ArtykulyZmiany klimatu

Cytat dnia III

Jak pewnie wszyscy pamiętają, największe kontrowersje w stanowisku KNG PAN na temat globalnego ocieplenia budził punkt 6, o następującej treści:

W ciągu ostatnich 400 tysięcy lat – jeszcze bez udziału człowieka – zawartość CO2 w powietrzu, jak tego dowodzą rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartości obecnej. Przy końcu ostatniego zlodowacenia(!), w ciągu kilkuset lat, średnia roczna temperatura globu zmieniała się parokrotnie, w sumie wzrosła prawie o 10°C(!!) na półkuli północnej – a więc były to zmiany nieporównanie bardziej drastyczne niż dziś obserwowane.

Czepiałem się tego punktu nie dlatego, że jest to jedyna czy nawet największa bzdura zawarta w stanowisku geologów z PANu, tylko dlatego, że jest to teza, której fałszywość można łatwo zademonstrować nawet laikowi, bez konieczności wygłaszania wielogodzinnego wykładu np. na temat cyklu węglowego. W przypadku punktu 6 geolodzy z PAN podali bowiem (fakt, że mało precyzyjnie) źródło o które się opierają: „rdzenie lodowe z Antarktydy”. Wystarczy zaledwie kilka minut, by zlokalizować w internecie archiwum zawierające dane z tych rdzeni, dodatkowe kilka minut, by znaleźć te obejmujące bądź przekraczające 400 tysięcy lat, i kilka minut oględzin samych danych. A jeśli komuś się nie chce, może po prostu sięgnąć po jeden czy drugi artykuł z Nature.

Sformułowałem też dość oczywistą hipotezę na temat pochodzenia pomyłki geologów. Najprawdopodobniej któryś z nich zobaczył następujący wykres:

rys1

po czym uznał, że niebieski punkt umieszczony najbardziej na lewo odpowiada czasom współczesnym. Hipotezę tę potwierdza zarówno określenie ram czasowych – tylko Vostok obejmuje okres 400 tys. lat – jak i pomysł geologów, że zdarzyło się to w sumie 5 razy (cztery w przeszłości, raz obecnie).

Prawdziwego naukowca można jednak poznać po tym, że słowa „przepraszam, pomyliłem się” nie przejdą mu przez gardło. W jednej z ostatnich audycji TOK FM prof. Marks z KNG PAN nawiązał do treści punktu 6 stanowiska pod którym się podpisał:

No wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że również w rdzeniach lodowych z Antarktydy mamy przypadki z nie takiej wcale odległej przeszłości gdy zawartość dwutlenku węgla była większa niż obecnie. Mamy rdzeń, to jest taki rdzeń EPICA, bardzo znany, wykonany parę lat temu, jeden z najnowszych, sięgający prawie do 800 tys. lat wstecz, i tam na poziomie około 770-780 tysięcy lat od dziś jest zawartość dwutlenku węgla stwierdzona maksymalna która była – niewiele próbek, kilka próbek, trzeba to powiedzieć – 477 ppm, w tej chwili mamy 390. […] Oczywiście to było opublikowane w 2008 roku w Nature, więc znowu we wiodącym czasopiśmie, chociaż było to potraktowane marginalnie, tam są takie próby wytłumaczenia tego, zmarginalizowania tego, ale niewątpliwie w tym artykule to się znajduje. Co jest ciekawe, te 780 tys. lat temu to jest moment kiedy Ziemia fiknęła fikołka, to jest kiedy zmieniło się pole magnetyczne Ziemi, to jest biegun południowy magnetyczny stał się biegunem północnym i vice versa, czyli jest to bardzo interesujący moment, no być może to w jakiś sposób jest z tym związane, no tego nie wiemy ale jest to pierwszy sygnał.

Drugi element do którego dotarłem, bo takie informacje nie są niestety zbyt dobrze upubliczniane, to jest około 140-150 tys. lat wstecz, to jest rdzeń również wykonany na Antarktydzie, chyba w 2001 albo 2002 roku, w takiej kopule lodowej która się nazywa Siple Dome. I tam są wartości wynoszące mniej więcej tyle co obecnie, też dokładnie to nie jest powiedziane, jest powiedziane że przekracza 380. Jest to w dolnej części tego rdzenia, ten rdzeń jest trochę krótszy, nie sięga tak daleko jak ten poprzedni, ale takie doniesienia są. Czyli po prostu no są pewne sygnały, że taka zawartość dwutlenku węgla, nawet w tej nieodległej przeszłości, była nawet większa niż obecnie, nie znamy tego przyczyn, jaka była tego przyczyna, na pewno nie spowodował tego człowiek. To możemy absolutnie wykluczyć [40-42 minuta].

Nie wierzyłem własnym uszom. Przyzwyczaiłem się już, że prof. Marks wypowiada się na tematy, o których niewiele wie (przykłady tutaj, tutaj i tutaj), ale w tym przypadku musiał doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że wprowadza kolegów-naukowców i słuchaczy w błąd.

