ArtykulyPowiązania

Oni nas zabijają – amazońskie plemię błaga o ratunek

Wielka ciężarówka załadowana pniami ściętych drzew powoli przemieszcza się drogą gruntową przez amazońską puszczę. Wiezionych na ciężarówce dziewięć olbrzymich pni stanowi niepodważalny dowód na wycinanki największych na świecie lasów deszczowych, stanowiących schronienie dla zagrożonego wyginięciem plemienia Indian Awá.

Jadący samochodem członkowie zespołu Funai – Fundaçao Nacional do Índio, czyli brazylijskiej Narodowej Fundacji na rzecz Indian – nawet nie próbowali zatrzymać ciężarówki. Była na to o wiele za duża, a jadący nią ludzie niemal na pewno byli uzbrojeni. Jedyną bronią ludzi z Funai była kamera: przejazd ciężarówki został sfilmowany i dodany do bazy materiałów dokumentujących losy plemienia Awá, liczącego obecnie zaledwie 355 członków, z których ponad setka nigdy nie miała kontaktów ze światem zewnętrznym.

Podobne sceny można dziś oglądać niemal wszędzie w Amazonii, gdzie władze usiłują przeciwstawiać się potędze nielegalnie działających firm drzewnych. Tym razem jednak nie chodzi tylko o ochronę przyrody, ale o sytuację, którą brazylijski sędzia José Carlos do Vale Madeira nazwał „prawdziwym ludobójstwem”. Na tereny należące do Awá napływa coraz więcej ludzi. Powstają nielegalne budynki i rancza, na których hoduje się bydło. Wynajęci bandyci – nazywani tu pistoleros – polują na Indian, którzy stają na drodze ludziom przejmującym ich ziemię. Członkowie plemienia opowiadają, jak członkowie ich rodzin są zabijani. Członkowie organizacji walczących o prawa człowieka alarmują, że Awá znajdują się na granicy wyginięcia, a uratować może ich już tylko podjęcie zdecydowanych działań przez rząd Brazylii.

W tym tygodniu organizacja Survival International rozpoczyna nowa kampanię mającą uświadomić światu tragedię Awá. W środę ukaże się spot reklamowy, w którym zdobywca Oscara, Colin Firth zwraca się do rządu Brazylii o ratunek dla Indian. 51-letni aktor, który został uhonorowany nagrodą Amerykańskiej Akademii Filmowej za główną rolę w filmie „Jak zostać królem”, zwraca się wprost do brazylijskiego ministra sprawiedliwości, aby wysłał na miejsce oddziały policji, które przegonią drwali.

Awá to jedno z dwóch ostatnich koczowniczych plemion łowców-zbieraczy żyjących jeszcze w Amazonii. Według Survival International są oni obecnie najbardziej zagrożonym plemieniem na świecie – ich istnieniu zagrażają uzbrojeni bandyci, drwale i wrogo nastawieni osadnicy.

Problemy Indian Awá zaczęły się na dobre w 1982 roku, gdy ruszył finansowany przez EWG i Bank Światowy program eksploatacji ogromnych złóż rud żelaza znalezionych w górach Carajás. EWG dała Brazylii 600 milionów dolarów na budowę linii kolejowej z kopalń na wybrzeże – w zamian Europa miała przez 15 lat otrzymywać trzecią część wydobywanej rudy, nie mniej niż 13,6 mln ton rocznie. Linia kolejowa przecięła tereny, na których żyli Awá, a zaraz za budowniczymi kolei pojawili się osadnicy. Wkrótce ruszył także program budowy dróg, przez co tereny należące do Indian stanęły otworem przed przyjeżdżającymi tu ze wschodu drwalami.

Jak zauważa Fiona Watson, dyrektor pionu badawczego Survival International, był to początek katastrofy. Od tego czasu wycięto już jedną trzecią część lasów deszczowych rosnących na terytoriach zamieszkanych przez Awá w stanie Maranhao na północnym wschodzie Brazylii. Pojawienie się obcych sprawiło, że Indianie po raz pierwszy zetknęli się z wieloma chorobami, na które nie mieli naturalnej odporności.

„Awá są dziś na granicy wyginięcia. To mała grupka ludzi, przeciwko której występują potężne siły. Stanęli w obliczu inwazji drwali, osadników i hodowców bydła. Życie tych Indian zależy od puszczy. ‘Jeśli nie będzie lasu, nie nakarmimy naszych dzieci i umrzemy’, mówią.”

Ale Awá stoją także w obliczu dużo bardziej bezpośredniego zagrożenia. Kiedy na początku tego roku prowadzone było dochodzenie w sprawie śmierci dziecka Awá, prowadzący śledztwo stwierdzili, że należące do drwali traktory zniszczyły indiański obóz.

„Tu nie chodzi już tylko o niszczenie ziemi”, podkreśla Fiona Watson. „Mamy do czynienia z aktami bezpośredniej przemocy. Rozmawiałam z Awá, którzy przeżyli masakry. Opowiadali mi, że ich rodziny zostały zastrzelone na ich oczach. Ich przeciwnicy to potężni i bogaci ludzie. Chcą przejąć ziemię, więc wynajmują uzbrojonych bandytów, pistoleros, którzy maja tę ziemię ‘oczyścić’. Jeśli się ich nie powstrzyma, Awá wkrótce znikną. To ludobójstwo, które rozgrywa się na naszych oczach.”

Kiedy ogląda się film nakręcony przez Funai, tym co uderza najbardziej – poza ogromnymi rozmiarami przewożonych pni – jest zupełny brak puszczy wzdłuż drogi, którą jeżdżą ciężarówki. A przecież jeszcze niedawno rosły tam bujne lasy deszczowe… Dziś zniknęły – została tylko trawa i krzaki z rozrzuconymi gdzieniegdzie niewielkimi kępami drzew.

Indianie Awá czują się tak związani z lasem i jego mieszkańcami, że kiedy w  czasie swoich wypraw myśliwskich znajdują opuszczone młode zwierzę, zabierają je ze sobą i traktują niemal jak własne dziecko – zdarza się nawet, że kobiety karmią je piersią. Utrata lasu to dla nich powód do prawdziwej rozpaczy. „Ścinają drzewa i wszystko niszczą”, mówi Pire’i Ma’a, jeden z członków plemienia. „Małpy, pekari, tapiry, wszystkie zwierzęta uciekają. Nie wiem, co będziemy jedli. Wszystko wokół jest niszczone.”

„Przecież ta ziemia należy do mnie, do nas. Oni mogą wyjechać do miasta, ale my, Indianie, mieszkamy w lesie. Oni wszystko zabiją. Wszystko umiera. Będziemy głodować, nasze dzieci będą głodować, moja córka będzie głodować i ja też.”

W czasie wcześniejszej rozmowy z przedstawicielami Survival International inny Awá, imieniem Karapiru, opisał jak zginęła cała jego rodzina. „Ukryłem się w lesie i uciekłem przed białymi ludźmi. Oni zabili moją matkę, moich braci i siostry, moją żonę. Ja także zostałem postrzelony, bardzo cierpiałem, bo nie miałem żadnych lekarstw. Rana była na plecach, nawet nie mogłem jej opatrzyć. To cud, że udało mi się uciec, musiał mi pomagać Tupã [duch]. Długo ukrywałem się w puszczy, byłem głodny, ścigali mnie hodowcy bydła. Uciekałem sam. Nie mam już rodziny, która mogłaby mi pomóc, nie mam z kim rozmawiać. Uciekałem coraz głębiej w las.”

„Mam nadzieję, że kiedy moja córka dorośnie, będzie miała lepsze życie niż ja. Że wszystko będzie lepiej. Mam nadzieję, że nie spotka jej to, co spotkało mnie.”

Kampania organizowana przez Survival International jest częścią podejmowanych na całym świecie starań o ratowanie ostatnich pierwotnych plemion. Na początku 2012 roku „Observer” opisywał, jak na indyjskich Andamanach policja współpracowała z firmami turystycznymi w organizowaniu „ludzkich safari” – wypraw do siedlisk objętego programem ochronnym plemienia Jarawa. Na nakręconym w czasie jednej z takich wypraw filmie wideo widać półnagie kobiety i dziewczęta Jarawa tańczące dla turystów w zamian za jedzenie. Film wywołał oburzenie w Indiach i na świecie. Później okazało się, że podobne „safari” organizowano także w indyjskim stanie Orissa i w Peru, gdzie agencje turystyczne czerpały niemałe zyski z wycieczek do plemion żyjących w lasach Amazonii.

Plemionom Indian amazońskich zagrażają też handlarze narkotyków. W ubiegłym roku członkowie plemienia, z którym do niedawna nie było żadnego kontaktu, zostali sfotografowani z powietrza w pobliżu granicy peruwiańsko-brazylijskiej, a kilka tygodni później zniknęli, najprawdopodobniej wymordowani przez gang przemycający przez ich ziemie narkotyki.

Władze Brazylii podkreślają jednak, że coraz skuteczniej walczą z nielegalnym wyrębem lasów. Brazylijski Narodowy Instytut Badań Kosmicznych ocenia na podstawie zdjęć satelitarnych, że tempo wycinki lasów tropikalnych spada. Brazylia zamierza ograniczyć tempo wylesiania o 80 procent do 2020 r.

Spadek tempa wylesiania w porównaniu rok do roku wyniósł w 2011 roku 11 procent. Ministerstwo leśnictwa zamknęło 14 nielegalnych tartaków działających na obrzeżach terenów zamieszkiwanych przez Awá. Mimo to dwa stany odnotowały rekordowe tempo wylesiania, a nielegalny wyrąb lasów nadal pozbawia Indian Awá ich środowiska życia w rekordowym tempie.

Survival International wezwała rząd Brazylii do wspierania Funai i wzmożenia wysiłków w celu powstrzymania nielegalnego wyrębu na terenach należących do Awá: „Czas odgrywa tu kluczową role, a mamy go coraz mniej. Jest jeszcze nadzieja na uratowanie plemienia Awá – ale to naprawdę ostatnia chwila. To my jesteśmy moralnie odpowiedzialni za podjęcie niezbędnych działań. To właśnie pieniądze z Banku Światowego i Unii Europejskiej przyczyniły się do stworzenia infrastruktury, która umożliwiła dalsze działania tym, którzy na miejscu rabunkowo sięgają po zasoby z terenów Awá.”

ang Więcej: The Guardian

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly