Artykuly

Cała Europa protestuje przeciw zaciskaniu pasa

W 12 krajach UE, w tym m.in. w Belgii, Hiszpanii, Grecji, Irlandii i innych krajach, ludzie wychodzą na ulicę, by zaprotestować przeciw oszczędnościom budżetowym i polityce zaciskania pasa.

Impreza się skończyła. Musimy pracować ciężej i dłużej, więcej godzin w tygodniu, więcej tygodni w roku i bez prawa do emerytury przed 67. rokiem życia – stwierdził we wtorek były unijny komisarz Frits Bolkenstein.

Demonstracje przeciw zaciskaniu pasaZwiązki zawodowe protestują mówiąc, że to szarym pracownikom przyjdzie zapłacić gros rachunków za kryzys wywołany przez wielkich bankierów i nieodpowiedzialne rządy.

Pierwsze symptomy zaciskania pasa już widać – kolejne kraje przedstawiają kryzysowe budżety, w których na pierwsze miejsce wybijają się oszczędności – redukcja zatrudnienia, zamrażanie lub drastyczne obniżanie pensji dla pracowników sektora publicznego, a także podwyżka podatków m.in. VAT. Państwa UE nie mają jednak wyboru, ponieważ większość z nich ma problemy ze zbyt dużym deficytem budżetowym i długiem publicznym, a na mocy porozumienia z Brukselą w ciągu kilku lat mają doprowadzić swoje finanse publiczne do porządku, by kolejny kryzys nie wyrządził tak fatalnych skutków jak obecny.

Największy protest zaplanowano w Brukseli, gdzie strajkować ma ponad 100 tys. pracowników. Bruksela była sparaliżowana już we wtorek – z powodu niezapowiedzianego strajku kontrolerów lotu na miejscowym lotnisku przez prawie cały dzień nie lądowało ani nie startowało stamtąd większość samolotów. Strajk zakończył się dopiero w nocy.

W pogrążonej w kryzysie Hiszpanii odbywa się pierwszy od ośmiu lat strajk generalny. To reakcja na plan ratunkowy socjalistycznego rządu premiera José Zapatero, który do tej pory nie był w stanie zaproponować skutecznego programu reform, który wyciągnąłby kraj z gigantycznej zapaści finansowej. Bezrobocie w Hiszpanii wynosi obecnie ponad 20 proc. i jest najwyższe w całej UE, podobnie jak deficyt, który wynosi 11,1 proc. PKB. W środę w Hiszpanii stanął transport  publiczny – autobusy, pociągi i metro – zastrajkowały gazety i taksówkarze, stanęły też fabryki i główne zakłady przemysłowe, a tysiące związkowców przekonywały w Madrycie spieszących do pracy ludzi, aby zostali w domu. Podobne zdarzenia miały miejsce w Barcelonie i innych większych hiszpańskich miastach. Jak donoszą hiszpańskie media, w starciach w czasie strajków 15 osób zostało rannych.

Oprócz Hiszpanii i Belgii strajki odbywają się także m.in. we Włoszech, w Portugalii i Irlandii, gdzie związkowcy protestują przeciwko oszczędnościom i rządowej decyzji, by za wszelką cenę ratować zadłużony Anglo Irish Bank, w który pompowano dziesiątki miliardów euro z pieniędzy podatników. Rano zatrzymano 41-letniego mężczyznę, który wjechał w bramę parlamentu ciężarówką z cementem. Na ciężarówce był napis: „Toxic Bank Anglo”.

pl Więcej: Wyborcza.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly