7,5 miliarda złotych poszło z dymem

Skarga do Komisji Europejskiej na rząd za miliardy wydane na wsparcie pseudozielonej energii

W latach 2005-2012 sektor energetyczny otrzymał prawie 7,5 mld złotych wsparcia dla technologii współspalania węgla z biomasą, z czego co najmniej 5 mld nie miało żadnego uzasadnienia ekonomicznego. „To niezgodne z prawem”, mówią przedstawiciele organizacji pozarządowych i składają skargę do Komisji Europejskiej.

We wtorek, 15 lipca ClientEarth, WWF Polska, Greenpeace Polska i Okręg Mazowiecki PKE, wchodzące w skład Koalicji Klimatycznej, złożyły skargę do Komisji Europejskiej na niewłaściwe stosowanie pomocy publicznej przez kolejne polskie rządy.

Nadmierne wsparcie dla technologii współspalania świadczy o lekceważącym podejściu rządu do pieniędzy obywateli – mówi Tobiasz Adamczewski, ekspert ds. klimatu i energii w WWF Polska. Wspieranie tej technologii nie ma uzasadnienia ekonomicznego oraz blokuje powstawanie nowych mocy w Polsce.

Pomoc publiczna dla współspalania węgla z biomasą powinna być notyfikowana do Komisji Europejskiej przed wejściem w życie. – dodaje dr Marcin Stoczkiewicz, główny prawnik Fundacji ClientEarth. Komisja jest jedynym organem mogącym wydać zgodę na udzielenie takiego wsparcia, zatem pomoc publiczna nienotyfikowana jest niezgodna z prawem.

Koalicja Klimatyczna wskazuje również, że pomoc dla współspalania węgla z biomasą nie zapewnia rentowności odnawialnych źródeł energii (OZE), a wręcz prowadzi do efektu odwrotnego niż deklarowany. W negatywny sposób wpływa na rozwój tego sektora w Polsce.

Obowiązujący w Polsce system wsparcia dla współspalania prowadzi do zmniejszenia bezpieczeństwa energetycznego Polski poprzez zwiększenie uzależnienia od importowanych surowców – węgla i biomasy – dodaje Maciej Muskat, dyrektor Fundacji Greenpeace Polska. – Jego rezultatem jest również blokada powstawania nowych źródeł OZE. Dlatego podejmujemy kolejne działania, by doprowadzić do powstrzymania dalszego wsparcia dla procederu, który nie ma żadnego uzasadnienia ekologicznego i gospodarczego.

Cynicznie wmawia się nam, że prąd drożeje, ponieważ Polska rozwija energetykę odnawialną – przypomina dr hab. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej. – W rzeczywistości niemal połowa dopłat z tego tytułu przeznaczanych jest na współspalanie – technologię niszczącą polskie lasy, obniżającą sprawność wytwarzania energii i powodującą nadmierne emisje zagrażające zdrowiu Polaków, która nie sprzyja rozwojowi innowacyjności i tworzeniu nowych miejsc pracy.

Eksperci jednomyślnie stwierdzają, że współspalanie nie powinno otrzymywać wsparcia. Niestety, mimo wielokrotnych obietnic, że to zostanie zmienione, projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, który niedawno trafił do Sejmu wciąż przewiduje ogromne wsparcie dla technologii współspalania oraz tzw. współspalania dedykowanego. Korzyści z tego rozwiązania odnoszą jedynie wielkie koncerny energetyczne, traktujące współspalanie jako formę dotacji do kotłów węglowych.

