Artykuly

Alaska: „Wydobywajmy więcej ropy by radzić sobie z następstwami zmiany klimatu”

Leczenie raka płuc jest nadzwyczaj kosztowne. A co, gdybym zaproponował, że powinniśmy uprawiać więcej tytoniu i zachęcać ludzi do palenia, żeby większe wpływy z podatków pomogły finansować leczenie ofiar palenia papierosów?

A może inaczej: produkujmy więcej papierosów i opracujmy jakąś genialną kampanię marketingową, aby zachęcić ludzi do ich palenia, ale nie u nas, lecz w krajach trzeciego świata, tak, żeby powodowane przez palenie choroby były ich problemem, a nie naszym. W ten sposób nasz kraj zarobi, a nie będziemy mieć więcej chorych na raka płuc, rozedmę, bronchity i inne „atrakcje”.

No dobrze, pomysł sprzedawania większej ilości papierosów, żeby zarobić na leczenie ofiar ich palenia, jest tak bzdurny, że szkoda w ogóle o nim pisać. Ale… na coś podobnego wpadły władze Alaski, proponując zwiększenie wydobycia ropy, żeby zebrać środki potrzebne na kompensację szkód powodowanych przez zmianę klimatu.

Leżące nad morzem wioski, w wyniku wzrostu poziomu morza i rozmarzania lądu, na którym stoją budynki, są zagrożone zmyciem do morza. Jak stwierdził gubernator Alaski Bill Walker, ich zabezpieczenie lub relokacja mieszkańców są bardzo kosztowne. Aby sfinansować te działania, zaproponował… pilne rozpoczęcie wierceń naftowych na dotychczas chronionych terenach parku narodowego ANWR (Arctic National Wildlife Refuge).

Stoimy przed poważnym wyzwaniem finansowym. Mamy wioski, które są zmywane do morza w wyniku zmiany klimatu.

Alaska jest jedynym stanem USA, który nie ma podatków od dochodu czy sprzedaży, a 90% swoich przychodów czerpie z opodatkowania ropy i gazu. Spadek cen ropy w ostatnim roku silnie podkopał dochody stanu, a ostatnia decyzja Shella o rezygnacji z wierceń na morzu Czukockim u północnych wybrzeży Alaski dodatkowo pogorszyła jego perspektywy finansowe. Wraz ze spadkiem wydobycia ropy na Alasce, spada wykorzystanie ropociągu Trans-Alaska, obecnie już do zaledwie 1/4 jego przepustowości. Dochody ze sprzedaży ropy spadają, a koszty zmiany klimatu rosną.

Erozja wybrzeży zagraża wielu wioskom, takim jak Kivalina.

Wybrzeże Alaski

Ilustracja 1. Licząca 400 mieszkańców miejscowość siedzi na wąskim pasie lądu, który pomimo olbrzymich wydatków na umacnianie brzegu jest coraz bardziej zagrożony. Długoterminowym rozwiązaniem może być tylko ewakuacja, ale jej koszt tylko dla tej miejscowości to kwota rzędu 100 milionów dolarów.

Aby sobie z tym poradzić, jak mówi gubernator, „trzeba zwiększyć wydobycie ropy”, a ponieważ rezerwy ropy na obecnie eksploatowanych terenach wyczerpują się, gubernator rekomenduje rozpoczęcie wierceń na terenach rezerwatu ANWR.

Nie możemy tego odkładać o 10-20 lat… Musimy rozpocząć eksploatację już teraz – to absolutny priorytet dla Alaski.

Kilka miesięcy temu prezydent Obama przedstawił propozycję wzmocnienia ochrony ANWR, ale utknęła ona w kontrolowanym przez sprzeciwiających się ochronie przyrody Republikanów w Kongresie. Wygląda na to, że bitwa o uruchomienie eksploatacji złóż ropy leżących na terenie ANWR w kolejnych latach będzie się nasilać.

Zamieszkujący region Eskimosi z ludu Gwich’in obawiają się, że wejście koncernów naftowych na teren rezerwatu, na których leżą tereny rozrodcze karibu, doprowadzi do zagrożenia tych zwierząt, będących głównym źródłem żywności, skór i ważnym elementem kultury. Zdecydowanie sprzeciwiają się więc rozpoczęciu wierceń.

„Chciałabym, byśmy za 10 lat wciąż żyli tak jak dziś i mogli żyć w oparciu o to, co daje nam nasza ziemia”, mówi księżniczka Daazhraii Johnson z ludu Gwich’in. „Chciałaby, żeby mieszkańcy Alaski byli zgodni, zgodni w tym, że paliwa kopalne powinny pozostać pod ziemią.”

Marcin Popkiewicz na podstawie BBC, Tamino

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly