Prowadzone od 1979 roku satelitarne pomiaru wskazują, że ilość lodu morskiego w Arktyce szybko maleje. Szczególnie dramatyczna sytuacja miała miejsce w latach 2005-2012. W 2012 roku objętość lodu w Arktyce pod koniec dnia polarnego spadła do rekordowo niskiego poziomu 3128 km3, a zasięg lodu skurczył się do 3,4 mln km2. W 2013 roku chłodne lato przyczyniło się do znaczącego spowolnienia procesu topnienia czapy lodowej. Mimo to lód w Arktyce i tak był jednym najmniejszych w historii pomiarów.

Rysunek 1. Dryfująca kra lodowa na Morzu Beringa 1 kwietnia 2014 roku. Zdjęcie NASA
W świecie sceptyków ocieplenia klimatu zapanowała swoista euforia. Atmosferę podgrzał brytyjski dziennik Daily Mail, w którym można było przeczytać o znaczącym wzroście pokrywy lodowej w Arktyce i ostrzeżeniach czołowych naukowców o nadchodzącym ochłodzeniu klimatu. Sezon przyrostu lodu w trakcie jesieni 2013 roku przebiegał w miarę normalnie. Jak co roku rosyjski klimatolog Habibullo Abdusamatov ogłosił nadejście epoki lodowcowej i srogich zim w Europie. Jednak bardzo ciepła zima w Arktyce spowodowała, że proces przyrostu lodu w Arktyce przebiegał wolniej niż zwykle.

Rysunek 2. Odchylenia temperatur od średniej zimą 2013/2014 (względem poziomu bazowego z okresu 1981-2010) NOAA-NCAR
Przełożyło się to na spadek masy lodu w stosunku do poprzednich, rekordowych lat. Pod koniec lutego objętość lodu spadła do poziomu mniejszego niż w 2012 roku. Według modelu PIOMAS, 28 lutego 2014 roku objętość lodu liczyła 20860 km3 i była o 153 km3 mniejsza niż tego samego dnia w 2012 roku. Następnie przez cały marzec proces przyrostu lodu dalej ulegał spowolnieniu. Wg najnowszej analizy objętości lodu arktycznego wg PIOMAS, 31 marca objętość lodu w Arktyce liczyła 22609 km3 i była o 280 km3 mniejsza niż 31 marca 2012 roku.

Rysunek 3. Zmiany ilości lodu morskiego w Arktyce dla poszczególnych miesięcy. Źródło
Jak skonfrontować to z zapowiadaną przez „rosyjskich naukowców” epoką lodowcową? Prawda jest taka, że aby doszło do kolejnego zlodowacenia, to poziom dwutlenku węgla w atmosferze musiałby spaść do około 160-180 ppm, przy obecnej stałej słonecznej. Obecnie w atmosferze znajduje się 400 ppm CO2, co według analiz paleoklimatologów takiej ilości tego gazu nie było od kilku, a być może od kilkunastu milionów lat. Badania paleoklimatyczne pokazują, że w świecie 400 ppm CO2 lodu na biegunie północnym nie było w ogóle. To oznacza, że arktyczny biom jest na drodze do całkowitego zaniku.
Zaledwie kilka lat temu w swoim Czwartym Raporcie IPCC przewidywał, że moment kiedy zasięg lodu spadnie poniżej 5 mln km2 nastąpi w połowie stulecia. To już nastąpiło. Wg prognoz IPCC z 2007 roku całkowite stopnienie lodu było prognozowane na koniec stulecia – tymczasem, jeśli trend z ostatnich lat będzie się utrzymywał, to lód w Arktyce stopnieje już w ciągu dekady. Najbardziej radykalne prognozy zakładają, że stanie się to już w 2016 roku.
Ustalenia dokładnej daty, kiedy zniknie lód w Arktyce jest bez znaczenia, gdyż Arktyka już przekroczyła swój punkt krytyczny. Lód na Oceanie Arktycznym zaczął się pojawiać kilka milionów lat temu, kiedy koncentracja CO2 spadła do około 350 ppm. Klimat na Ziemi cały czas się ociepla, choć proces ten nie jest jednostajny. Co więcej przy obecnej ilości dwutlenku węgla atmosfera Ziemi będzie ocieplać się dalej. Konsekwencje tego procesu nie ograniczą się tylko do samego zaniku pokrywy lodowej na biegunie północnym.
Hubert Bułgajewski, Arktyczny Lód