Co bowiem pisze zespół Lüthiego na temat tej „maksymalnej wartości” w rdzeniu Dome C?

At a depth level of 3,178 m, a CO2 value of 339 p.p.m.v. (average of four samples) with a large scattering between 264 and 477 p.p.m.v. is found (black arrow, Fig. 1). This artefact can be explained by the fact that this ice is from an ice-core section drilled towards the end of the season 2002–2003, when an ethanol–water mixture had to be added at the bottom of the borehole to allow further drilling. This caused partial melting at the outside of the core and subsequent refreezing when hoisting the core through colder sections of the bore hole. This is the only artefact discovered in the ice above 3,190.56 m.

A więc nie kilka próbek pokazywało 477 ppm, jak sugeruje prof. Marks, tylko jedna z czterech – przy średniej wynoszącej dla tej głębokości 339 ppm, a naukowcy z zespołu EPICA wyjaśniają ten artefakt w sposób zdecydowanie mniej romantyczny niż przebiegunowanie. Tłumaczenie prof. Marksa, że skoro „niewątpliwie w tym artykule to się znajduje”, to jest to „sygnał” potwierdzający tezę z punktu 6 stanowiska KNG, jest świadomą manipulacją, a mówiąc „nie znamy tego przyczyn, jaka była tego przyczyna, na pewno nie spowodował tego człowiek” geolog PANu mija się z prawdą, by nie powiedzieć dosadniej.

Drugi „sygnał” prof. Marksa wygląda równie „obiecująco”. Dane z Siple Dome o których mowa zostały opublikowane w 2003 roku przez Ahna, Wahlena i Becka, więc nie wiem jakiej podstawie prof. Marks pisze że te „informacje nie są niestety zbyt dobrze upubliczniane”, skoro w ich opisie czytamy:

These data are CO2 concentration of the air contained in Siple Dome ice core, Antarctica. The study was conducted between January 2001 and March 2003 on a deep ice core from Siple Dome Core A, located at 81.66 S, 148.82 W. The data covers up to the Termination II (around 140,000 years ago). The parameters are depth in meters and carbon dioxide (CO2) concentration in part per million (ppm). The deepest depth (>995 m) show CO2 values of more than 390 ppm, suggesting reaction and mixing near the bottom with a till ice layer (>1001.8 m), and the intrusions of different ice flows that were laterally located near bed rock. Although deep CO2 values cannot be dated in any way, two of the deepest CO2 results (~ 200 ppm) indicate ages of early Termination II or the penultimate glacial period.

For each data point, four to six samples from the same depth interval were dry-extracted mechanically. Each sample has a volume of 4~6 cm3. CO2 concentration was measured with IR tunable diode laser spectroscopy, scanning a single vibrational-rotational absorption line.

Nie wiem też, jakim cudem prof. Marks przeoczył wyjaśnienie naukowców, którzy analizowali dane z Siple Dome, dotyczące zmierzonych wysokich poziomów CO2. Z tego co mówi („też dokładnie to nie jest powiedziane, jest powiedziane że przekracza 380”) wynika, że nie zadał sobie trudu by zajrzeć do danych na które się powołuje. Przedstawiają się one bowiem, na tle wyników z innych rdzeni (w tym Dome C), następująco:

rys 2

Akceptacja pomysłów prof. Marksa wymagałaby przyjęcia, że Siple Dome jako jedyny pokazuje bezbłędnie zmiany stężeń CO2 145 tys. lat temu, a analizy wszystkich innych rdzeni zawierają błędy – i to błędy prowadzące do identycznych wniosków. Wymagałaby także przyjęcia, że atmosferyczne stężenie CO2 potrafi zmieniać się o kilkaset ppm, w obie strony, w ciągu zaledwie kilku tysięcy lat. Być może prof. Marksowi wydaje się, że są to prawdopodobne hipotezy – w takiej sytuacji proponuję, by spróbował je gdzieś opublikować, albo przynajmniej przedstawić na jakiejś konferencji. Reakcja specjalistów mogłaby być dla niego pouczająca.

Nie mam wątpliwości, że w KNG PAN szybko zdano sobie sprawę, że opublikowane w lutym stanowisko zawiera rażące błędy. Zamiast jednak napisać sprostowanie, prof. Marks postanowił udowodnić, że to polscy geolodzy – którzy rdzeni lodowych z Antarktydy nie widzieli na oczy – mają rację, a nie naukowcy którzy spędzili kilka dekad na opracowywaniu precyzyjnych metod rekonstrukcji składu atmosfery sprzed setek tysięcy lat. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, czym różni się racjonalny, naukowy sceptycyzm od „sceptycyzmu” AKA denializmu, to trudno o lepszy przykład.

pl Źródło Doskonale Szare

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly