Amerykański rząd, który wydał setki miliardów dolarów na ratowanie banków przed upadkiem, nie postawił do tej pory w stan oskarżenia żadnego przedstawiciela:
- instytucji finansowych, które grały pieniędzmi klientów niczym w kasynie;
- agencji ratingowych, które wystawiały hazardzistom z branży finansowej najwyższe oceny wiarygodności;
- komisji papierów wartościowych, która nic nie zrobiła, by ukrócić ten hazard;
- Departamentu Finansów, który nie zauważył nadciągającej katastrofy w porę;
- banku centralnego, który do ostatniej chwili robił dobrą minę do złej gry;
- renomowanych uczelni, które w swoich pracach naukowych uzasadniały, że giełdowego kasyna nie należy nadzorować.
Na to właśnie zwraca uwagę Charles Ferguson w swoim filmie „Inside Job”, który zdobył w tym roku Oscara za najlepszy dokument (film można już oglądać także w polskich kinach). Gdy odbierał statuetkę, poszedł o krok dalej, mówiąc „Trzy lata po światowym kryzysie wywołanym masowymi oszustwami ani jeden menedżer nie siedzi za kratkami. To błąd.”
Dominique Strauss-Kahn, dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego, opowiedział w „Inside Job”, jak podczas jednego z bankietów szefowie amerykańskich banków rozprawiali o chciwości i zgadzali się, że wszyscy ponoszą odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. – Potem zwrócili się do sekretarza skarbu, mówiąc: „Jesteśmy tak chciwi, że nie możemy się opanować. Pomóżcie nam, zaostrzcie przepisy” – relacjonuje Strauss-Kahn.
Chciwość jest zaślepiająca. W filmie Fergusona wypowiadają się ludzie, którzy próbowali ostrzec Waszyngton oraz Wall Street przed nadciągającą katastrofą, ale nikt nie chciał ich słuchać.
Więcej: Wyborcza.biz








