Artykuly

Azjatyckie drapieżniki krążą wokół australijskich kopalń węgla

Stawką są warte około siedmiu miliardów dolarów australijskie złoża węgla. Polują na nie drapieżniki od Seulu do Szanghaju, bo Azja szuka możliwości zaspokojenia swoich rosnących potrzeb energetycznych, windując tym samym wycenę australijskich kopalń węgla.

Cenny węgielNieudana próba przejęcia Macarthur Coal przez Peabody Energy, warta dwa miliardy dolarów oferta tajlandzkiego Banpu na Centennial Coal Co i oferta przejęcia Linc Energy przygotowywana podobno przez indyjskie Adani Enterprises to najnowsze salwy wymierzone w sektor.

W niespełna tydzień po tym, jak premier Australii, Julia Gillard, zastąpiła proponowany 40-procentowy podatek od zysków sektora wydobywczego, który mógłby się dla niego okazać morderczy innym, bardziej przyjaznym firmom, ogłoszono transakcje warte ponad trzy miliardy dolarów australijskich.

Krótkoterminowe zachwiania popytu, spowodowane czy to schłodzeniem chińskiej gospodarki, czy nagłym spadkiem konsumpcji, nie przeszkadzają firmom przygotowywać się do przeprowadzenia transakcji.

„Długoterminowy trend, rozciągnięty na następne 30 lat, mówi o wzroście konsumpcji węgla”, powiedział jeden z menadżerów branży wydobywczej, który wolał pozostać anonimowy, ponieważ jego firma jest aktywna na rynku fuzji i przejęć.

„Nawet jeżeli jest on od czasu do czasu przerywany przez czynniki zewnętrzne, takie jak zeszłoroczny kryzys finansowy, nie zmienia to ogólnych kryteriów inwestycyjnych”, powiedział.

Australia od dawna znajduje się na celowniku chińskich firm surowcowych i szybko staje się największym pojedynczym dostawcą węgla przemysłowego dla Indii. Szalony rozwój gospodarczy Południowej Azji grozi spowodowaniem wynoszącego 100 milionów ton deficytu pomiędzy popytem o podażą tego surowca.

Ceny węgla są dwa razy wyższe niż były pięć lat temu, co pokazuje rosnący popyt ze strony szybko urbanizujących się gospodarek regionu. Więcej stali jest potrzebnej do rozbudowy miast, a więcej energii do ich ogrzania i oświetlenia.

Rosnące koszty wszystkiego, od płac po opony ciężarówek i buty robotników, oraz przeszkody w dostarczaniu węgla do ograniczonej liczby australijskich terminali eksportowych to główne bariery inwestycyjne, ale potencjalnych inwestorów to nie zraża.

Zawirowania jakie w ubiegłym roku miały miejsce na giełdach obniżyły wycenę wielu australijskich spółek węglowych, co podsyciło apetyt na fuzje i przejęcia, twierdzą specjaliści z banków i innych instytucji.

„Transakcja z Centennial Coal ilustruje niesłabnące zainteresowanie korporacyjne spółkami z sektora węglowego notowanymi na ASX. To pokazuje, że korporacje z większym optymizmem patrzą na rynek węglowy niż giełda”, napisali w raporcie analitycy UBS.

Oferta Banpu na Centennial wynosi około 11,5-krotność prognozowanych zysków na 2011 rok. Dla porównania amerykański Peabody oferował w szczytowym momencie 16 dolarów australijskich za akcję Macarthur Coal, czyli 13,3-krotność jego prognozowanego zysku.

„Dla spółek węglowych wszystko pozostawało w zawieszeniu przez spór o podatek od zysków z wydobycia. Teraz w ciągu następnego miesiąca lub dwóch sprawy powoli ruszą do przodu”, przewidywał jeden z bankierów inwestycyjnych.

Indyjski gigant energetyczny NTPC Ltd także rozgląda się za możliwościami akwizycyjnymi w Australii, a tajlandzki PTT PCL podał, że chce w tym roku kupić udziały w przynajmniej dwóch kopalniach węgla.

Analitycy UBS powiedzieli, że preferują Whitehaven i Riversdale jeżeli chodzi o zaangażowanie w fuzje i przejęcia, ale nie wykluczają, że Peabody podejmie kolejną próbą kupienia Macarthura.

Wojna na oferty o przejęcie Macarthura skończyła się, kiedy Peabody  obniżył swoją propozycję w związku z odwołanym obecnie podatkiem od zysków wydobywczych. Jeżeli Peabody wróci do stołu rokowań może tam już na niego czekać konkurencja ze strony New Hope Corp, która także złożyła ofertę na Macarthur.

Autorzy: James Regan i Michael Smith

pl Źródło: Onet.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly