Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości i kryzys bankowo-finansowy absorbują obecnie uwagę większości ludzi tak bardzo, że nawet nie przyjdzie im do głowy, że związany z niedoborami ropy szok energetyczny był czymś więcej niż drobnym elementem recesji.
Należy jednak zauważyć, że szokom naftowym i wzrostom jej ceny zawsze towarzyszyła recesja, tak było w 1973 roku, kiedy kraje arabskie nałożyły embargo naftowe, w 1979 roku, kiedy doszło do rewolucji w Iranie czy w 1990 roku podczas inwazji Iraku na Kuwejt. Podobnie w 2001.
W opracowaniu Przyczyny i Konsekwencje Szoku Naftowego 2007-2008
przedstawionym na forum Brookings Panel on Economic Activity, James Hamilton – ekonomista z Uniwersytetu w San Diego, przeanalizował, jak zmieniały się wydatki konsumentów w odpowiedzi na wzrost cen energii. Studium pokazuje, że praktycznie całe spowolnienie ekonomiczne można przypisać wzrostowi cen ropy.
Osoby mieszkające na dalekich przedmieściach mogły sobie pozwolić na dojazdy, kiedy benzyna kosztowała 2 dolary za galon. Kiedy cena wzrosła do 3, a potem 4 dolarów, stało się dla nich trudne pogodzenie dojazdów z dotychczasowym poziomem życia i spłatą rat kredytowych. Ich domy stały się też mniej atrakcyjne, więc nie mogli ich sprzedać, a ich cena zaczęła spadać. Przyczyniło się to do pęknięcia bańki na rynku nieruchomości.
Do tego rosnące ceny ropy zaczęły wywierać ciśnienie inflacyjne, więc FED podniósł stopy procentowe, co podniosło raty kredytowe i dobiło rynek nieruchomości.
więcej w TheWallStreetJournal









