ArtykulyNegocjacje klimatyczne

Negocjatorzy z USA i Indii pesymistami w sprawie rozmów klimatycznych

ONZAmerykańscy i indyjscy negocjatorzy zapowiadają nadejście „ciężkich
czasów”. Wskazują na to utrzymujące się różnice stanowisk podczas
kolejnej rundy negocjacji klimatycznych ONZ.

Głównym celem grudniowej konferencji klimatycznej w Kopenhadze było
podpisanie prawnie wiążącego porozumienia dotyczącego zmian
klimatycznych, mającego zastąpić wygasający w 2012 roku protokół z
Kioto. Jednak po dwóch tygodniach rozmów światowi przywódcy
zaprezentowali porozumienie, które rozczarowało Europejczyków, ponieważ
nie zawierało żadnych konkretnych zobowiązań odnośnie redukcji emisji
gazów cieplarnianych.

Nawiązane naprędce porozumienie, zwane „Umową Kopenhaską”, podtrzymało
cel, jakim jest powstrzymanie wzrostu średniej temperatury Ziemi poniżej
2°C. Ponadto zapowiedziano, że w latach 2010-2012 kraje rozwinięte
przeznaczą blisko 30 mld dolarów krajom rozwijającym się i zobowiążą się
do długoterminowej pomocy finansowej w wysokości 100 mld dolarów
rocznie. Państwa rozwinięte miały też do 31 stycznia br. złożyć swoje
własne zobowiązania Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie
Zmian Klimatu (UNFCCC).

Jonathan Pershing, amerykański zastępca specjalnego wysłannika ds. zmian
klimatycznych, tłumaczy zaistniałą sytuację fundamentalną różnicą zdań w
sprawie znaczenia Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie
Zmian Klimatu (UNFCCC). „Z jednej strony wiele krajów postrzega
konwencję jako sposobność do rozmów o wszelkich sprawach, na temat
planów rozwoju i poprawek do nich. Z drugiej strony istnieje grupa
widzącą ją jako okazję do dyskusji wyłącznie o problemach
środowiskowych”, oświadczył podczas corocznej konferencji Francuskiego
Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI).

Konferencja w Kopenhadze udowodniła, iż konwencja nie może być dłużej
wąskim programem ochrony środowiska. Jeśli dla odmiany będzie zajmować
się szukaniem rozwiązań wszelkich problemów, może to spowodować, iż
stanie się ciałem nieefektywnym, stwierdził Pershing. „Żadne działania
nie będą podejmowane, ponieważ nie wszystkie mogą być podjęte
jednocześnie. I myślę, że właśnie to stało się podczas dyskusji w
Kopenhadze”, wywnioskował negocjator ze Stanów Zjednoczonych. Zaprzeczył
jednak, jakoby Umowa Kopenhaska – niewiążące porozumienie przyjęte pod
koniec wyczerpujących dwóch tygodni rozmów – była porażką.

„Byłem rozczarowany i szczerze zaskoczony reakcją na porozumienie”,
oznajmił Pershing, a następnie stwierdził, że umowa oznacza „istotne i
znaczące zmiany”. Odnosząc się do ograniczenia wzrostu temperatury do
2°C, stwierdził, że w porozumieniu z Kopenhagi po raz pierwszy określono
jasno cel, którego osiągnięcie pozwoli uniknąć niebezpiecznych zmian
klimatycznych, a także uzgodniono wielkość globalnych funduszy
potrzebnych do adaptacji.

Jednak Surya Sethi, główny indyjski negocjator rządowy w sprawie zmian
klimatu, odparł, że 80% ludności świata żyje w krajach rozwijających się
i ludzie ci nie postrzegają wyników konferencji jako sukcesu. „Myślę,
iż wszyscy już wiedzą, że konferencja COP15 okazała się częściową, jeśli
nie całkowitą porażką”, powiedział Sethi. Następnie nazwał taktykę
negocjacyjną Baracka Obamy próbą „zamachu stanu”, głównie z powodu próby
połączenia dwóch ścieżek negocjacyjnych, zgodnie z którymi kraje
rozwijające się nie są zobligowane do podjęcia się redukcji emisji.

„Struktura i system, które Umowa Kopenhaska starała się wdrożyć,
wynikają z nowego procesu, który był po prostu niezgodny z angażującym,
demokratycznym procesem UNFCCC”, stwierdził Sethi, wspominając ponownie
procedurę, która była przyczyną niepowodzenia rozmów w drugiej połowie
ubiegłego roku.

Indyjski negocjator zauważył, że umowa ma niewielkie poparcie w krajach
rozwijających się. Nawet nie wspomniano o niej w indyjskich czy
chińskich pismach skierowanych pod koniec stycznia do UNFCCC,
określających zobowiązania.

„Negocjacje posuwają się naprzód, ale – to jest moje osobiste zdanie –
będą jeszcze bardziej męczące, bo źle sformułowana umowa, zachowująca
dwustopniowy proces uzgodnień w ramach UNFCCC, pozostawia wiele miejsca
na różne interpretacje, „, ostrzegł Sethi.

Unia nadal uczestniczy w negocjacjach

Unia nadal zamierza pracować nad nowym, prawnie wiążącym traktatem
klimatycznym, oznajmiła Laurence Graff z wydziału środowiska w Komisji
Europejskiej. Podkreśliła, że ważne jest, aby wrócić negocjacji, podczas
których Unia odzyska przywództwo.

Pershing starał się łagodzić obawy wspólnoty europejskiej, że w
Kopenhadze została ona zminimalizowana, a USA porozumiały się w
tajemnicy z największymi gospodarkami wschodzącymi. Podkreślił, że to
właśnie przywództwo Unii w ostatnim dziesięcioleciu pozwoliło na
osiągnięcie wniosków w Kopenhadze.

„Podczas naszych rozmów z wiodącymi gospodarkami konsultowaliśmy się
regularnie z Unią Europejską. I chociaż spotkanie w połowie dnia
odbywało się z udziałem USA, Chin, Indii, Brazylii i Republiki
Południowej Afryki, to pod koniec dnia Stany Zjednoczone prowadziły
posiedzenie wspólnie z Unią i to bez wątpienia przyczyniło się do
pomyślnego zakończenia konferencji oraz wypracowania porozumienia”,
oświadczył amerykański negocjator.

„Tak więc zasadniczo nie zgadzam się opinią, że Unia była pominięta albo
też, że możemy sobie pozwolić na brak udziału Unii w negocjacjach”,
dodał, podkreślając, że USA nie widzi sposobów rozwiązania problemów
klimatycznych bez udziału Europy.

Jednakże uczestnikom konferencji w Kopenhadze brakowało pomysłów, w jaki
sposób dojść do konsensusu. „Bądźmy szczerzy, jeszcze nigdy nie
uczyniliśmy tego”, orzekł Richard Bradley, szef wydziału efektywności
energetycznej oraz środowiska w Międzynarodowej Agencji Energii (IEA).
„Myślę, że jest to ważny czynnik wyjaśniający to, co wydarzyło się w
Kopenhadze”.

„Jest mało prawdopodobne, prawie niemożliwe, że w Cancun [Meksyk; COP16]
wynegocjujemy coś w proponowanych dziś ramach”, stwierdził Bradley.
„Szczerze mówiąc, nie sądzę, byśmy osiągnęli porozumienie w Afryce
Południowej [COP17]”.

Zamiast tego świat prawdopodobnie ustali różne krajowe systemy handlu
uprawnieniami do emisji, stwierdził dyrektor IEA.

pl Źródło: Chrońmy Klimat

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly