„Rząd nie podejmuje działań w tempie niezbędnym do uniknięcia najgorszych skutków zmian klimatycznych” – piszą organizacje ClientEarth i Friends of the Earth. Dlatego pozywają władze Wielkiej Brytanii do sądu.
„Żałośnie nieadekwatne strategie klimatyczne” – tak aktualne działania brytyjskiego rządu określają Friends of the Earth (Przyjaciele Ziemi), którzy wraz z fundacją ClientEarth skierowali sprawę do Sądu Najwyższego. Obie organizacje będą starały się wykazać, że zarówno strategia zera netto (Net Zero Strategy), jak i strategia dotycząca ciepłownictwa i budynków zakładają niewystarczające działania i są źle przygotowane.
Strategia zero netto tylko w teorii
Strategia zero netto określa, że Wielka Brytania przestanie szkodzić klimatowi do 2050 r. W tym czasie wielkość antropogenicznych emisji wypuszczanych do atmosfery przez Wielką Brytanię powinna być równa wielkości emisji usuwanych z atmosfery.
Plan zakłada m.in. zakończenie sprzedaży nowych samochodów na paliwa kopalne do 2030 r. i kotłów gazowych do 2035 r. Nie określono w nim jednak, w jaki sposób te i inne zapisy zostaną zrealizowane. Zabrakło też poziomu redukcji, jaki mają osiągnąć poszczególne sektory. Zamiast tego, jak wyjaśniają pozywający, strategia opiera się na niepewnych technologiach, takich jak bezemisyjne paliwa lotnicze czy wychwytywanie dwutlenku węgla bezpośrednio z powietrza.
Zdaniem organizacji opublikowana w październiku 2021 r. strategia jest więc czysto teoretyczna. „Szybkie i sprawiedliwe przejście do bezpieczniejszej przyszłości wymaga planu, który pokaże, do jakiego ograniczenie emisji gazów cieplarnianych dadzą dane polityki i do kiedy. To, że plan osiągnięcia zera netto jest publikowany bez tych informacji, budzi poważny niepokój” – komentują prawnicy Friends of the Earth.
Budzi pokój i – jak zaznaczają pozywający – jest niezgodny z prawem, a konkretnie z ustawą o zmianie klimatu z 2008 r., która nakłada na władzę prawny obowiązek określenia, w jaki sposób Wielka Brytania faktycznie osiągnie cele redukcji emisji dwutlenku węgla.
„Nie wystarczy, aby rząd Wielkiej Brytanii posiadał strategię zera netto, musi uwzględnić realne polityki, które zapewnią mu sukces. Ich brak jest naruszeniem obowiązków prawnych i jest równoznaczny z greenwashingiem oraz opóźnianiem działań na rzecz ochrony klimatu” – stwierdza Sam Hunter Jones, prawnik ClientEarth.
Co więcej, brak wystarczających działań teraz będzie oznaczał konieczność wprowadzenia bardziej drastycznych środków w przyszłości. W efekcie ciężar zostanie przerzucony na przyszłe pokolenia i uderzy w ich prawo do życia oraz do życia rodzinnego i prywatnego (co gwarantuje Europejska Konwencja Praw Człowieka).
Najbardziej narażeni pominięci
W przypadku drugiej podważanej strategii zarzut dotyczy tego, że nie uwzględnia potrzeb grup najbardziej narażonych na skutki zmiany klimatu, w tym osób starszych, z niepełnosprawnościami i mniejszości. Na przykład biali ludzie są dwukrotnie mniej narażeni na ubóstwo energetyczne niż osoby o innym kolorze skóry. Nieuwzględnienie tych czynników ma stanowić naruszenie wymogów ustawy o równości z 2010 r.
„Poprzednie badania rządowe wykazały, że ponad trzy miliony ludzi w całej Anglii żyje w ubóstwie energetycznym. Osoby takie to zazwyczaj ludzie o niskich dochodach i mieszkający w słabo ocieplonych domach. (…) Wiadomo, że ci, którzy najmniej przyczyniają się do załamania klimatu, są zbyt często najbardziej dotknięci. Działania na rzecz klimatu muszą opierać się na odwróceniu tych nierówności poprzez projektowanie transformacji z myślą o najsłabszych”, dodają.
Zdaniem organizacji niesprawiedliwość zauważalna jest obecnie m.in. na przykładzie rosnących kosztów ogrzewania domów, które często zapewnia gaz ziemny. „Gwałtownie rosnące rachunki za energię dla wielu brytyjskich gospodarstw domowych wynikają częściowo z nadmiernego uzależnienia od paliw kopalnych do ogrzewania i słabego poziomu izolacji budynków”
Po złożeniu pozwu rząd przedstawi swoje argumenty. Następnie sąd zdecyduje, czy dopuścić do rozprawy.
Szymon Bujalski











