W 2007 roku ukazała się książka Dennisa Avery’ego i Freda Singera zatytułowana „Unstoppable Global
Warming: Every 1500 Years” („Niepowstrzymane Globalne Ocieplenie: co każde 1500 lat”), której autorzy argumentowali iż obecnie
obserwowane ocieplenie jest tylko jedną z wielu cyklicznych zmian
klimatycznych o całkowicie naturalnych przyczynach. Wraz z publikacją
książki po internecie zaczęła krążyć lista „500 naukowców których
badania przeczą teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia”,
dołączając do innych dokumentów tego typu.
Jednak w odróżnieniu od petycji oregońskiej i listy skompilowanej przez Marka Morano,
w których rozciągnięto definicje „wybitnego naukowca” tak, by
obejmowała osoby nie mające nic wspólnego z nauką (tak jak tysiące
lekarzy i weterynarzy z petycji oregońskiej), lista Avery’ego faktycznie zawiera nazwiska wybitnych specjalistów w dziedzinach bezpośrednio związanych z zagadnieniami klimatologii.
Jest tylko jedno małe „ale”: naukowcy ci sami nie wiedzieli, że ich
badania w jakiś sposób stoją na bakier z globalnym ociepleniem. A kiedy
się dowiedzieli, troszeczkę się zdziwili.
Sposób w jaki skonstruowano listę jest bardzo prosty — większość z
500 umieszczonych na niej naukowców to paleoklimatolodzy, czyli badacze
zajmujący się klimatem i jego zmianami które miały miejsce w
przeszłości historycznej i geologicznej Ziemi. Zmiany te miały
naturalne przyczyny*, co według Avery’ego stanowi wystarczający powód, by uznać każdego paleoklimatologa za „sceptyka” — jeśli bowiem za przeszłe zmiany klimatu nie odpowiadał człowiek, to musi to oznaczać że z obecnie obserwowanym ociepleniem też nie ma nic wspólnego, nieprawdaż?
W ten sposób wśród „sceptyków” znaleźli się nieżyjący już Dansgaard i Oeschger, a także Jouzel, Dahl-Jensen, Huang, Keigwin, Caillon, Lorius, Ruddiman, Moberg, Severinghaus, Keeling, Stuiver, a nawet Stefan Rahmstorf, Michael Mann i Gavin Schmidt . Wystarczyło, że dany naukowiec był wśród autorów jakiejś publikacji zamieszczonej w bibliografii Unstoppable Global Warming — tak jak 31 członków zespołu Cooperative Holocene Mapping Project; 11 autorów publikujących pierwsze wyniki z wierceń projektu GRIP; a także 13 fizyków atmosfery (w tym kilku autorów ostatniego raportu IPCC), których artykuł został uznany za wspierający sceptyczną krucjatę przeciwko globalnemu ociepleniu.
Lista Avery’ego jest tym bardziej kuriozalna, że poglądy większości
z tych naukowców na przyczyny i konsekwencje globalnego ocieplenia są
doskonale znane, a wielu z nich jest mocno zaangażowanych w działalność popularyzatorską.
Nie sposób więc bronić kompilacji nazwisk dokonanej przez Avery’ego
jako niewinnej pomyłki albo zwykłego nieporozumienia. Merytoryczne
braki w szeregach „sceptyków” próbuje się łatać różnymi metodami – w
tym jednak przypadku nieudolność tej próby przekracza wszelkie granice
śmieszności.










