Amerykański farmer, Justin Cariker, nagina łodygę wysokiego na ponad 2 metry chwastu o grubości nadgarstka żeby pokazać, jak maleńka w porównaniu z nim jest rosnąca obok bawełna. To nie jest zwykły chwast. To chwast odporny na produkowany przez firmę Monsanto Roundup, jeden z najlepiej sprzedających się herbicydów. „Nie wygrywamy tej bitwy z chwastami”, mówi Cariker, właściciel farmy położonej w delcie Mississippi, pokazując na setki olbrzymich superchwastów sterczących wyzywająco jak grupa zielonych strachów na wróble.
Superwchasty na polu Cariker’a doskonale ilustrują rosnący problem firmy Monsanto, której obroty o wysokości 11 miliardów rocznie zależą w dużej mierze od sprzedaży modyfikowanych genetycznie roślin, odpornych na herbicyd Roundup. Co więcej Roundup też jest produkowany przez Monsanto. Masowe używanie nasion „Roundup Ready” (odpornych na Roundup) spowodowało transformację rolnictwa w ciągu zaledwie 15 lat ich używania. Technologia ta pozwoliła na zniszczenie za jednym zamachem, używając tylko jednego herbicydu, wielu rodzajów chwastów, bez szwanku dla plonów. Jak mówi Cariker: „kiedy system Roundup pojawił się na rynku, był on spełnieniem marzeń farmerów”. Pozwoliło mu to na znaczne zmniejszenie nakładu pracy i podwojenie areału upraw do 2000 hektarów. „Farmerzy czuli się jak w siódmym niebie”.
Ale tylko przez kilka lat. Jak się okazało powszechne używanie Roundup doprowadziło do ewolucji bez porównania trudniejszych do zabicia szczepów chwastów. Stworzyło to okazję do wejścia na rynek dla firm konkurencyjnych, np: Dow Chemical, DuPont, Syngenta lub Bayer. Firmy te mają nadzieję na ożywienie poziomu sprzedaży starszych herbicydów, umożliwających zabicie chwastów odpornych na Roundup.
„Problem tkwi w tym, że te substytuty również stymulują ewolucję chwastów i po pewnym czasie powodują pojawienie się chwastów odpornych na wiele herbicydów, podobnie jak nagminne używanie antybiotyków w hodowli świń i kur doprowadziło do ewolucji odpornych na antybiotyki bakterii”, stwierdza Charles Benbrook, główny naukowiec Organic Center w Troy, w stanie Oregon. Dodaje on: „przypomina to próby gaszenia pożaru przez dolewanie do ognia benzyny. Idąc w tym kierunku przemysł biotechnologiczny gra z naturą w bardzo ryzykownego pokera”.
Genetycznie modyfikowane rośliny odporne na Roundup (potocznie nazywanego też glifosatem, który jest aktywnym składnikiem tego herbicydu) stanowią obecnie większość upraw w USA – już tylko 6% soi, 27% bawełny i 28% kukurydzy to rośliny nie zmodyfikowane genetycznie pod kątem odporności na ten herbicyd. Glifosat jest aplikowany w skali siedem razy większej niż wszystkie inne herbicydy łącznie w uprawie soi, oraz o 60% częściej niż inne środki chwastobójcze w uprawie bawełny.
Dow Chemical, DuPont, Syngenta i Bayer pracują nad roślinami uprawnymi, które będą odporne na alternatywne herbicydy zabijające chwasty uodpornione na Roundup. Dow oczekuje dodatkowych zysków rzędu 1,5 miliarda dolarów w 2013 roku ze sprzedaży nasion tolerujących ulepszoną wersję herbicydu 2,4-D, zarejestrowanego na sprzedaż w USA w roku 1948 i składnika używanego w wojnie wietnamskiej defoliantu Agent Orange.
Bezustanne używanie Roundup stworzyło do tej pory 11 gatunków chwastów z odpornością na glifosat. Te superchwasty rozprzestrzeniły się już na 26 stanów w USA. Według danych International Survey of Herbicide Resistant Weeds zaatakowany przez superchwasty areał soi, bawełny i kukurydzy wynosi już niemal 6 milionów hektarów. Chuck Foreman, szef Syngenty do spraw ochrony kukurydzy twierdzi, że obszar ten podwoi się już w 2015 roku. Badania firmy Dow w zeszłym roku oszacowały zasięg superchwastów w uprawach soi i kukurydzy na 8 milionów hektarów.

Mapa pokazująca wzrost ilości i zasięgu geograficznego superchwastów w latach 2000 – 2009. Kolory oznaczają liczbę (od 1 do 6) zidentyfikowanych w danym stanie odmian superchwastów. Źródło: New York Times
Szef Monsanto, Hugh Grant, mówi, że działania konkurencji mające na celu stworzenie własnych nasion zbóż odpornych na herbicydy nie zrujnują doskonałego do tej pory interesu Monsanto. Firmy produkujące nasiona sprzedadzą sobie nawzajem licencje na technologie genetyczne, co pozwoli wyprodukować zboża odporne na szeroką gamę herbicydów. Pryskanie pól mieszanką herbicydów pozwoli zabić superchwasty i wydłuży w ten sposób okres sprzedaży nasion „Roundup Ready”. Monsanto także nie śpi i opracowuje metody dodania odporności na dicamba, wcześniej używanego środka chwastobójczego. Grant oczekuje, że gotowe „ulepszone” nasiona będą gotowe w 2015 roku. Jak mówi Grant: „nadchodzi kawaleria z odsieczą!”
Do niedawna przedstawiciele Monsanto twierdzili kategorycznie, że długotrwałe używanie chemicznych herbicydów nie stworzy odpornych chwastów. Sytuacja na polach jasno zaprzecza tym zapewnieniom. Wiliam G. Johnson, naukowiec badający chwasty na uniwersytecie Purdue ostrzega, że przyszłość będzie jeszcze trudniejsza. Stworzenie zbóż, które są odporne na dwa, trzy lub cztery herbicydy – zgodnie z planami firm nasiennych – powinno przez pewien czas umożliwić kontrolę nad chwastami odpornymi na Roundup. Jednak pojawienie się chwastów odpornych na wiele herbicydów to jedynie kwestia czasu. I rzeczywiście, klasa herbicydów zwanych inhibitorami ALS promowana przez DuPont już teraz ma problemy z odpornymi na nią chwastami ze względu na popularność tych herbicydów jeszcze zanim pojawił się na rynku Roundup.
W miarę wzrostu stosowania alternatywnych herbicydów, rośnie też ryzyko przypadkowego zniszczenia zbiorów na sąsiednich polach. Podczas gorących miesięcy letnich, Dicamba oraz 2,4-D mają tendencję do ulatniania się i mogą dryfować z wiatrem na pola sąsiadów. (Jak mówi Johnson, lotność nie jest problemem w przypadku glifosatu, który stanowi też mniejsze zagrożenie zatrucia wody, ponieważ wiąże się on z glebą.) Jest wielkie ryzyko dla wielu upraw, na przykład winogron, warzyw i kwiatów. Żeby zapobiec tym problemom, firma Dow opracowała mniej lotną wersję 2,4-D, którą rolnicy używający nasiona sprzedawane przez Dow będą musieli kupować. Firma BASF też opracowuje mniej lotny produkt Dicamba, który będzie stosowany z roślinami firmy Monsanto.
Tymczasem farmerzy, jak Cariker i jego sąsiedzi, wracają do od dawna niestosowanych, pracochłonnych i kosztownych metod kontroli chwastów. W zeszłym roku Cariker najpierw wiosną zaorał młode roślinki chwastów, potem spryskał plony przed zbiorami kosztownym koktailem chemikaliów i w końcu wysłał gorącym latem swoich pracowników z motykami i maczetami, żeby zniszczyli superchwasty, które mimo wszystko przetrwały. Głównym celem jest zapobieżenie kwitnięciu chwastów, ponieważ jedna roślina może wyprodukować 500 tysięcy nasion. Wprawdzie dodatkowa siła robocza, chemikalia i mniejsze plony zmniejszą roczny zysk z farmy o ponad 100 tysięcy dolarów, ale właściciel nie ma wyboru. Cariker obawia się, że „jeśli nie znajdziemy dobrej metody rozwiązania problemu superchwastów, to rolnictwo zmieni się nie do poznania.”
Na podstawie: Business Week









