ArtykulyZmiany klimatu

Kryzys wodny w Kapsztadzie – za kilka tygodni w mieście skończy się woda

Miastu kończy się woda

Republika Południowej Afryki jest przykładem, pokazującym problemy związane ze zmienianiem się klimatu. To kolejny kraj, którego przykład łamie argument sceptyków mówiących o korzyściach płynących z globalnego ocieplenia. Kapsztad, jedno z największych miast leżących w RPA, zostało dotknięte największym w historii kryzysem wodnym. Od trzech lat region miasta zmaga się z suszą.

Rys. 1. Ilość wody zmagazynowanej w sześciu największych zbiornikach w okresie 30.06.2013 do 15.01.2018. Źródło Climate Systems Analysis Group via Wikipedia.

Kapsztad, jak i cała RPA uzależniony jest od opadów. Państwo nie posiada zaawansowanego systemu poboru wody z wód podziemnych czy odsalarni wody morskiej, jak bogate kraje arabskie. Prawie cała woda, jaką pozyskuje Kapsztad, pochodzi z sześciu otaczających miasto zbiorników zależnych od opadów.

Rozwiązania systemowe na niewiele się zdały

Fakt, że Kapsztad i cała południowa część RPA leży w klimacie podzwrotnikowym, to w przypadku takich regionów nieodseparowanych od pustynnego klimatu dużym obszarem wodnym, jest to wręcz gra w rosyjską ruletkę. RPA nie jest biednym i zacofanym państwem, jak Somalia czy Czad, ale władze nie dysponują tak niezmierzonymi środkami jak bogate kraje arabskie, czy też europejskie państwa leżące nad Morzem Śródziemnym. A przecież dowiadujemy się, że i takie kraje jak Włochy czy Hiszpania borykają się z suszami i ich konsekwencjami. Z jednej strony południowoafrykańskie miasto oszczędzało wodę, łatając nieszczelne rury i wymieniając stare, a także wprowadzając nakaz używania liczników i regulując opłaty, jednak z drugiej strony nie podejmowano się rozwoju infrastruktury do pozyskiwania wody z innych źródeł, co w obliczu rozszerzania się suchej strefy wyżów zwrotnikowych w kierunku biegunów było sporym ryzykiem).

Teraz Kapsztad znalazł się w sytuacji, która może zagrozić jego funkcjonowaniu, a nawet doprowadzić w dłuższej perspektywie do chaosu i upadku miasta. Władze miasta niedawno poinformowały, że 12 kwietnia w miejskich wodociągach przestanie płynąć woda – nie bez powodu data ta została określona jako tzw. „Dzień Zero”. Rząd ostrzega, że będzie to najtrudniejszy czas dla Kapsztadu od II wojny światowej. Gdy to już się stanie, woda przestanie płynąć zarówno do gospodarstw domowych, jak i do firm. W ograniczonym do minimum zakresie będą zaopatrywane szpitale, szkoły i inne ważne instytucje. Woda popłynie też prawdopodobnie do dzielnicy biznesowej, aby uniknąć załamania gospodarki. Sytuacja ta będzie trwać tak długo, aż deszcze nie zaczną uzupełniać wody w zbiornikach.

Jeszcze kilka lat temu sytuacja wyglądała znacznie lepiej, kiedy w 2014 roku w wyniku intensywnych opadów zbiorniki były wypełnione wodą po brzegi. Rok później C40 – organizacja największych metropolii świata działających na rzecz ochrony klimatu – wyróżniła Kapsztad za sprawne zarządzanie wodą. Miasto było opisywane jako jedna z największych na świecie „zielonych” metropolii i publicznie szczyciło się dbałością o zrównoważony rozwój i środowisko.

Owszem, to nie tylko problem globalnego ocieplenia, bo wiele państw w o wiele bardziej suchym klimacie sobie radzi, jak wspomniane państwa arabskie. Ale winy na brak inwestycji w rozwój innych źródeł pozyskiwania wody zwalać nie należy. Kraje arabskie są przede wszystkim bogate i stać je szybki rozwój infrastruktury. Stać je też na dalece rozbudowany system pozyskiwania wód podziemnych i energochłonne odsalanie. Zresztą i one stoją przed poważnym problemem wyczerpywania się zasobów wód podziemnych. Od lat klimatolodzy mówią o wysuszaniu się regionów o półsuchym klimacie. Także w 2007 roku departament ds. gospodarki wodnej RPA ostrzegł, że ze względu na zmiany klimatu miasto musi pozyskiwać wodę z innych źródeł, m.in. zwiększyć pozyskiwanie wody z podziemnych pokładów wodonośnych (choć nie jest to rozwiązanie długoterminowo zrównoważone) i rozwijać metody odsalania (choć jest to energochłonne). Mike Muller, który w latach 1997-2005 był dyrektorem departamentu ds. wodnych RPA, powiedział dziennikarzom „New York Times’a”, że przyjęta przez miasto strategia ochrony istniejących źródeł wody bez znajdowania nowych stała się „głównym powodem kłopotów Kapsztadu”.