WSPARCIE DLA WSPÓŁSPALANIA MUSI ZOSTAĆ WSTRZYMANE

W 2005 roku Polska musiała przystosować swoją legislację do prawa obowiązującego w Unii Europejskiej. System wsparcia dla odnawialnych źródeł energii (OZE) został zapisany w tzw. dużej nowelizacji Prawa energetycznego z 2005 r. i stanowił implementację założeń dyrektywy 2001/77/WE. System ten daje koncesjonowanym producentom energii z OZE prawo do uzyskania świadectw pochodzenia energii, niezależnie od tego, czy jej wyprodukowanie wiąże się z budową nowych mocy. Z ułatwień zaproponowanych dla producentów energii odnawialnej, w ogromnym stopniu korzystają koncerny energetyczne produkujące energię z węgla. Dzięki przystosowaniu podajników i kotłów węglowych do produkcji „zielonej energii” w ramach tzw. spalania wielopaliwowego (współspalanie węgla z biomasą) generują one znaczące zyski bez większych inwestycji kapitałowych. Krótkoterminowo jest to również wygodne rozwiązanie dla polskiego rządu, bo pozwala na szybkie wypełnianie przewidzianego udziału OZE w miksie energetycznym. Co więcej, to nieuzasadnione wsparcie przyczynia się do zwiększania zysków spółek Skarbu Państwa, które część środków odprowadzają do budżetu państwa w postaci dywidendy. Na wsparciu dla współspalania zyskuje zatem budżet i koncerny, a tracą obywatele, którzy muszą dopłacać do tego procederu w rachunkach za energię.

Równocześnie współspalanie hamuje modernizację sektora wytwarzania w krajowej elektroenergetyce i blokuje rozwój sektora odnawialnych źródeł energii wysysając środki z systemu wsparcia. W efekcie w ciągu kilku lat współspalanie zdominowało polski rynek OZE.

Problem ten został zdefiniowany i przeanalizowany przez Ministerstwo Gospodarki już kilka lat temu. W październiku 2012 roku ministerstwo opublikowało skorygowany projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, w którym wsparcie dla współspalania zostało znacząco obniżone. Szeroko konsultowany ze społeczeństwem i branżą projekt został jednak przez rząd zastąpiony pomysłem na system, który będzie zachęcał do dalszego współspalania nazywanego teraz dedykowanym spalaniem wielopaliwowym.

Projekt ustawy o OZE, wprowadzający rozwiązania systemowe, mógłby otworzyć możliwość wyeliminowania z systemu patologii powstałych w wyniku niekontrolowanego rozwoju współspalania i mógłby w końcu postawić na energetykę obywatelską. Jednak, pomimo wcześniejszych obietnic, wszystko wskazuje na to, że my, obywatele wciąż zamiast zielonej energetyki finansować będziemy głównie instalacje węglowe.

5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WSPARCIE DLA WSPÓŁSPALANIA MUSI ZOSTAĆ WSTRZYMANE

1. ZAKŁÓCENIE KONKURENCJI

Przydzielanie zielonych certyfikatów instalacjom współspalania biomasy z węglem stanowi pomoc publiczną w rozumieniu art. 107 ust. 1 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. W drodze ustawy Prawo energetyczne państwo wykreowało zielone certyfikaty jako uprawnienia o wartości ekonomicznej. Zgodnie z art.9e ustawy Prawo Energetyczne, prawa majątkowe wynikające z certyfikatów są zbywalne i mogą stanowić przedmiot obrotu na Towarowej Giełdzie Energii. Certyfikaty przydzielane są przedsiębiorstwom bezpłatnie, bez żadnego ekonomicznego świadczenia wzajemnego. Przez wykreowanie zielonych certyfikatów jako uprawnień o wartości majątkowej i bezpłatne przydzielenie ich spółkom energetycznym państwo polskie zrzekło się zasobów publicznych, które w przypadku ich sprzedaży, mogłyby zasilić budżet. System ten w istotnym stopniu różni się od niemieckiego systemu taryf gwarantowanych (feed-in tariffs), który został uznany przez Trybunał Sprawiedliwości UE za niestanowiący pomocy publicznej (wyrok w sprawie C-379/98 PreussenElektra). W tamtym przypadku zaangażowane we wsparcie były jednak wyłącznie przedsiębiorstwa prywatne, a więc nie doszło do użycia zasobów publicznych. Polski rynek energetyczny jest zaś zdominowany przez kontrolowane przez Skarb Państwa przedsiębiorstwa publiczne.

