Bioróżnorodność małych ssaków w Ameryce Północnej może zbliżać się już do „punktu krytycznego”, co może mieć istotny wpływ na łańcuch pokarmowy. Takie wnioski płyną z nowego badania przedstawionego przez amerykańskich naukowców.
Badając skamieliny wydobyty z jaskini w Karolinie Północnej, biolodzy z Uniwersytetu Stanford w Kalifornii, odkryli dowody na to, że populacja małych ssaków została znacznie uszczuplona podczas ostatniego globalnego ocieplenia około 12 tysięcy lat temu.
Wiele gatunków – mówią naukowcy – nigdy nie zdołało odzyskać swej liczebności, co sprawiło, że stały się bardziej zagrożone przyszłymi wzrostami temperatury.

Suseł moręgowany. W Polsce wyginął w latach 70. XX w., obecnie trwa program jego reintrodukcji.
Złoża znalezione w Jaskini Samwell u stop gór południowego łańcucha Gór Kaskadowych, ujawniły, że populacja susłów i norników w tym okresie (koniec Plejstocenu) była na równym poziomie z myszakami.
Ale chociaż populacja myszaków w okresie ocieplenia rozrosła się tak, że zwierzęta te stały się jednymi z najpopularniejszych małych ssaków w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych, susły, norniki i inne małe gatunki znacznie ograniczyły swoją liczebność.
Spadek liczebników wśród małych ssaków w tym okresie przyczynił się do 30-procentowego spadku bioróżnorodności – wynika z przedstawionego badania.
Jego współautorka i profesor biologii z Uniwersytetu Stanford, Elizabeth Hadly, mówi, że myszaki uznawane są teraz za gatunek porównywany do chwastów, ponieważ zastępują inne małe ssaki, co ma istotny wpływ na cały ekosystem.
Główna autorka badania, Jessica Blois, dodaje, że ze względu na to, że są one tak powszechne, wydaje się, że małe ssaki zawsze będą istniały. Tak jednak nie jest, choć odgrywają one ważną rolę w ekosystemie poprzez „napowietrzanie ziemi, roznoszenie nasion, a także jako łup dla większych zwierząt”.
W przeciwieństwie do dużych ssaków, jak mamutów, małe ssaki nigdy nie wyginęły w okresie Plejstocenu. Ale pomimo ich sporej odporności, Blois ostrzega, że także przed małymi ssakami pojawia się tym razem niepewna przyszłość.
„Choć wszystkie te gatunki przetrwały, społeczności małych ssaków straciły w znacznym stopniu swą bioróżnorodność, co z kolei sprawia, że stają się mniej odporne na przyszłe zmiany” – czytamy w oświadczeniu naukowców.
Badanie, które zostało niedawno opublikowane w magazynie naukowym „Nature”, podkreśla efekty, jakie zmiana klimatu może mieć na wszelkie rodzaje bioróżnorodności.
– Zmiana temperatury w ciągu następnych stu lat ma być większa niż temperatury, jakich doświadczyła większość ssaków – poinformowała Hadly.
– Społeczność małych ssaków, jaką mamy dzisiaj, wciąż jest naprawdę odporna, ale zmierza w kierunku większych perturbacji, niż cokolwiek, co obserwowano w ciągu ostatniego miliona lat – dodają naukowcy.
Podobne obawy przedstawia raport na temat globalnej bioróżnorodności, opracowany przez Organizację Narodów Zjednoczonych, Global Biodiversity Outlook (GBO-3). Autorzy raportu ostrzegli, że bioróżnorodność zdecydowanie się zmniejsza i to dzieje się w bezprecedensowym tempie. Wezwali też rządy, by podjęły natychmiastowe działania, aby uniknąć katastrofalnych punktów krytycznych.
Ostatnie spotkanie ONZ dotyczące bioróżnorodności, które odbyło się w Nairobi w Kenii, a które zbiegło się w czasie z publikacją GBO-3, stworzyło podwaliny pod działania, jakie należy podjąć.
Źródło: Onet.pl