Problem jest poważny, cztery miliony mieszkańców będą musiały ustawić się w kolejkach do 200 punktów wydawania wody po swój dzienny przydział, który wyniesie jedynie 25 litrów. Miasto przygotowuje się do chaosu w służbie zdrowia i porządku publicznym – rząd już zapowiedział, że „normalne działania policji będą niewystarczające”. To będzie przedsmak tego, co czeka Kapsztad i wiele innych miast na świecie w przyszłości.

Zmiany klimatu i perspektywa chaosu

W 2016 roku naukowcy na łamach czasopisma „Nature” opublikowali porażający raport o skutkach globalnego ocieplenia. W związku z ocieplającym się klimatem i przesuwanie się stref klimatycznych, następuje proces przemieszczania się stref dużego zachmurzenia w kierunku biegunów. Ocieplenie ziemskiej atmosfery powoduje zmiany w tak zwanych komórkach Hadleya – strefy klimatyczne przemieszczają się, w raz nimi charakterystyczne dla nich wzorce opadowe. Obszary, które dziś cechują się okresowością w opadach, będą doświadczać wydłużania się okresu suchego. W konsekwencji czego charakterystyczne dla podzwrotnikowej strefy zimowe opady deszczu, ostatecznie zostaną wypchnięte poza istniejącą dziś strefę. Innymi słowy deszcze będą padać nad oceanem, na południe od RPA w której zawita zwrotnikowy pustynny klimat.

Rys. 2. Położenie RPA – na południowej granicy suchej strefy wyżów zwrotnikowych (analogicznie do rejonu Morza Śródziemnego na półkuli północnej). Wikipedia.

Takie samo zjawisko zachodzi i będzie zachodzić w Australii, południowej części USA i Europy. Skutki ją są widoczne, nie tylko w samej RPA. Jak twierdzą naukowcy, do wojny w Syrii przyczynił się klimat i przesuwanie się stref klimatycznych. Tak samo w Kalifornii, gdzie podzwrotnikowy klimat zastępowany jest stopniowy suchym zwrotnikowym. Scenariusze przyszłego zaopatrzenia w wodę opracowane przez Światowy Instytut Zasobów (WRI) pokazują, że niedobory uwidocznią się przed 2020 i pogorszą przed 2030 i 2040. I tak właśnie się dzieje.

Upadek Kapsztadu nie nastąpi od razu, a jeśli to możliwe, to da się uniknąć najgorszego. RPA nie jest w takiej sytuacji jak zacofane i wyniszczane przez konflikty kraje Afryki Subsaharyjskiej. Póki co władze robią, co mogą. Ze względu na wciąż spadający poziom wody w zbiornikach, starają się dokończyć budowę instalacji do odsalania wody i zwiększyć wydobycie z wód podziemnych. Trwają rozmowy z wojskiem, aby umożliwić przechowywanie wody w bazach wojskowych. Wprowadzono ostrzejsze kary za marnotrawienie wody. Miasto opublikowało z tego tytuły „listę hańby”, zawierającą nazwiska osób marnujących najwięcej wody. Mieszkańcy radzą też sobie na własną rękę: rolnicy ograniczają nawadnianie, wypożyczalnie samochodów przestały myć auta, a hotele ograniczają wodę w łazienkach.

Nawet obiekty turystyczne muszą wprowadzić obostrzenia. Dotyczy to hoteli, a także restauracji. Restauracja Cape to Cuba w Kalk Bay, popularnej miejscowości turystycznej pod Kapsztadem, przestała podawać wodę z kranu i zamiast niej oferuje wodę butelkowaną. W łazience powieszono komunikat zachęcający gości do spłukiwania tylko „ciał stałych”, naczynia myje się ręcznie, a o ewentualnym pęknięciu rur poinformuje specjalnie zainstalowany alarm. Ale wszelkie rozwiązania mogą spełznąć na niczym. Psychika człowieka, przyzwyczajonego do wygód współczesnego świata może okazać się słabym ogniwem cywilizacji. Już teraz mieszkańcy obawiają się nie tylko braku wody, ale i związanego z tym chaosu. Kiedy nadejdzie „Dzień Zero”, to bardzo możliwe, że na ulice miast będzie musiało wkroczyć wojsko, by pilnować porządku. Do pogorszenia sytuacji mogą się przyczynić podziały w RPA i historia współczesna tego kraju, kiedy panowały czasy segregacji rasowej i związana z tym polityka apartheidu. Do tego dochodzą ogromne nierówności społeczne. W slumsach ludzie dzielą się komunalnymi kranami i noszą wodę w wiadrach do swoich chałup. W innych częściach miasta mieszkają milionerzy, którzy w ogrodzonych rezydencjach kąpią się w połyskujących basenach. Taka sytuacja to gotowy przepis na wojnę i chaos w państwie.

Hubert Bugajewski na podst. Dangerously Low on Water, Cape Town Now Faces ‘Day Zero

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly