Podczas gdy większość świata redukuje swe inwestycje w ropę naftową, Arabia Saudyjska po cichu odnotowała niezwykłe osiągnięcie w dziedzinie inżynierii – zwiększyła swą zdolność produkcyjną do rekordowego poziomu 12.5 mln baryłek dziennie. Rozmiary i kompleksowość przewidzianego na pięć lat projektu o wartości 100 mld dolarów nie mają sobie równych w tej branży, podobnie jak gotowość Arabii Saudyjskiej do odroczenia zysków jakie ma on przynieść poprzez nie otwieranie wielu ze swych naftowych kurków.

Rijad – stolica Arabii Saudyjskiej
Obecnie królestwo wydobywa 8.3 mln baryłek dziennie, nie wykorzystując jednej trzeciej swych mocy produkcyjnych. Powściągliwość Arabii Saudyjskiej i garstki innych krajów regionu Zatoki podtrzymuje cenę ropy naftowej. W tej chwili wynosi ona około 70 dolarów za baryłkę, czyli bardzo blisko poziomu jakiego życzy sobie Arabia Saudyjska i naftowy kartel OPEC.
Nic dziwnego, że wielu ministrów ds. nafty, którzy w przyszłym tygodniu przybędą do Wiednia na posiedzenie OPEC jest zdania, że ugrupowanie to powinno kontynuować swą politykę nie zmieniania poziomu wydobycia, aby nie stwarzać zagrożenia dla dotychczasowego sukcesu. Nawet krytycy OPEC, którzy zwykle twierdzą, że to rynek – a nie kartel – powinien decydować o cenie ropy, zamilkli. Politycy w Waszyngtonie wiedzą, że gwałtowny spadek cen ropy wykończyłby wielu krajowych producentów ropy i gazu. Ale efekt niskich cen ropy sięga daleko poza granice Teksasu.
W swym referacie wprowadzającym do ostatniego spotkania Grupy Ośmiu, śledząca wydarzenia ze strony dużych krajów konsumenckich Międzynarodowa Agencja ds. Energii ostrzegała: „Istnieje realne niebezpieczeństwo, że trwałe zmniejszenie inwestycji w podaż w nadchodzących miesiącach i latach może doprowadzić do niedoborów mocy produkcyjnych i kolejnego skoku cen energii za kilka lat, gdy gospodarka będzie na drodze do odzyskania równowagi”.
Zwiększenie mocy produkcyjnych Arabii Saudyjskiej pomogło w zrównoważeniu ubytków w Nigerii, Iranie, Iraku i Wenezueli. Królestwo kontroluje 90 procent rezerwowych mocy produkcyjnych ropy na świecie. Jest w stanie dostarczać ropę na rynek stopniowo w miarę jak rośnie popyt, lub też natychmiast, gdyby wojna lub polityka doprowadziły do nagłego odcięcia dostaw od innego producenta.
Teoretycznie powinno to być w znacznym stopniu uspokajające dla krajów konsumenckich, które były świadkami wzrostu cen ropy do rekordowego poziomu 147 dolarów za baryłkę przed dwoma laty gdy popyt, zwłaszcza ze strony Chin, zaczął przewyższać podaż po wyczerpaniu istniejących mocy produkcyjnych. Jednak rosnące znaczenie Arabii Saudyjskiej jako światowego centralnego bankiera ropy naftowej oznacza, że świat staje się bardziej uzależniony od królestwa niż w czasie gdy ceny ropy były rekordowo wysokie. Rijad ma większe niż od wielu lat możliwości decydowania o cenie ropy.
Książę Turki al-Faisal, były ambasador Arabii Saudyjskiej w USA i Wielkiej Brytanii, utrzymuje, że losy Stanów Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej są wzajemnie powiązane i i takimi pozostaną przez najbliższe dekady. W artykule zamieszczonym niedawno w magazynie Foreign Policy pisał: „W odróżnieniu od wielkich firm naftowych, które ociągały się z nowymi inwestycjami kapitałowymi w odpowiedzi na niedobory w podaży, królestwo zdawało sobie sprawę, że tego rodzaju inwestycje – nawet jeśli na krótką metę wydają się przeczyć intuicji – są niezbędne dla zapobieżenia katastrofalnym wstrząsom energetycznym”.
Arabia Saudyjska była rzetelnym dostawcą energii przez minione 30 lat, lecz wciąż utrzymuje się pamięć o wstrząsach naftowych z lat siedemdziesiątych, podobnie jak niepokój związany z poleganiem w tak dużym stopniu na jednym graczu ulokowanym w tak niespokojnej części świata. Z tych przyczyn USA prowadzą politykę, która może znacząco zmniejszyć ich zależność od dostaw ropy.
Niemniej jednak, ropa naftowa pozostanie w dającej się przewidzieć przyszłości największym źródłem energii dla świata, zaś Arabia Saudyjska jej największym dostawcą. Decyzje Rijadu o otwieraniu kurków będą co najmniej równie ważne jak waszyngtońska polityka pobudzania gospodarki dla decydowania o tym jak szybko świat wydobędzie się z recesji najgorszej od blisko stulecia.
Dla Arabii Saudyjskiej jest to polityczna karta atutowa na pewno warta 100 mld dolarów.
Źródło: Onet.pl Biznes










