W cyklu dyskusji na temat budownictwa energooszczędnego głos zabrał nasz czytelnik Adam Gołębiowski „Adi”.
Zróbmy mały eksperyment myślowy: Wyobraźmy sobie 40 małych energooszczędnych domów jednorodzinnych, o powierzchni 80 metrów kwadratowych każdy, a następnie 40 mieszkań po 80 metrów kwadratowych, usytuowanych w standardowym czteropiętrowym budynku wielorodzinnym posiadającym cztery klatki schodowe, w każdej z nich po 10 mieszkań, od parteru do czwartego piętra. Z punktu widzenia ich mieszkańców mają oni do dyspozycji w każdym przypadku identyczną powierzchnię mieszkalną. Porównajmy zatem, jak wygląda zużycie zasobów w postaci materiałów budowlanych.
Nasze energooszczędne domy potrzebują 40 fundamentów, podczas gdy w budynku wielorodzinnym takich fundamentów potrzebujemy zaledwie 8 – po jednym pod każdym pionem mieszkań. 5 razy mniej!
Do wybudowania domów niezbędne jest 160 ścian, podczas gdy w budynku wielorodzinnym wystarczy 125 ścian, gdyż 35 ścian jest wspólnych dla sąsiadujących mieszkań. W domach wszystkie 160 ścian to ściany zewnętrzne, które musimy ocieplić, aby stały się one energooszczędne. W bloku mieszkalnym ścian zewnętrznych, wymagających docieplenia jest tylko 90. Ściany domów zużyją 77% więcej ocieplenia, niż te w bloku!
40 dachów domów jednorodzinnych wobec 8 dachów nad mieszkaniami położonymi na najwyższym piętrze. Nasze „energooszczędne” domy pochłoną 5 razy więcej drewna do konstrukcji więźb dachowych oraz 5 razy więcej izolacji i pokryć dachów.
Budując domy zabudujemy nimi 3200 m2 terenu, podczas gdy budynek wielorodzinny zajmie 640 m2 gruntu. Ponownie 5-krotnie mniej.
Dojścia do naszych domów wymagają 40 chodników, zaś dojścia do naszych mieszkań wymagają zaledwie czterech. 10 razy mniej!
Zakończmy w tym miejscu nasze porównanie, nie zagłębiając się zbytnio w porównanie ilości wszelkiego rodzaju instalacji, ogrodzeń, niezbędnej długości ulic i innej niezbędnej infrastruktury. Przecież i tak doszliśmy do wniosku, że już na etapie budowy nasze domy energooszczędne miażdżąco przegrywają z niskimi budynkami wielorodzinnymi pod względem zużycia zasobów i energii niezbędnymi do ich wybudowania. Przy porównaniu z popularnymi „wieżowcami” różnica jeszcze się powiększy.
Przyjrzyjmy się teraz aspektom przestrzennym. Układ zabudowy wielorodzinnej i jednorodzinnej został przez dziesięciolecia ukształtowany w naszych miastach w taki sposób, że osiedla mieszkaniowe lokowane były bliżej centrów miast zaś budownictwo jednorodzinne realizowane było z reguły na przedmieściach, bądź – szczególnie w ostatnim dwudziestoleciu – w podmiejskich miejscowościach, gdzie szczęśliwi posiadacze własnych domów jednorodzinnych mogli mieszkać „bliżej natury”, z dala od miejskich uciążliwości i lepiej wypoczywać po ciężkim dniu pracy. Z tego też powodu zamiana istniejących domów w budynki energooszczędne jak i realizacja nowych domów energooszczędnych siłą rzeczy będzie realizowana na przedmieściach i w miejscowościach podmiejskich, mających jeszcze wolne grunty pod taką zabudowę.
Przyjmijmy więc w dalszej części symulacji poniższe, ostrożne założenia:
- mieszkaniec przeciętnego 80-metrowego mieszkania w bloku wielorodzinnym ocieplonym według obowiązujących norm pracuje w odległości 2 kilometrów od miejsca zamieszkania, zaś posiadacz 80-metrowego, małego domu energooszczędnego pracuje w odległości 10 km od domu.
- zgodnie z założeniami energoentuzjastów przyjmujemy założenie, że roczne zużycie energii na ogrzewanie = 0, co daje okrągłe zero złotych rocznie na ogrzewanie, zaś rzeczywisty roczny koszt ogrzania 80 metrowego mieszkania wraz z rozliczeniem zużytej energii pomiędzy poszczególnych właścicieli mieszkań wynosi 1200 zł/rocznie (na podstawie rzeczywistego rozliczenia mieszkania autora artykułu za okres 01.08.2012 – 31.07.2013 zamieszkiwanego przez dwoje dorosłych + dwoje dzieci).
- obaj dojeżdżają do- i z pracy raz dziennie przez 365 dni w roku, identycznymi samochodami, które spalają po 7l paliwa na 100 km, które kosztuje 5 zł/litr.
Wyniki? Mieszkaniec domu zeroenergetycznego pokona w ciągu roku 7300 kilometrów i spali 511 litrów paliwa, za co zapłaci 2555zł, zaś mieszkaniec popularnego „bloku”, pokonując 1460 km, spali nieco 102 litry paliwa, na co wyda 511 złotych.
Wnioski odnośnie rocznej sumy zużycia energii na ogrzewanie i transport są zaskakujące: mieszkaniec bloku wyda na energię 1711 złotych, zaś „ekodomator” wyda 2555 złotych, a więc prawie 50% więcej!
Jeżeli „peak oil” spowoduje zwyżkę cen paliwa do 8 złotych za litr, dostaniemy proporcję 4088 złotych u „ekodomatora” wobec 2018 złotych u mieszkańca bloku – różnica kosztów zwiększy się o ponad 100%!). Ekodomator pod względem kosztów całościowego zużycia energii dramatycznie przegrywa z typowym mieszkańcem bloku.
Oczywiście jest to przykładowa niezwykle uproszczona symulacja, wnikliwi czytelnicy mogą przyjmować inne założenia, dotyczące odległości obu nieruchomości od miejsc pracy, ilości dni roboczych, transportu większej liczby pracujących czy uczących się osób i ich potrzeb w zakresie, czy wreszcie konieczności zakupu samochodu i możliwości korzystania z komunikacji miejskiej lub przydatności alternatyw w postaci roweru, czy pokonywania odległości pieszo.
Kolejnym aspektem wartym analizy jest wpływ zmian norm budowlanych odnośnie ociepleń budynków na oszczędność energii zużywanej w naszym kraju. Jak wiemy, wartości współczynnika U [W/(m²•K)] dla przegród budynków (ścian, podłóg, dachów itp.) były kilkukrotnie zaostrzane w latach 1974-2008, co spowodowało w ostatnich dekadach masowe ocieplenia istniejących w Polsce budynków.
Czy pożądany efekt oszczędności energii rzeczywiście wystąpił? Bardzo ciekawych danych dostarcza opracowanie: Ropa naftowa – kierunki dostaw i struktura zużycia w Polsce w latach 1999–2011. Okazuje się, że zużycie węgla w Polsce w latach 1999-2011 rzeczywiście spadło o około 11% ale jednocześnie wzrosło zużycie gazu (o 39%) oraz ropy naftowej (o 36%). Czy jest to efekt w makroskali przedstawionej powyżej symulacji sugerującej, że boom w budownictwie jednorodzinnym i związane z tym uzależnienie od transportu samochodowego z nawiązką zniwelowało oszczędności energii z termomodernizacji budynków?
Wnioski na podstawie powyższych rozważań w kontekście zużycia zasobów, energii i terenów są bardzo interesujące:
- Budownictwo jednorodzinne prowadzi do nadmiernego zużycia energii i zasobów podczas budowy i jako takie nie ma sensu, przy czym bez znaczenia jest to czy jest ono energooszczędne czy nie. Indywidualne korzyści ludzi mieszkających w takiej zabudowie realizowane są kosztem środowiska naturalnego. Na obszarach miejskich najbardziej pożądane wydaje się budownictwo wielorodzinne.
- Efekt oszczędności energii na ogrzewanie budynków energooszczędnych jednorodzinnych zostanie zniwelowany przez jednoczesny wzrost zużycia energii zużywanej na transport;
- Kluczowym zagadnieniem staje się kompleksowa urbanistyka i zoptymalizowanie miast pod względem całościowego zużycia energii na budownictwo i jednocześnie na transport w zakresie podstawowych potrzeb dom-praca-szkoła-sklep-obiekt użyteczności publicznej-rekreacja;
- Budownictwo energooszczędne jednorodzinne uzasadnione jest na terenach wiejskich, szczególnie dla rolników, którzy swoją działalność zarobkową wykonują „na miejscu”. Ponadto należy przyjąć politykę promującą tworzenie przez nich energii ze źródeł odnawialnych – wiatru, biomasy i biogazu – z racji posiadanych przez nich lokalnych możliwości;
- Wysokie ceny mieszkań w centrach miast w porównaniu do stosunkowo niskich cen domów jednorodzinnych na peryferiach miast wskazują, że uczestnicy rynku nieruchomości kierują się porównaniem całościowych i rzeczywistych kosztów związanych nie tylko z wygodą mieszkania, ale z zużyciem energii na ogrzewanie, transport samochodowy, a także czasu potrzebnego do realizacji podstawowych potrzeb życiowych;
- Fakt, iż większość nieruchomości jednorodzinnych (nie tylko energooszczędnych), budowanych jest przez osoby, które na to nie stać – a więc „na kredyt”, powoduje, że już na początku są one dodatkowo obciążane finansowo zobowiązaniami do spłaty w kolejnych latach. Ponadto osoby te muszą mieć gwarancję wzrostu ich dochodów w przyszłości, tak, aby zaspokoić potrzeby życiowe przy drożejącej energii z paliw kopalnych, zużywanej do transportu.
Autor: Adam Gołębiowski, „Adi”








