Artykuly

Zyski firm naftowych spadają, wzrost wydatków nie prowadzi do wzrostu wydobycia

Koszty wielkich firm naftowych rosną, wielkie projekty przekraczają budżet i opóźniają się, a ceny surowców energetycznych, choć w skali historycznej wysokie, okazują się zbyt niskie, by gwarantować zyski z wydobycia. Koncerny informują więc o spadających zyskach, a inwestorzy pozbywają się ich akcji. O ile, stymulowany przez dodruk pieniędzy, indeks Dow Jones Industrial Average od początku 2009 roku urósł o 81 procent, to akcje pięciu największych koncernów wydobywających ropę i gaz urosły w tym czasie tylko o 13 procent.

Problemem wielkich firm naftowych jest szybki wzrost kosztów wydobycia, za którym nie nadąża wzrost cen. Złożoność nowych złóż jest tak duża, że osiągnięcie celów wydobywczych staje się coraz trudniejsze.

Znajdujące się pod presją spadających zysków i kosztownych opóźnień projektów, sześć największych światowych firm naftowych, po dwóch latach wzrostu o 8% rocznie, planuje ograniczyć tegoroczne wydatki na poszukiwanie i uruchomienie nowych złóż o blisko 150 mld dolarów.

Wielkie firmy naftowe coraz baczniej przyglądają się możliwościom osiągnięcia zysków z nowych projektów. Z braku gwarantujących zyski nowych projektów koncerny decydują się przeznaczać będące w ich dyspozycji środki na wypłatę zwiększonych dywidend i wykup własnych akcji.

Na dłuższą metę trend ograniczania inwestycji w nowe projekty oznacza zagrożenie nie tylko dla dalszego wzrostu poziomu wydobycia, ale nawet dla utrzymania go na obecnym poziomie. Dla koncernów brak inwestycji dziś oznacza też niezdolność do wypłacania dywidend w przyszłości.

Wielkim rozczarowaniem inwestycyjnym może okazać się także rewolucja łupkowa. Doroczny raport amerykańskiej EIA prognozuje wzrost wydobycia gazu łupkowego co najmniej do 2040 roku. Z wielu względów jest to skrajnie optymistyczna prognoza, szczególnie przy cenach gazu tak niskich jak w ostatnich latach – są to ceny zbyt niskie na zapewnienie opłacalności wydobycia.

Wydatki na koncesje, sprzęt i eksploatację złóż od 2008 roku systematycznie przewyższają dochody ze sprzedaży gazu i ropy łupkowej. Ponieważ boom łupkowy w USA nie przynosi oczekiwanych zysków ani koncernom energetycznym, ani inwestorom, coraz większa ich liczba wycofuje się więc z tego biznesu.

Kilka miesięcy temu brytyjski koncern paliwowy Shell odpisał dwa miliardy dolarów inwestycji w północnoamerykańskie złoża gazu. Konkurenci, tacy jak BP, Encana i brytyjska BG Group także byli zmuszeni do ograniczenia produkcji. Podobne kroki podjęli również mniejsi gracze w sektorze łupkowym.

W 2013 roku wartość nakładów na eksploatację gazu łupkowego zmniejszyła się o 90 procent w porównaniu z 2011 rokiem. Mniejsze nakłady kapitałowe oznaczają mniej odwiertów i spadek wydobycia. Techniczne szacunki rezerw gazu i ropy łupkowej mogą okazać się mocno zawyżone, a szczyt boomu może być już blisko.

Marcin Popkiewicz na podst. Bloomberg, Onet.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly