Artykuly

Prof. Turski o IPCC

Czyli replika do repliki do artykułu prof. Kundzewicza.

List prof. Turskiego w całości można przeczytać tutaj. Na razie odniosę się tylko do zarzutów wobec IPCC.

Prof. Kundzewicz, pisząc o posługiwaniu się przez IPCC bzdurami na temat lodowców himalajskich, pomija zawarte również w raporcie liczne inne konfabulowane dane pochodzące z niepublikowanych prac dyplomowych studentów, na przykład Uniwersytetu Al-Hazar w Kairze (np. o zatopieniu Holandii), czy też dotyczące wydajności elektrowni napędzanych przypływami mórz pochodzące od firm posiadających interes gospodarczy w korzystnej dla nich konkluzji raportu (w tym firm reprezentujących sektor energetyki jądrowej).

prof. Turski

Najpierw uwaga natury ogólnej: praca nad raportami IPCC podzielona jest pomiędzy trzy grupy robocze: pierwsza zajmuje się naukowymi podstawami teorii zmian klimatu; druga skutkami prognozowanych zmian, oraz opcjami adaptacji do nich; trzecia bada możliwości mitygacji globalnego ocieplenia.

Tak się składa, że wszystkie znalezione dotychczas błędy i uchybienia dotyczyły wyłącznie raportów drugiej i trzeciej grupy roboczej (tj. WG2 i WG3). W szczególności, korzystanie z „szarej literatury”, czyli nierecenzowanych publikacji i raportów, niespotykane w raporcie pierwszej grupy roboczej, tutaj było wręcz nieuniknione — wiele informacji czysto technicznych, dotyczących np. konkretnych rozwiązań przemysłowych, nie jest publikowana w recenzowanych czasopismach naukowych. Z drugiej strony, autorzy raportów drugiej i trzeciej grupy roboczej nie odczuwali takiej presji jak naukowcy-przyrodnicy z WG1 (których raport był prześwietlany przez „sceptyków” zdanie po zdaniu), co niewątpliwie przyczyniło się do obniżenia poprzeczki i zaszkodziło wiarygodności zawartych w raporcie tez.

Nie oznacza to jednak, jak insynuuje prof. Turski, że informacje cytowane za „szarą literaturą” są „konfabulowane”. Przykładowo, jeden z rozdziałów AR4 WG2 zawiera następujące zdanie:

Up to 40% of the Amazonian forests could react drastically to even a slight reduction in precipitation; this means that the tropical vegetation, hydrology and climate system in South America could change very rapidly to another steady state, not necessarily producing gradual changes between the current and the future situation (Rowell and Moore, 2000).

Dziennikarze The Sunday Times zarzucili IPCC, że opierała się o raport WWF, w którym wartość 40% została wyssana z palca. Tymczasem źródłem dla WWF były dwa artykuły z Nature, których konkluzje zostały przez WWF rzetelnie streszczone. O ile więc niewątpliwym potknięciem ze strony autorów raportu IPCC było cytowanie nierecenzowanej publikacji zamiast właściwych artykułów naukowych, nie ma tutaj mowy o przekłamaniu czegokolwiek.

Wróćmy jednak do przykładów podanych przez prof. Turskiego. Raport drugiej grupy roboczej IPCC (zajmującej się skutkami zmian klimatu) cytuje dwie niepublikowane prace dyplomowe:

Shibru, M., 2001: Pastoralism and cattle marketing: a case study of the Borana of southern Ethiopia, Unpublished Masters Thesis, Egerton University.

Wahab, H.M., 2005: The impact of geographical information system on environmental development, unpublished MSc Thesis, Faculty of Agriculture, Al-Azhar University, Cairo, 148 pp.

Praca Mulugeta Shibru jest cytowana w tabelce 5.1 w rodziale piątym raportu (Quantified impacts of selected African droughts on livestock, 1981 to 1999), za artykułem „Cattle population dynamics in the southern Ethiopian rangelands, 1980–97” autorstwa Desty i Coppocka. Ci dwaj naukowcy z Utah State University współpracowali z Schibru przy ankietowaniu etiopskich pasterzy, nie wiem więc na jakiej podstawie prof. Turski uznał, że dane pozyskane w ten sposób były „konfabulowane”. To samo dotyczy pracy Wahaba, która wbrew temu co twierdzi prof. Turski nic nie mówi o zatopieniu Holandii (błąd dotyczący oszacowania powierzchni położonej poniżej poziomu morza pojawił się w innej części raportu, i był skutkiem wykorzystania danych dostarczonych przez holenderską rządową agencję).

Kolejna pomyłka prof. Turskiego jest o tyle zabawna, że całkowicie przekręcił wyczytane w brytyjskiej prasie bulwarowej „sensacje”. Dane „dotyczące wydajności elektrowni” to rys. 4.16 z raportu trzeciej grupy roboczej, a błąd IPCC polegał na tym, że nie pochodziły one „od firm posiadających interes gospodarczy w korzystnej dla nich konkluzji raportu” (a tym bardziej zajmujących się energetyką jądrową), mimo że w bibliografii raportu błędnie podano jedną z tych firm, Wavegen.

[Swoją drogą nie wiem jak prof. Turski sobie wyobraża tworzenie raportu poświęconego m.in. energetyce (bo trzecia grupa robocza IPCC jest właśnie od mitygacji globalnego ocieplenia) bez współpracy specjalistów od energetyki.]

Okazuje się jednak, że tak naprawdę największe zarzuty prof. Turskiego dotyczą czegoś zupełnie innego:

Zasadniczym powodem mojej krytyki artykułu prof. Kundzewicza jest jego przemilczenie sprawy działalności naukowej dr. Michaela Manna, autora tzw. krzywych hokejowych i osoby, której przypisywane są najbardziej drastyczne fragmenty tekstów wyciekłych z CRU.

Krzywe hokejowe, zarówno w raporcie, jak i w działaniach politycznych Ala Gore’a, a także wielu rządów (np. rząd Kanady rozesłał je wszystkim obywatelom) są jednym z koronnych dowodów na antropogeniczne – tj. wywołane przez człowieka – ocieplenie klimatu. Krzywe te, o czym wiemy od lat, są otrzymane w drodze „zadziwiająco” popełnionych błędów matematycznych w analizie danych, między innymi zgromadzonych w CRU, do których dostęp dla innych badaczy był, w świetle tychże przecieków, celowo utrudniany.

Czy prof. Kundzewicz nie uważa, że mógłbym nazwać ten fakt fragmentem tytułu jego tekstu? Przypomnę jedynie, że poprawna analiza danych zmian temperatury na kuli ziemskiej prowadzi do konkluzji istotnie różnych od tych opartych na krzywych hokejowych.

Prof. Turski nie rozwodzi się szerzej na temat owych błędów matematycznych w „krzywych hokejowych”, nie wyjaśnia o jaką „poprawną analizę danych zmian temperatury” mu chodzi, i jakie to „istotnie różne” konkluzje mają z niej wynikać. Nie podejrzewam go jednak o posiadanie jakiejś głębszej wiedzy na ten temat, skoro wydaje mu się, że rekonstrukcje paleoklimatyczne są „jednym z koronnych dowodów” na antropogeniczną zmianę klimatu, i jeśli pozbędziemy się jakoś Manna, to problem globalnego ocieplenia zniknie.

Takimi koronnymi dowodami jest jednak zupełnie coś innego — a mianowicie, odkryte przez fizyków właściwości optyczne gazów cieplarnianych, oraz potwierdzony empirycznie związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy spalaniem węgla i ropy, a wzrostem poziomu CO2 w atmosferze. Za tymi dwoma elementami teorii kryją się całe dekady badań i obserwacji, które nie miały nic wspólnego z Michaelem Mannem. Przypominam prof. Turskiemu, że najsłynniejszy artykuł Manna, ten od „kija hokejowego” w wersji 1000-letniej, opublikowany został w roku 1999 — 20 lat po tym, jak Amerykańska Akademia Nauk uznała antropogeniczne globalne ocieplenie za poważny problem, a 11 lat po utworzeniu IPCC, czyli instytucji która miała pomóc w rozwiązaniu tegoż problemu.

Oczywiście, badania paleoklimatologów mogą dostarczyć kolejnych poszlak wiążących wzrost temperatury z wzrostem poziomu CO2. Wynik świadczący o tym, że zmiany klimatyczne obserwowane w XX wieku były niezwykłe w kontekście całego holocenu, jest spójny z hipotezą o antropogenicznych przyczynach globalnego ocieplenia, i takie też konkluzje były wyciągane zarówno z badań samego Manna, jak i innych paleoklimatologów, wykorzystujących inną metodologię i inne dane proxy.

Prof. Turski pyta:

Nie wiem, dlaczego prof. Kundzewicz, jako współautor dokumentu, staje na stanowisku aktywisty politycznego i broni Raportu IPCC inwektywami pod adresem pytających o prawdę. Dlaczego więc nie uznać błędu raportu i przystąpić natychmiast do jego szczegółowej rewizji. Sprawa ocieplenia klimatu jest zbyt ważna dla rozwoju cywilizacji na świecie, by ją podporządkować politycznie motywowanym decyzjom wynikającymi z politycznie motywowanych manipulacji badaniami naukowymi.

Odnoszę wrażenie że prof. Turski raportów IPCC nie widział nigdy, a całą wiedzę na ich temat czerpie z gazet. Przystąpić natychmiast do szczegółowej rewizji dokumentu syntetyzującego wiedzę zawartą w tysiącach publikacji z wielu nieraz odległych od siebie dziedzin nauki i techniki? Przecież to niewykonalne.

Owszem, prace nad kolejnym, piątym już raportem IPCC właśnie ruszyły, i niewątpliwie z wydarzeń ostatnich tygodni zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski — na finalizację prac przyjdzie jednak czekać do 2013 roku. W międzyczasie IPCC przyznało się do błędów (tych prawdziwych, nie wymyślonych przez media), a odpowiednie sprostowania zostały dodane do dostępnych w internecie rozdziałów czwartego raportu. Jeśli jednak prof. Turski uważa, że to za mało — proszę bardzo, okres nadsyłania nominacji autorów odpowiednich rozdziałów piątego raportu dopiero się rozpoczął.

pl Źródło: Doskonale Szare

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly