ArtykulyNegocjacje klimatyczne

Unia zaostrza swoją walkę z ociepleniem

Mimo że państwa UE nadal ogarnięte są finansową zawieruchą, Komisja Europejska zamierza domagać się cięć, choć jest pewne, że kary finansowe, które państwa Wspólnoty będą musiały nałożyć na swoje przemysły, będą znacznie ostrzejsze od tych przewidywanych przez inne duże gospodarki świata.

CO2

Jak wynika z brudnopisu z negocjacji Komisji, który wyciekł do „Timesa”, sugerowane obniżenie emisji o 30 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r., co miałoby nastąpić do 2020 r., będzie kosztować UE dodatkowe 33 mld funtów rocznie.

Osiągnięcie obecnego celu – obniżenie emisji o 20 proc. – miało kosztować 48 mld funtów. Swoją decyzję Komisja argumentuje tym, że dziś znacznie łatwiej osiągnąć ten niższy pułap ze względu na recesję, w rezultacie której emisja w UE w ubiegłym roku spadła o ponad 10 proc., bo tysiące fabryk zostały zamknięte lub ograniczyły produkcję. W porównaniu do poziomu z 1990 r. ubiegłoroczna emisja w Europie okazała się nawet o 14 proc. niższa.

Przedstawiciele świata biznesu obawiają się, że takie posunięcie przyczyni się do wzrostu bezrobocia i gwałtownych podwyżek rachunków za energię. Pojawiła się propozycja nałożenia podatku od dwutlenku węgla na paliwo do środków transportu, ogrzewanie i inne źródła energii. Ten dochód można by następnie inwestować w energię odnawialną.

Do tej pory UE czekała, aż inne kraje zobowiążą się podjąć równie zdecydowane kroki, nim w ramach „prawdziwego globalnego wysiłku” sama podniesie pułap do 30 proc., jednak po klęsce szczytu klimatycznego w Kopenhadze wiadomo, że jest raczej mało prawdopodobne, by przed końcem przyszłego roku udało się wypracować globalny układ o obniżeniu emisji.

Connie Hedegaard, komisarz ds. klimatu, zamierza wezwać UE do jednostronnego ograniczenia emisji o 30 proc., co może zainspirować inne kraje do pójścia w jej ślady i przyśpieszyć rozwój przemysłu o niskiej emisji dwutlenku węgla.

W zdobytym przez „Times” tekście napisano: „Wysiłki gospodarcze, konieczne do osiągnięcia 30-procentowego obniżenia emisji, choć niezwykle ważne, okazały się nieskuteczne”. I dalej: „Zarówno kontekst międzynarodowy, jak i analizy gospodarcze potwierdzają słuszność decyzji UE o kontynuowaniu przygotowań do wyznaczenia 30-procentowego poziomu obniżenia emisji. Zakładany wcześniej poziom 20 proc., który wydaje się osiągalny bez większego wysiłku, oraz niskie ceny węgla nie stanowią dziś wystarczająco silnej motywacji do zmian i poszukiwania nowych rozwiązań”. Plan przewiduje, że większe obniżenie emisji wpłynie na zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza i poprawę zdrowia ludzi, a zdrowsza populacja rocznie może przynieść nawet o 8 mld funtów większe zyski.

Plan Komisji Europejskiej może wywołać protesty w Wielkiej Brytanii, gdzie przed wyborami Liberalni Demokraci wprawdzie zapowiadali „jednostronną i natychmiastową” zgodę na 30-procentowe cięcie emisji, ale Partia Konserwatywna obiecała sprzeciw wobec posunięcia.

Komisja przewiduje zagrożenie wojną handlową, gdyż w dokumencie pojawiła się wzmianka o tym, że przemysły UE można by chronić, zwiększając taryfy na towary importowane z krajów spoza Unii, gdzie kontrola emisji nie jest tak surowa. Oprócz wyższych taryf importerzy mieliby wykupywać pozwolenia na emisję.

Brytyjskie ministerstwo energii i zmian klimatycznych, którego sekretarzem jest Chris Huhne, liberalny demokrata, oświadczyło, że rząd nie uzgodnił jeszcze stanowiska w sprawie podwyższenia przez UE poziomu cięć emisji. – Na razie ta kwestia pozostaje otwarta – powiedziała rzeczniczka. Jeremy Nicholson, dyrektor organizacji Energy Intensive Users Group, powiedział: – Jednostronne zobowiązanie się do ograniczenia emisji o 30 proc. zrujnuje gospodarkę Europy w chwili, gdy zupełnie nie możemy sobie na to pozwolić.

Neil Bentley z Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu uważa, że zapowiedź 30-procentowego ograniczania emisji jest przedwczesna. – W tym roku nie uda się osiągnąć globalnego porozumienia – powiedział.

Ben Webster

pl Źródło: Polska

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly