ArtykulyZmiany klimatu

Powodzie w Polsce

powódźPowodzie opadowe w Polsce zdarzają się coraz częściej – nie możemy się
nadziwić, że co kilkanaście lat mamy powódź stulecia. Ostatnio nawet co
miesiąc.

Zalewane są miasta, zrywane mosty, przesiąknięte wodą wzgórza rozmakają i
osuwają się wraz ze stojącymi na nich budynkami. Cierpią tysiące
rodzin, mieszkańcy dotkniętych katastrofą miejscowości liczą straty.
Wszyscy zastanawiają się dlaczego po raz kolejny doszło do tragedii.
Końca ulewom i powodzi nie widać. Co dzieje się z pogodą?

Wciąż nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy konkretne opady i następująca po nich fala powodziowa są spowodowane antropogenicznymi zmianami klimatu, czy też miałyby miejsce nawet bez nich. Wielkie powodzie miały już wielokrotnie miejsce w przeszłości. Jednak rysują się wyraźne trendy – liczba powodzi opadowych wyraźnie rośnie, co zgodne jest z przewidywaniami modeli klimatycznych, prognozujących wzrost zmienności opadowej (choć nie sumarycznej sumy opadów).

Prawdopodobnie nadchodzą czasy wielkich powodzi w Polsce. Fale opadów deszczu w Europie są coraz dłuższe w porównaniu z
początkiem lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Jeśli ta tendencja
będzie się utrzymywać, to powodzie na starym kontynencie będą
występować coraz częściej. Najnowsze badanie wykazało, że od 1950 do 2008 roku fale opadów deszczu
w Europie wydłużyły się o około 15-20 procent. To efekt zmiany naszego klimatu na bardziej ekstremalny. Będziemy przeżywać na przemian długotrwałe susze i ogromne kilkudniowe ulewy. Liczba powodzi zatorowych i roztopowych, które zdarzały się na przełomie zimy i wiosny, z biegiem systematycznie spada. Wkrótce niemal zupełnie o nich zapomnimy. Rośnie za to ryzyko letnich wylewów rzek. Z upływem kolejnych dziesięcioleci będzie coraz wyższe. 

Potwierdzają to zapowiedzi klimatologów. Polsce grożą coraz gwałtowniejsze zjawiska atmosferyczne: potężne huragany zimą i długotrwałe ulewy latem – ostrzegał dwa lata temu prof. Krzysztof Błażejczyk, naukowiec z Zakładu Klimatologii na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Wystarczy spojrzeć za okno, by przekonać się, że miał rację. – Za wielkość fali powodziowej odpowiadają zmiany klimatu. Zmieniła się charakterystyka opadów. Są dziś intensywniejsze i gwałtowniejsze niż kilka lat temu – uważa dr hab. Grażyna Mazurkiewicz – Boroń z Zakładu Biologii Wód Instytutu Ochrony Przyrody PAN.
Przesunięcie się strefy zwrotnikowej na północ i ogrzewanie się Morza Śródziemnego powodują częstszy dopływ do Polski rozgrzanego powietrza zwrotnikowego, gdzie zderza się z chłodnym powietrzem z rejonów polarnych, co w okresie letnim powoduje intensyfikację burz i nawałnic i powstawanie trąb powietrznych.

Szczególnie niebezpieczne są ciepłe i niosące dużo wody układy niżowe docierające znad południowej Europy. Nazywane są one „niżami genueńskimi” i odpowiadają za największe powodzie, w tym pamiętne powodzie na Odrze w 1997 roku i na Wiśle w 2001 roku. Niże takie najpierw znad Atlantyku docierają do Irlandii, ale zamiast natychmiast wędrować w kierunku Polski, najpierw skręcają lekko na południe. Następnie przechodzą nad Hiszpanią i nad ciepłymi wodami Morza Śródziemnego, gdzie pochłaniają olbrzymie ilości pary wodnej. W okolicach włoskiego miasta Genua zmieniają swój tor i zaczynają zmierzać na północ w kierunku Polski.
Wówczas następują potężne kilkudniowe ulewy, głównie w południowej części naszego kraju, gdzie źródła mają największe rzeki – wielka powódź jest wtedy jedynie kwestią czasu.

Do zmian wzorców opadowych, zarówno wywoływanych przez czynniki naturalne, jak i globalne ocieplenie, dochodzą lokalne czynniki zwiększające ryzyko wystąpienia katastrofalnych powodzi – zabudowa narażonych terenów, ograniczanie i likwidacja naturalnych terenów zalewowych, regulacja koryt rzek skutkująca szybkim spływem wody i zmiany użytkowania terenu, skutkująca spadkiem retencji.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly