Pisaliśmy ostatnio o 'odszczekaniu’ przez Sunday Times afery ‘Amazongate’, przyznając, że twierdzenia IPCC są oparte na badaniach naukowych. Mimo to, denialiści dalecy są od przyznania się do błędu, a niektórzy z nich zdecydowani są go zaciekle bronić, twierdząc, że dr Richard North, który pierwszy napisał na swoim blogu o tym, że IPCC znacznie przesadziło w swoich prognozach dotyczących wpływu zmian klimatycznych na lasy Amazonii, dokonując przeglądu literatury naukowej nie znalazł żadnej publikacji potwierdzającej twierdzenia IPCC, które opierało się o publikację WWF.
Jak się okazuje bez problemu można znaleźć recenzowane publikacje, które prognozują znacznie większe problemy dla Amazonii.
W styczniu Dr Richard North zamieścił na swoim blogu informacje o tym, że IPCC znacznie przesadziło w swoich prognozach dotyczących wpływu zmian klimatycznych na lasy Amazonii. W 2007 roku IPCC opublikowało raport w którym przewidywało, że nawet 40% powierzchni największego lasu deszczowego świata, może przekształcić się w sawannę na skutek niewielkich nawet wahań w rozkładzie i poziomie opadów.
North sugerował nawet sfabrykowanie danych. Jego wpis został natychmiast pochwycony przez tysiące sceptyków. Niektórzy z nich posunęli się tak daleko, że ogłosili całkowitą kompromitację i upadek teorii globalnego ocieplenia.
Światowa prasa też nie pozostała obojętna. Sunday Times zamieścił artykuł w którym oskarżył IPCC o rozpowszechnianie fałszywych twierdzeń odnośnie zagrożeń jakie stanowią zmiany klimatyczne dla Amazonii.
Dwa tygodnie temu Sunday Times opublikował jednak sprostowanie w którym przyznał, iż twierdzenia IPCC są oparte na badaniach naukowych. Mimo to, zwolennicy artykułu dalecy są od przyznania się do błędu, a niektórzy z nich jak Christopher Booker zdecydowani są go zaciekle bronić. Stwierdził on, że dr North dokonując przeglądu literatury naukowej nie znalazł żadnej publikacji potwierdzającej twierdzenia IPCC, a lasy Amazonii okazują się być znacznie odporniejsze na fluktuacje klimatyczne, niż twierdzą alarmistyczne doniesienia naukowców.
Nie ma wątpliwości co do tego, że IPCC powinien w swoich raportach bazować na recenzowanych źródłach, a nie na publikacjach WWF, nawet jeśli.
Prawdą jest także twierdzenie, że w recenzowanej literaturze naukowej nie ma liczby 40%, którą posłużył się IPCC.
Okazuje się jednak, że w dwóch głównych źródłach do których odwoływał się IPCC dotyczących wpływu zmian klimatyczny na ekosystem amazoński, przewidywany stopień degradacji lasu deszczowego przekracza owe niefortunne 40%.
Pierwszy z nich (Amazonian forest dieback under climate-carbon cycle projections for the 21st century, PM Cox et al, 2004) przewiduje, że stopień lesistości regionu do roku 2100 spadnie z obecnych 80% do 28%. Wg artykułu las zostanie zastąpiony przez sawannę która następnie w miarę wzrostu temperatury i spadku opadów przekształci w obszar przypominający pustynię.
Druga publikacja (The role of ecosystem-atmosphere interactions in simulated Amazonian precipitation decrease and forest dieback under global climate warming. RA Betts et al, 2004) rysuje jeszcze bardziej pesymistyczny obraz, twierdząc że do 2100 powierzchnia zalesiona spadnie do 10%. Różnica polega głównie na wzajemnej proporcji powierzchni sawanny i terenów pustynnych, które pojawią się w miejsce lasu.
Innymi słowy dwa niezależne źródła naukowe przewidują, że najbardziej bogaty biologicznie region świata na skutek globalnego ocieplenia ma zostać w większości zdegradowany do poziomu sawanny i pustyni. Konsekwencje spełnienia się takiego scenariusza dla bioróżnorodności i klimatu byłyby katastrofalne.
W tej sytuacji sceptycy mają trzy opcje.
1. Nadal mogą upierać się przy twierdzeniu , że IPCC popełniło olbrzymi błąd, ale tym razem zarzut musiałby dotyczyć nie docenienia skutków zmian klimatycznych.
2. Mogą też odwołać się do starego chwytu twierdząc, że modele komputerowe są błędne, ale w tym wypadku musieliby podać jakiś alternatywny sposób prognozujący zmiany ekosystemu Amazonii (wróżki? kryształowe kule? fusy od herbaty?)
3. Ostatnią opcją jest ciche wycofanie się ze stawianych zarzutów i poszukanie w raporcie IPCC czegoś innego, czego mogliby się przyczepić.
Całe zamieszanie związane z niefortunnym artykułem Sunday Times jest przykładem, jak dysponując niepełnej wiedzą, wykazując się niedostatecznym zrozumieniem skomplikowanych mechanizmów lub posługując się arbitralnie wybranym zestawem danych, można wyciągnąć całkowicie błędne wnioski.
Tłumaczenie Tomasz Kłoszewski i Marcin Popkiewicz na podstawie: George Monbiot, Guardian










