Niemcy potrzebują „nowej architektury” w dziedzinie zaopatrzenia w energię elektryczną. Wierzymy, że możemy być pionierem na drodze do ery energii odnawialnej, a zarazem pierwszym dużym krajem uprzemysłowionym, który dokona takiej transformacji energetycznej” - powiedziała w poniedziałek w Berlinie kanclerz Angela Merkel.
W nocy z 29 na 30 maja br. liderzy partii tworzących chadecko-liberalną koalicję rządzącą ustalili, że do 2021 r. zostanie wyłączona większość z 17 niemieckich elektrowni jądrowych. Trzy najnowocześniejsze będą mogły pracować jeszcze do końca 2022 r. na wypadek zakłóceń w dostawach prądu i opóźnień w rozwoju energetyki opartej na źródłach odnawialnych.
Koalicja zdecydowała również o natychmiastowym trwałym wyłączeniu siedmiu najstarszych elektrowni jądrowych sprzed 1980 r., które przejściowo unieruchomiono ze względów bezpieczeństwa po katastrofie nuklearnej w elektrowni Fukushima w Japonii. To samo dotyczy też elektrowni Kruemmel w Szlezwiku-Holsztynie, często trapionej przez awarie.
Merkel przypomniała, że już jesienią 2010 r. sformułowano cel polityki energetycznej Niemiec dotyczący rozwoju energetyki opartej na źródłach odnawialnych do 2050 r. Wówczas jednak rząd planował wydłużenie okresu eksploatacji niemieckich elektrowni jądrowych o 12 lat. „Po niewyobrażalnej awarii nuklearnej w Japonii jeszcze raz musieliśmy przemyśleć rolę energii jądrowej i postanowiliśmy szybciej pójść drogą, którą obraliśmy jesienią” – powiedziała Merkel. „Chcemy, by energia elektryczna przyszłości była bezpieczna, a jednocześnie pewna i opłacalna. Potrzebujemy nowej architektury naszego systemu energetycznego” – podkreśliła.
Jej zdaniem „nową jakością” w koncepcji chadecko-liberalnego rządu Niemiec jest to, że opisuje ona, w jaki sposób należy przejść na energię odnawialną. „Wcześniej wyznaczano terminy rezygnacji z atomu, lecz nie opisano wystarczająco, jak to przeprowadzić” – dodała, reagując na uwagę, że już przed dekadą ówczesny socjaldemokratyczno-zielony rząd Niemiec zapowiedział odejście od atomu do 2022 r.
Według Merkel za tydzień, 6 czerwca rząd przyjmie pakiet projektów ustaw, które wytyczą precyzyjnie drogę do osiągnięcia celów polityki energetycznej. W ramach tej strategii Niemcy dążą – poza rezygnacją z energii jądrowej – również do ograniczenia emisji CO2 do atmosfery o 40 proc. i podwojenia do 35 proc. udziału energii opartej na źródłach odnawialnych w ilości wytwarzanego prądu.
Niemiecka kanclerz podkreśliła również, że dąży do konsensusu z opozycją w sprawie nowej strategii energetycznej. „Chcemy, by sprawa ta przestała być przedmiotem sporów społecznych” – dodała.
Minister gospodarki Philipp Roesler zapowiedział, że ustawy w ramach pakietu energetycznego dotyczyć będą m.in. przyśpieszenia rozbudowy sieci wysokiego napięcia, przyśpieszenia procedur związanych z planowaniem inwestycji w infrastrukturę energetyczną oraz rekompensat za wyższe ceny prądu dla przemysłu.
Opozycyjni socjaldemokraci i Zieloni oświadczyli, że są gotowi do rozmów z rządem o kompromisie w sprawie polityki energetycznej.
Na podstawie: Ekologia