Pomoc publiczna w postaci zielonych certyfikatów powinna być notyfikowana Komisji Europejskiej (Dyrekcja Generalna ds. Konkurencji) i nie powinna być wprowadzona w życie przed finalną decyzją Komisji. Tymczasem, system ten nie był notyfikowany Komisji przed wejściem w życie. Jak orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nienotyfikowana pomoc publiczna jest niezgodna z prawem (wyrok TSUE w sprawie C-301/87 Francja p. Komisji). Polski system zielonych certyfikatów, w zakresie dotyczącym współspalania biomasy z węglem w blokach węglowych, stanowi de facto pośrednią pomoc dla produkcji energii z węgla.

Co więcej, według prawa Unii Europejskiej – Wytyczne Wspólnotowe w sprawie pomocy państwa na ochronę środowiska (2008/C 82/01, pkt 110) oraz Wytyczne w sprawie pomocy państwa na ochronę środowiska i cele związane z energią w latach 2014-2020 (2014/C 200/01, pkt 136) – pomoc publiczna w postaci zielonych certyfikatów może być zatwierdzona przez Komisję tylko w sytuacji, gdy nie prowadzi to do nadmiernego wsparcia. W przypadku pomocy udzielanej współspalaniu doszło zaś do nadmiernego wsparcia. Pomoc w postaci zielonych certyfikatów dla współspalania doprowadziła do zakłócenia konkurencji na rynku energetycznym, w szczególności na rynku energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Skutkuje to tym, że takie technologie OZE jak biogazownie, fotowoltaika czy energetyka wiatrowa są w znacznie gorszej sytuacji konkurencyjnej niż duże elektrownie węglowe współspalające węgiel z biomasą.

2. NADMIERNE WSPARCIE

Odbiorca końcowy płaci za system wsparcia zielonych certyfikatów w rachunku za prąd. Nadmiar wsparcia w kontekście rachunku kosztów i przychodów, z samego systemu zielonych certyfikatów wynosi, przy bardzo konserwatywnych założeniach, ponad 5 miliardów zł w latach 2005-2012.

Dokładne dane dotyczące nadmiaru wsparcia dla technologii współspalania węgla z biomasą nie są znane. Trudno je określić ze względu na charakterystykę tej technologii, brak dostępu do danych księgowych i wielowarstwowości wsparcia. Jednak, nawet przyjmując bardzo konserwatywne założenia trzeba stwierdzić, że instalacje współspalające węgiel z biomasą są „nadwspierane”. Potwierdza to m.in. stwierdzenie zawarte w raporcie Domu Maklerskiego PKO BP „Polska energetyka 2011”: „Nowa ustawa o odnawialnych źródłach energii może zredukować poziom wsparcia ze strony praw majątkowych do świadectw pochodzenia uzyskanych z tytułu wytworzenia „zielonej” energii (obecnie wynoszący dla elektrowni i elektrociepłowni zawodowych ok. 2 mld PLN, czyli prawie 1/3 ich zysku brutto).”

Oprócz zielonych certyfikatów, podmioty współspalające dostają środki z systemu wsparcia produkcji energii w skojarzeniu, dotacje unijne na wyposażenie starych kotłów w podajniki na biomasę, pożyczki preferencyjne, zwolnienie z konieczności zakupu uprawnień do emisji CO2 (od 2013 r.). Dodatkowe przywileje prawdopodobnie mogłyby podwoić nadmiar wsparcia przyznawanego współspalaniu. Dlatego ważne jest, żeby powstrzymać wdrożenie systemu, który będzie dalej premiował wypaczenie sektora OZE.

3. OBNIŻENIE BEZPIECZEŃSTWA ENERGETYCZNEGO KRAJU I REGIONÓW

Ograniczenie konkurencji na rynku OZE prowadzi do utrzymania w systemie praktyk monopolistycznych. Jednak zasadniczą wadą rozwoju współspalania jest ograniczenie bezpieczeństwa energetycznego państwa. Przyczyną tego jest fakt, że technologia ta jest realizowana w istniejących blokach węglowych i nie wiąże się z budową nowych mocy wytwórczych. Tymczasem stawiając na zwiększenie udziału OZE, Komisja Europejska miała na celu poprawę niezależności energetycznej i uniezależnienie od importu surowców.

Najlepszym rozwiązaniem problemu zależności energetycznej kraju jest odejście od centralistycznej energetyki korporacyjnej, której częścią jest współspalanie, na rzecz energetyki rozproszonej – gminnej i obywatelskiej. Województwa: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, pomorskie, kujawsko-pomorskie czy małopolskie mają problemy z przynajmniej częściowym zbilansowaniem potrzeb odbiorców i lokalnego wytwarzania energii. Nieplanowane przerwy w dostawie energii wynoszą w Polsce rocznie ok. 530 minut (średnia w Niemczech to 27 minut, a w skali Unii Europejskiej – 80). Dlatego konieczny jest rozwój potencjału energetyki odnawialnej w regionach, opartego na miejscowych źródłach OZE, małych i średnich przedsiębiorstwach tworzących lokalne miejsca pracy, spółdzielniach energetycznych i przydomowych mikroelektrowniach. Tak rozumiane bezpieczeństwo energetyczne w warunkach decentralizacji wytwarzania energii prowadzi do obniżenia kosztów, a także odpowiada potrzebom i możliwościom scenariusza, w którym kluczową rolę integrującą odgrywają regiony. Wymaga to radykalnej reorientacji polityki energetycznej państwa, a w szczególności tworzenia jej w sposób oddolny, we współpracy z samorządami terytorialnymi. Inwestycje w energetykę konwencjonalną i utrzymywanie wsparcia dla współspalania tworzą koszty, nie zapewniając przy tym ani regionalnego bezpieczeństwa energetycznego, ani spójności społecznej czy gospodarczej, a także prowadzą do niesprawiedliwego rozkładu kosztów i korzyści.

4. WZROST UZALEŻNIENIA OD IMPORTU

Współspalanie prowadzi do zwiększenia uzależnienia od importu surowców energetycznych. Promocja współspalania w elektrowniach węglowych i rosnące zapotrzebowanie koncernów na biomasę prowadzi do kumulowania się zarówno zależności od importu paliw stałych, jak i do coraz wyższego deficytu handlowego w zakresie zaopatrzenia w paliwa stałe. Dodatkowo, osiągany efekt ekologiczny jest znikomy, a wyprodukowaną energię trudno nazwać „zieloną”. Szczególnie, gdy biomasa jest importowana z zagranicy (polskie koncerny importują biomasę z ponad 50 krajów. Zamiast kompensować zależność Polski od importu paliw – gazu, ropy i węgla, krajowa energetyka uzależnia się od dostaw kolejnych surowców energetycznych z zagranicy.

Rosnące krzywe zużycia biomasy i jej ceny wykazują silną korelację przekraczającą 95%. Utrzymanie tej korelacji oznacza, że wraz z dalszym intensywnym wzrostem produkcji energii w procesach współspalania należy liczyć się z olbrzymimi kosztami zaopatrzenia w paliwo.

Dalsza kontynuacja polityki wsparcia współspalania, stanowi poważne zagrożenie dla niezależności energetycznej kraju. Brak pilnej i radykalnej korekty w polityce wsparcia OZE będzie prowadził do gwałtownego pogorszenia sytuacji. Jedynie rozwój prawdziwej energetyki odnawialnej połączony z poprawą efektywności energetycznej może zapewnić bezpieczeństwo energetyczne państwa.

5. PSEUDO ZIELONA ENERGIA

Technologia współspalania nie ma nic wspólnego z ekologią. Nie sprzyja poprawie efektywności energetycznej, przez co wzmacnia negatywne oddziaływanie spalania węgla na globalny klimat i jakość powietrza atmosferycznego. Nie wspiera też konkurencyjności gospodarki, a wręcz może ją obniżać zwiększając popyt na drewno oraz biomasą agrarną i zwiększając ich koszt dla innych, bardziej wydajnych sektorów gospodarki. Zwiększona presja na biomasę powoduje nasilenie importu. Katalog importowanych surowców pochodzenia organicznego na cele energetyczne jest długi - można tu wymienić zarówno biomasę odpadową pochodzenia rolniczego (np. makuchy słonecznika, oliwek czy orzechów), jak i drewna odpadowego. Surowce pochodzące z ponad 50 krajów świata przebywają tysiące kilometrów i zostawiają po drodze widoczny „ślad węglowy”, zaprzeczający głównej idei promocji zielonej energii, czyli ochronie klimatu. Prowadzi to do negatywnych efektów natury środowiskowej, takich jak np. zmiana sposobu użytkowania gruntów, wylesianie czy wzrost emisji. Jak mówią eksperci – „biomasa sprowadzana z Brazylii przestaje być zielona w okolicy Nowego Jorku”.

