwić, że co kilka lat mamy powódź stulecia. Jeśli nawet największe opady nas omijają, to dotykają sąsiednich krajów. Obecnie przez Wisłę i Odrę znów przechodzi fala powodziowa. Jednak tym razem mieliśmy szczęście i nie będzie ona tak niszczycielska jak te z 2010 roku – niż genueński utknął nad Bałkanami, gdzie w wielu rejonach w ciągu kilku dni zrzucił opady, które normalnie wystarczyłyby na 1/3 roku.

Rysunek. 1. Ilość opadów w Europie w dniach. 11-17 maja 2014 r. Dane NOAA.

Przesiąknięte wodą wzgórza rozmakają i osuwają się wraz ze stojącymi na nich budynkami. Doszło do ponad trzech tysięcy osunięć ziemi, zalane zostały całe miejscowości, wody powodziowe wypłukały z ziemi wiele min spoczywających w niej od wojny w Bośni w latach 1992-1995. Ewakuowano dziesiątki tysięcy osób, mieszkańcy dotkniętych katastrofą miejscowości liczą straty.

Bałkany miały szczególnego pecha – te wielkie opady trafiły na tereny, które już przez cały kwiecień nasiąkał wodą, nie był więc w stanie pochłonąć jej dodatkowej ilości.

Rysunek 3. Ilość opadów w Europie w kwietniu 2014 r. Dane NOAA.

Wciąż nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy konkretne opady i następująca po nich fala powodziowa są spowodowane antropogeniczną zmianą klimatu, czy też miałyby miejsce nawet bez nich. Wielkie powodzie miały już wielokrotnie miejsce w przeszłości. Jednak rysują się wyraźne trendy – liczba powodzi opadowych wyraźnie rośnie, co zgodne jest z przewidywaniami modeli klimatycznych, prognozujących wzrost zmienności opadowej (choć niekoniecznie sumy opadów).

Wygląda na to, że nadeszły czasy wielkich powodzi w Europie i Polsce. Fale opadów deszczu w Europie są coraz dłuższe w porównaniu z początkiem lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Jeśli ta tendencja będzie się utrzymywać, to powodzie na starym kontynencie będą występować coraz częściej. W ostatnim półwieczu fale opadów deszczu w Europie wydłużyły się o około 15-20 procent. To efekt zmiany naszego klimatu na bardziej ekstremalny. Będziemy przeżywać na przemian długotrwałe susze i ogromne kilkudniowe ulewy. Liczba powodzi zatorowych i roztopowych, które zdarzały się na przełomie zimy i wiosny, wraz ze znikaniem mroźnych zim będzie spadać i stopniowo o nich zapomnimy. Rośnie za to ryzyko letnich wylewów rzek.

Do zmian wzorców opadowych, zarówno wywoływanych przez czynniki naturalne, jak i globalne ocieplenie, dochodzą lokalne czynniki zwiększające ryzyko wystąpienia katastrofalnych powodzi – zabudowa narażonych terenów, ograniczanie i likwidacja naturalnych terenów zalewowych, regulacja koryt rzek skutkująca szybkim spływem wody i zmiany użytkowania terenu, skutkująca spadkiem retencji. Aby uniknąć rosnących kosztów powodzi (powódź, która w zeszłym roku dotknęła Europę, spowodowała straty 20 mld dolarów) będziemy musieli zmienić podejście do planowania przestrzennego.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly