Walcz z zagrożeniami globalnego ocieplenia, albo twoje miasteczko wyludni się. Taki jest ostatni przekaz australijskiego National Climate Change Adaptation Research Facility, adresowany do miasteczek leżących w głębi kontynentu. Zmiana klimatu może zupełnie przekształcić australijski busz i wymazać z mapy mnóstwo małych miasteczek.
Gdy wiele położonych w głębi kontynentu miejscowości walczy o przeżycie, zmiana klimatu – która sprawi, że duża część środkowej Australii stanie się cieplejsza i suchsza, może przeważyć szalę. Zmiany nie tylko wpłyną na jakość życia przez to, że temperatury w lecie będą nie do zniesienia, lecz także przez coraz częstsze i dłuższe okresy suszy spowodują spadek roli rolnictwa.
Autor raportu Andrew Beer z University of Adelaide’s Centre for Housing, Urban and Regional Planning zauważa, że jeśli nie zostaną przedsięwzięte żadne kroki wyludnione mogą zostać całe miasta. „Jeśli społeczeństwo rozpozna zmianę klimatu na własnym ganku i podejmie działania, będzie mogło się do niej przystosować. Miejsca które się adaptują i starają się dostosować przetrwają. Miejsca które nic nie robią, po prostu znikną.”
W przeciągu następnych 20 lat „z łatwością będzie można zauważyć utratę 10% miejscowości, (…) a następne 10 % zniknie do 2050 roku. Więc wiele osób mieszkających w małych miasteczkach odkryje, że ich miejscowość w przeciągu 40 lat po prostu zniknie. Ekstremalne zjawiska pogodowe staną się co raz częstsze, a koszt radzenia sobie z nimi wzrośnie do tego stopnia, że ludzie zaczną zastanawiać się, czy warto tam zostać.”
W buszu wiele małych miast już cierpi z powodu wyludnienia, przenoszenia się ludzi do metropolii i upadku tradycyjnego przemysłu. Podczas ostatniej długotrwałej suszy, która zniszczyła obszary rolnicze w południowej Australii, wielu farmerów porzuciło tereny należące do ich rodzin od pokoleń.
W raporcie przeanalizowano 1600 miast i stwierdzono, że w wielu regionach występuje czasem wręcz ostentacyjna niechęć do idei adaptacji spowodowana sceptycyzmem dotyczącym zmiany klimatu. Raport ostrzega, że oddalenie i niski poziom edukacji powodują, że ludzie mogą nie być zdolni do podjęcia wystarczających działań adaptacyjnych.
W raporcie przytoczono przykład White Cliffs, miejscowości, w której znajdują się kopalnie opalu w Nowej Południowej Walii, jako miejscowość poważnie zagrożoną zmianą klimatu. Wysokie temperatury panujące w White Cliffs już teraz powodują, że wiele osób żyje tam pod ziemią. Niektórzy jednak drwią ze złowieszczych ostrzeżeń. Richard i Jenny Beach, właściciele lokalnego motelu, wczoraj powiedzieli, że przecież ostatnio padał deszcz, a miasto było pełne turystów.
Tłumaczenie Zofia Wetmańska
Na podstawie: The Independent