Należy pamiętać także o tym, że jest to technologia technicznie nieefektywna – prowadzi m.in. do znaczącego pogorszenia bezpieczeństwa instalacji, obniżenia sprawności kotłów oraz pogorszenia parametrów eksploatacyjnych, takich jak niezawodność i przewidywalność. Jest ona także niebezpieczna dla pracowników elektrowni i mieszkających wokół nich ludzi poprzez wzrost zagrożenia pożarowego związanego z łączeniem węgla i biomasy. Negatywnymi tego przykładami są wybuchy w elektrowniach: Dolna Odra (2010) i Turów (2012). Mówimy o tym my, bo politycy chowają głowę w piasek, albo ulegają lobbingowi przedstawicieli spółek odnoszących z tytułu współspalania kolosalne zyski i pomimo wielu zapowiedzi nie mają odwagi podjąć decyzji o likwidacji dopłat do współspalania.

WNIOSKI

Rozwój technologii OZE to szansa dla Polski. Umożliwi bowiem rozwój nowych, innowacyjnych przedsiębiorstw, tworzyć będzie nowe miejsca pracy, będzie rzeczywistym spełnieniem postulatu wspierania rozwoju społeczeństwa opartego na wiedzy. Aby jednak tak się stało, wsparcie publiczne musi dotyczyć nowatorskich, przyszłościowych przedsięwzięć, a nie schyłkowych i nieefektywnych technologii, takich jak współspalanie węgla z biomasą w dużych kotłach energetycznych.

Wokół nas trwa rewolucja energetyczna. Choć nie jest ona tak spektakularna jak inne wydarzenia tego typu, nie przyciąga uwagi mediów, a polscy politycy zdają się jej nie dostrzegać, to tak jak każda rewolucja i ta zmienia świat. Ma ona dwie podstawowe przyczyny: wyczerpujące się zasoby paliw kopalnych oraz konieczność przeciwdziałania postępującym, spowodowanym przez człowieka, zmianom klimatu. Głównym efektem tej rewolucji jest rozwój energetyki rozproszonej, opartej na wysokiej efektywności wykorzystania energii, rozwoju nowych, odnawialnych technologii jej wytwarzania, twórcze i innowacyjne łączenie technologii informatycznych z energetycznymi.

Komentarze

18.07.2014 14:18 chattorblog

http://pl.wikipedia.org/wiki/ENERGA
http://pl.wikipedia.org/wiki/Enea
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tauron_Polska_Energia_S.A.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Grupa_Energetyczna

Ok. To są linki do stron na Wikipedii gdzie znajdziecie nazwiska szefów tych firm. Nic do nich nie mam, ale te nazwiska powinny być już spalone przy następnych wyborach, do jakichkolwiek władz, czegokolwiek, choćby blokowych świetlic, dla wyborcy, któremu OZE nie są obojętne.

Tak to się robi, w skrócie.

19.07.2014 4:31 OZE

Współspalanie powinno być całkowicie zakazane, a już na pewno wspólspalanie surowcami pochodzącymi spoza Polski.
Nie ma przy tym szybkiej alternatywy dla węgla - zwłaszcza w okresie zimowym, ale można jego zużycie ograniczyć.
Gaz - ze względu na konieczność importu i obecną sytuację - całkowicie odpada.
Dobrym a nawet wystarczającym rozwiązaniem w przypadku energii cieplnej i elektrycznej w okresie wiosna - jesień są OZE, a już zwłaszcza przy zastosowaniu sposobu japońskiego tj. powszechnego ograniczenia zużycia energii.
Natomiast w zimie pozostają stale inwestycje w poprawę efektywności energetycznej budynków.
Już samo ograniczenie zapotrzebowania na energię zrekompensowałoby spadek produkcji energii pochodzącej ze współspalania.

Niestety, energia kopalna jest obecnie stanowczo za tania, co skutecznie zniechęca do inwestycji w OZE. Nawet ewentualne dopłaty w wysokości do 40% w PV, i 20% do pozostałych OZE nadal nie powodują wzrostu opłacalności - zmniejszają tylko stratę, w stosunku do paliw kopalnych i energii z koncernów.

19.07.2014 9:06 :^I

spalanie biomasy jest dobrym pomysłem dla wsi, bo pomijając koszty transportu, jakoś śmieszne wydaje mi się wwożenie słomy do miasta. wiatr by roznosił między blokami , to była by ujma nawet dla małej mieściny. mądra polityka powinna ułatwiać przestawienie się gospodarstw wiejskich na taki opał . a dla miast fotoogniwa i wiatraki na dachach wieżowców ten teren i tak jest przyrodniczo martwy to można je tam zamontować
ale podstawa to nie zużywanie energii

19.07.2014 9:35 OZE

Oczywiście chodzi mi o zakaz współspalania w elektrowniach, koncernach, aby uzyskać 'zielony certyfikat'. Spalanie własnej niepotrzebnej słomy czy drewna jak najbardziej.
Natomiast ten nacisk na spalanie słomy jest dość sztuczny i możliwy do utrzymania w sytuacji produkcji nawozów sztucznych, otrzymywanych i transportowanych tylko i wyłącznie dzięki paliwom kopalnym.
W przypadku zaniku dostaw takich nawozów, co niechybnie nastąpi, słoma w naturalny sposób ponownie stanie się składnikiem nawozu.
Kiedyś spalenie słomy było grzechem, a nie do pomyślenia nawet było spalanie zbóż, czy produkcja z nich paliwa.

19.07.2014 20:50 Orfeusz

Zwolenników OZE nie bolą same dopłaty, ale fakt iż część z nich idzie do konkurencyjnych rozwiązań :)

"4. WZROST UZALEŻNIENIA OD IMPORTU"

To właśnie dzieje się Niemczech gdzie rozwija się OZE. Bez wzrostu importu rosyjskiego gazu się nie obejdzie.

"Nie sprzyja poprawie efektywności energetycznej, przez co wzmacnia negatywne oddziaływanie spalania węgla na globalny klimat i jakość powietrza atmosferycznego."

To samo można powiedzieć o OZE, które cechuje się przerywaną i nieregularną produkcją energii, przez co musi być wspomagane konwencjonalnymi siłowniami pracującymi przez większość czasu na "jałowym biegu".

20.07.2014 7:08 OZE

@Orfeusz
"To samo można powiedzieć o OZE, które cechuje się przerywaną i nieregularną produkcją energii, przez co musi być wspomagane konwencjonalnymi siłowniami pracującymi przez większość czasu na "jałowym biegu"."

Niekoniecznie - mam inne doświadczenie - np. podaż słońca jest na tyle duża i częsta, że w okresie od lutego do listopada pokrywa mi zapotrzebowanie na CWU bez konieczności dogrzewania węglem lub prądem. W szczególności - grzałka elektryczna jest włączana w okresie wiosna - jesień ~2-4 razy, w zeszłym roku chyba nie była wcale włączana.
Oznacza to, że przy dobrej akumulacji energii, w zasadzie nie ma konieczności korzystania w tym okresie z paliw kopalnych.
Piszę w zasadzie, bo są okresy bezsłoneczne - kilka dni z rzędu deszczowych, czy jest zachmurzone niebo. Wtedy energia powinna pochodzić z szybkich elektrowni gazowych (niestety) + np. PC.
Analogicznie może być produkowana i akumulowana energia elektryczna z paneli PV.
Oczywiście w zimie energia pochodzi z paliw kopalnych, więc wtedy uzasadnione jest włączenie elektrowni węglowych lub gazowych na stałe.
W moim przypadku 'zima solarna' trwa mniej więcej od późnego listopada do wczesnego lutego. Generalnie, w skali roku, CWU jest ogrzewana paliwami kopalnymi do 3-4 miesięcy w roku.
3/4 roku korzystam ze słońca, i to cieszy.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto