Rok temu, przywódcy ośmiu wiodących gospodarek światowych złożyli obietnicę, że ich dzieci podejmą działania przeciwdziałające zmianom klimatu. Teraz mają okazję pokazać, że również oni sami już teraz zrobią coś więcej niż odłożenie działań na odległą przyszłość.
Przywódcy Francji, Japonii, Kanady, Niemiec, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Włoch spotkają się 8-10 lipca w nawiedzonym ostatnio przez trzęsienie ziemi włoskim miasteczku L’Aquila, ze zmianami klimatu znajdującymi się wysoko na liście tematów do przedyskutowania. W końcu już w grudniu w Kopenhadze mają odbyć się kluczowe negocjacje klimatyczne.
Kiedy przywódcy G8 spotkali się w lipcu zeszłego roku w Japonii, zgodzili się obniżyć emisje gazów cieplarnianych o 50 procent do roku 2050.
Obietnica ta spotkała się z krytyką – grupy ochrony środowiska zauważyły nawet złośliwie, że obecni na szczycie przywódcy już dawno nie będą żyć (a w każdym razie nie będą u władzy) na długo przed tą datą, a postawiony cel jest nie tylko niezobowiązujący, ale też nieokreślony, bo nie podano roku, względem którego należałoby liczyć skalę redukcji.

Obrazek „Będziemy musieli ograniczyć Wasze emisje”.
Obecnie rośnie presja na członków G8, aby określili bardziej precyzyjne cele krótkoterminowe, które mogliby zacząć wdrażać już teraz.
Włochy, sprawujące obecnie prezydencję G8, chcą, aby na spotkaniu została podjęta decyzja o osiągnięciu maksimum emisji w roku 2020 i ograniczeniu stopnia wzrostu temperatury do poziomu 2 stopni C względem poziomu z epoki przedprzemysłowej. Cele te są zgodne z rekomendacjami ekspertów IPCC, zostały też zaakceptowane przez Unię Europejską.
Nie zostały jednak przyjęte przez pozaeuropejskich członków G8, w tym USA i Japonię – dwie największe gospodarki światowe – które utrzymują, że ustalanie średnioterminowych celów redukcji przed rozmowami w Kopenhadze byłoby błędem.
Członkowie G8 nie potrafią również zgodzić się, jak należy zdefiniować cele redukcji emisji.
Członkowie Unii Europejskiej chcą, aby kraje G8 jako rok bazowy przyjęły 1990. Unia Europejska jako oficjalną politykę przyjęła ograniczenie do 2020 roku swoich emisji o 20 procent poniżej poziomu z roku 1990, z możliwością głębszej redukcji emisji o 30 procent, jeśli inne wielkie gospodarki pójdą tą drogą. Emisje UE spadły od roku 1990 o 8 procent, co oznacza konieczność zmniejszenia emisji o dalsze 12 procent w ciągu następnych 12 lat.
Jednak USA i Japonia, których emisje od roku 1990 wzrosły o 20 procent, nie zgadzają się na przyjęcie roku 1990 jako roku bazowego, bo zmusiłoby to je do znacznie głębszej redukcji, niż ich konkurentów gospodarczych z Europy. Tak więc USA i Japonia forsują stanowisko, że cięcia powinny być liczone od momentu podjęcia decyzji.
Na to nie chcą się zgodzić nie tylko kraje Unii Europejskiej, ale też Rosja, która również chce wykorzystać swój spadek emisji związany z upadkiem Związku Radzieckiego i likwidacją znacznej części przemysłu ciężkiego.
Spotkania na obrzeżach szczytu G8 również będą napięte i pełne emocji – Forum Dużych Gospodarek (Major Economies Forum – MEF) – G8 plus Australia, Brazylia, Chiny, Indie, Indonezja, Korea Południowa, Meksyk i RPA – również ze względu na drażliwe kwestie przeciwdziałania globalnemu ociepleniu.
Najbardziej drażliwy temat to pytanie, jak kraje bogate powinny zapłacić biednym za przeciwdziałanie zmianom klimatu – i kogo definiować jako „biednego”?
Szacunki kwot potrzebnych na wsparcie mniej zamożnych państw wahają się w granicach 100-200 miliardów dolarów rocznie do roku 2020. Wielka Brytania zaproponowała utworzenie o wartości 100 miliardów dolarów funduszu zasilanego wpływami ze sprzedaży uprawnień do emisji oraz pomocy rozwojowej.
Unia Europejska, na szczycie 19 czerwca, wezwała do przyjęcia wzoru dzielącego kwoty dotacji do funduszu pomiędzy kraje, bazujące na historycznych emisjach i obecnym bogactwie. UE uważa, że w funduszu powinny również partycypować gospodarki krajów rozwijających się.
Obie propozycje na pewno wywołają ostrą debatę w na szczycie, szczególnie, że członkowie EU (przy znaczącym udziale Polski), nie uzgodnili stanowiska odnośnie wewnętrznego podziału obciążeń pomiędzy kraje Unii.
Zbliżające się rozmowy w Kopenhadze i związana z tym presja dają nadzieję, że liderzy G8 i MEF zgodzą się na podjęcie działań „już” w tej dekadzie.
więcej w Malaysia Sun









