Trumpizm w świecie Granic Wzrostu

W Stanach Zjednoczonych narastająca frustracja szerokich rzesz społeczeństwa doprowadziła do wyboru na stanowisko prezydenta osoby zdecydowanie odcinającej się od establishmentu i dotychczasowych polityk, posługującej się przy tym populistycznym językiem i nawet jak na polityka pozwalającej sobie na – oględnie mówiąc – dość luźne podejście do faktów. Trend ten ma miejsce zresztą nie tylko w USA – Brexit, Le Pen i podobne zjawiska można zauważyć też w innych krajach. 

Skąd tylu wkurzonych? Z powodu braku szans życiowych, narastających nierówności i ogólnej frustracji szerokich rzesz społeczeństwa, z jednej strony dostrzegających, że „dobrze to już było”, a z drugiej chcących powrotu „starych dobrych czasów”. 

Z punktu widzenia megatrendów to zupełnie niezaskakujący, związany ze zbliżaniem się do granic wzrostu, syndrom spowalniania wzrostu gospodarczego. Co prawda statystyki pokazują dalszy wzrost gospodarki światowej, ale ma on niewiele wspólnego z realną gospodarką, lecz jest rezultatem polityki łatwego pieniądza, ujemnych stóp procentowych i wirtualnego pompowania giełd i całego sektora finansowego. Bogaci się na tym wąska grupa, kosztem reszty zadłużającego się społeczeństwa, z perspektywy którego wzrostu gospodarczego po prostu nie ma.

Dopóki gospodarka rosła, ludzie mieli poczucie, że przyszłość będzie lepsza od teraźniejszości, a dobrobyt i poziom życia będą rosły. Teraz jednak wzrost gospodarczy wyhamowuje, więc sytuacja się zmienia. Rosną koszty środowiskowe, w tym np. utraty usług degradowanych ekosystemów, wyczerpywania pokładów wodonośnych, łowisk, erozji gleb, zmiany klimatu, zanieczyszczeń powietrza itp. W miarę wyczerpywania najlepszych złóż ropy, gazu, metali i konieczność sięgania po bardziej kosztowne rozwiązania (w przypadku energii odnawialne źródła energii czy atom) społeczeństwo coraz większe środki przeznacza na pozyskiwanie zasobów. W miarę jak staramy się rozwiązywać problemy tworząc bardziej złożone technologie, przepisy i regulacje rośnie koszt złożoności. Coraz wyższe są też wydatki na emerytury starzejących się społeczeństw. Rośnie zadłużenie społeczeństw (zarówno indywidualne jak i za pośrednictwem budżetów), podczas gdy globalne korporacje unikają płacenia podatków. Trwa globalny wyścig do dna, w którym korporacje przenoszą miejsca pracy tam, gdzie pensje są niższe, a regulacje prawa pracy i ochrony środowiska są słabsze. Narastają nierówności: najbogatszy 1% ma skumulował w swoim ręku już 50% światowego majątku i co roku zwiększa swój stan posiadania o kolejny 1%. 

W rezultacie większości ciężko pracujących ludzi pozostaje coraz mniej. Jakościowo obrazuje to poniższy rysunek.

Jaka będzie naturalna reakcja społeczeństwa? Domaganie się przywrócenia „dawnych dobrych czasów”, najlepiej przez wybranie do rządzenia kogoś, kto obiecuje ich cofnięcie globalizacji, ograniczenie zysków korporacji, zniesienie przepisów ochrony środowiska, poprawę stanu życia klasy średniej poprzez pozbycie się „innych”, ograniczenie roli rządu, obniżenie podatków i tak dalej. 

Dlatego pojawił się Trump.

Czy jest receptą na problemy? Fundamentalnym problemem jest koniec epoki wzrostu, czego Trump za nic nie przyzna. Nie różni się tym co prawda od zdecydowanej większości innych polityków. Jednak wiele działań podejmowanych choćby przez jego poprzednika Baracka Obamę szło w kierunku łagodzenia rzeczywistych problemów długoterminowych, takich jak np.poprawa efektywności wykorzystania energii i zasobów, przestawianie gospodarki na czystą energię czy ochrony cennych ekosystemów.

Przyjrzyjmy się pokrótce kwestii ochrony klimatu, ze wszystkich problemów przed którymi stoimy wymagającej chyba najbardziej długoterminowego myślenia.

Będąca konkurentką Trumpa Hilary Clinton (też zresztą mocno zakorzeniona w świecie wzrostu, globalizacji i korporacji) zamierzała kontynuować politykę Obamy –w przypadku emisji gazów cieplarnianych nie tylko wypełnić zadeklarowany cel ich redukcji o 26-28% do 2025 roku względem roku 2005, ale jeszcze go zwiększyć. 

Trump z kolei stwierdził, że „globalne ocieplenie to spisek wymyślony przez Chińczyków w celu zniszczenia konkurencyjności amerykańskiego przemysłu” (na co Chińczycy ostatnio dyplomatycznie odpowiedzieli, że „Chiny nie mogły wymyśleć globalnego ocieplenia jako ściemy mającej zaszkodzić konkurencyjności USA, bo to właśnie republikańscy poprzednicy Trumpa – Ronald Reagan i George H.W.Bush zainicjowali proces powstawania IPCC i negocjacji klimatycznych w latach 80.”). 

Tak wygląda energetyczno-klimatyczny plan Trumpa na pierwszych 100 dni rządzenia (archiwum). 

W imię powrotu do „dawnych dobrych czasów”, prezydent elekt w swoim programie wyborczym obiecał zniesienie „niszczących miejsca pracy” przepisów ochrony środowiska, położenie nacisku na zwiększenie wydobycia ropy i gazu, zlikwidowanie federalnego budżetu przeznaczanego na działania związane z ochroną klimatu oraz wystąpienie z zawartego w Paryżu porozumienia klimatycznego. 

Spełnienie przez Trumpa jego zapowiedzi z kampanii wyborczej prowadziłoby nie do spadku, lecz do wzrostu emisji. Jakby ktoś nie wiedział – spełnienie celu ograniczenia wzrostu globalnej temperatury powierzchni Ziemi o 2°C wymaga zaprzestania spalania paliw kopalnych w ciągu mniej więcej 30 lat. Jeśli tego nie zrobimy… cóż, zrobi się bardzo „ciekawie”. Rządy Trumpa przybliżają nas do katastrofy. 

Widząc, jak wkrótce po zostaniu prezydentem-elektem Trump otwarcie zmienia stanowisko w kluczowych sprawach, można by mieć nadzieje, że to, co mówił odnośnie storpedowania procesu ochrony klimatu również potraktuje jako niezobowiązującą retorykę i nie zrealizuje swoich wyborczych zapowiedzi. Jednak to, kim obsadza kluczowe stanowiska, pokazuje, że na serio zamierza zrobić wszystko, by Stan Zjednoczone zostały hamulcowym ochrony klimatu. 

Szefem amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) ma zostać MyronEbell, dyrektor negującego zmianę klimatu thinktankuCompetitiveEnetrpriseInstitute, finansowanego przez koncerny paliw kopalnych, takie jak ExxonMobil i magnatów przemysłowych braci Koch. Można się zastanawiać, czy pod jego kierownictwem EPA zostanie tylko sparaliżowana, czy w ogóle przestanie istnieć.

Na głównego stratega i doradcę Białego DomuTrumpwybrał Stephena Bannona, byłego głównego właściciela skrajnie prawicowego portalu Breitbart News, rozgłaszającego, że zmiana klimatu to spisek chciwych naukowców, firm odnawialnych źródeł energii i zielonych aktywistów.

Mając większość w Izbie Reprezentantów i Senacie Republikanie mogą zagwarantować, że USA przez kolejne lata będą blokować uchwalanie prawa mogącego służyć ochronie środowiska i klimatu. Trump wybierze też wkrótce nowego dożywotniego sędziego Sądu Najwyższego, co zapewni Republikanom przewagę głosów 5-4 w Sądzie Najwyższym, rozstrzygającym sprawy takie jak możliwość określania przez EPA norm emisji z elektrowni.

Czyste technologie energetyczne bardzo dojrzały i staniały przez ostatnie lata, a ich rozwój będzie dalej postępował; jednak niewątpliwie postępowałby szybciej, gdyby na rynkowym polu gry obowiązywała zasada „zanieczyszczający płaci”, którą Donald Trump odrzuca.

Tak w imię krótkoterminowych korzyści rezygnuje się z myślenia długoterminowego: nadające się do wydobycia paliwa kopalne zostaną szybko puszczone z dymem, zmiana klimatu przyspieszy, a w rezultacie dwa górne paski staną się szersze.

Komentarze

24.11.2016 15:23 papa ohara

Są już nowe dane na GCA:

http://www.globalcarbonatlas.org/en/CO2-emissions

24.11.2016 15:51 PRAKTYK

@ PAPA OHARA - wniosek jest prosty: najbardziej postępowa jest Afryka i Skandynawia z ludnością na poziomie kilku miast Polski

24.11.2016 16:51 Nowicjusz

@Praktyk
Z tą Afryką to nie byłbym taki pewny, jeśli spojrzy się na mapę pożarów - https://lance.modaps.eosdis.nasa.gov/firemaps
W tej sytuacji pozostaje tylko Skandynawia, a to trochę za mało, aby uratować świat.

24.11.2016 17:14 zbig001

Niech lepiej Kanada zaczyna już tworzyć rezerwę celową, na budowę wysokiej siatki wzdłuż granicy z USA.

24.11.2016 17:25 observer

@Praktyk
" wniosek jest prosty: najbardziej postępowa jest Afryka i Skandynawia"

A mógłbyś jakoś udowodnić swoją tezę.

A może twoja logika nie wychodzi poza oddzielenie małych i dużych kółek.

24.11.2016 17:28 observer

Bardzo dobry tekst.

Starałem się to ująć w krótszych wpisach.

Konserwatyzm i powrót do przeszłości nic nie da. Przeszłość się skończyła.


Ogłupienie i populizm narasta. Nawet tutaj niektórzy cieszą się, że Trump zwiększy konsumpcję i spalanie paliw kopalnych by zapewnić dalszy wzrost.

24.11.2016 20:51 Mariusz

z art "globalne korporacje unikają płacenia podatków. Trwa globalny wyścig do dna, w którym korporacje przenoszą miejsca pracy tam, gdzie pensje są niższe, a regulacje prawa pracy i ochrony środowiska są słabsze."

Tak się składa, że umożliwia to umowa WTO i inne likwidujące cła i kontyngenty. A z tym własnie chce walczyć Trump. I za to jest najmocniej sekowany moim zdaniem, bo tu kolesie moga najwięcej stracić. Środowisko ani Meksykanie niewiele ich obchodza mimo szumnych deklaracji. 1% środków rocznie wywalanych na budżet wojenny wystarczyłby aby dawno zbudować gigafactory (czyli ta wielką fabryke baterii). Ale Clintonównie nie udało sie nawet tyle wygospodarować

24.11.2016 23:01 observer

@Mariusz
<<z art "globalne korporacje unikają płacenia podatków. Trwa globalny wyścig do dna, w którym korporacje przenoszą miejsca pracy tam, gdzie pensje są niższe, a regulacje prawa pracy i ochrony środowiska są słabsze."

Tak się składa, że umożliwia to umowa WTO i inne likwidujące cła i kontyngenty. A z tym własnie chce walczyć Trump. >>

Trump chce z tym walczyć w taki sposób, że osłabi w USA regulacje prawa pracy i ochrony środowiska. Anuluje wszystko, co przeszkadza robić interesy wielkim korporacjom.

Już to zapowiedział!

Jest to wyraźnie napisane w artykule. Jest po angielsku, więc nie zrozumiałeś.....

25.11.2016 9:18 zbig001

Ośmiornica w garażu, florydzki kopalniany kanarek zmian klimatycznych...
http://www.miamiherald.com/news/local/community/miami-dade/miami-beach/article115688508.html

25.11.2016 13:56 WJ

Liczę na Cud, że to się "nie ziści".

Deklaruję, uwierzę wówczas w Opatrzność.

25.11.2016 14:23 Mariusz

Observer

Najwyraźniej nie masz pojęcia że największym wyłomem w prawach pracy ochrony środowiska i podatkach jest możliwość wywiezienia fabryki do Azji, co umozliwiły umowy o których powiedziałem. ich likwidacja oznacza poważny problem a nie ułatwienia dla korporacji. Ułatwienia o których on mówi moga tylko zmniejszyc szok korporacji po powrocie starego systemu

25.11.2016 14:36 Nowicjusz

Wszyscy krytykują Trumpa za zapowiedzi powrotu do spalania paliw kopalnych, ale nikt nie zakłada scenariusza, że robi on to z premedytacją. Z pewnością ma lepszy dostęp do informacji, niż każdy z nas i może wie, że cywilizacji w obecnej formie nie da się uratować. Skądinąd wiadomo, że Pentagon od lat przygotowuje scenariusze na wypadek globalnego upadku cywilizacji.
Może doszedł do wniosku, że skoro na działania ratujące planetę jest za późno, to należy obywatelom pozwolić na korzystanie z życia, dopóki jest to możliwe.
Przy jego możliwościach finansowych z pewnością ma przygotowany plan awaryjny dla siebie i najbliższych. Można znaleźć informacje, że najbogatsi, nie tylko z USA, kupują posiadłości w Nowej Zelandii, która wydaje się najbezpieczniejsza w przypadku globalnego kryzysu.
To taka moja mała spekulacja.

25.11.2016 14:40 Mariusz

http://www.szczesniak.pl/3159

Kto straci a kto zyska na protekcjoniźmie

25.11.2016 14:42 Mariusz

Nowicjusz

Nie - on tak jak Wojciech Cejrowski wierzy w to, że na Ziemi jest jeszcze mnóstwo przestrzeni i ludzie moga się ciągle rozmnażać na potęgę i palic czym popadnie gdzie popadnie.
https://www.youtube.com/watch?v=V5VzyympFlc

25.11.2016 16:16 PRAKTYK

@Observer - duże kółko jest większe od małego

25.11.2016 17:12 xxx

@Mariusz
Co do Szczesniaka
https://twitter.com/SzczesniakA/status/801188871111221248

A na protekcjonizmie straca wszyscy, bo handel miedzynarodowy to klasyczny "dylemat wieznia" (jak jeden kraj wprowadzi cla, a inne nie - to ten jeden zyska, jak cla wprowadza wszyscy to wszyscy straca).
Wielki Kryzys 1929, byl tak wielki dlatego, ze wybuchly wojny celne, w ktorych wszyskie liczace sie kraje ponakladaly na siebie nawzajem cla.
"Zaczely" USA ustawa Hawleya–Smoota ( https://en.wikipedia.org/wiki/Smoot%E2%80%93Hawley_Tariff_Act ) nakladajaca wysokie cla na liczne produkty z importu. Partnerzy handlowi odpowiedzieli clami odwetowymi na amerykanskie produkty, zwlaszcza amerykanska zywnosc. Nie mogac sprzedac zywnosci amerykanscy farmerzy masowo bankrutowali, w latach '20 trwala intensywna mechanizacja amerykanskiego rolnictwa i amerykanscy farmerzy miali mase kredytow wzietych na zakup maszyn rolniczych - kredyty byly pod zastaw gospodarstw i domow. Banki masowo ich licytowaly...

Moze byc wiec malo fajnie jesli sie cos podobnego powtorzy.

25.11.2016 17:43 P.

Harold Hamm, magnat naftowy (z łupków), zaprzeczający globalnemu ociepleniu i przeciwnik OZE zostanie sekretarzem energii. No to teraz będziemy mieli przyśpieszenie "na odcinku zmian klimatycznych". Ten portal, jak i inne strony proekologiczne, będzie mógł tylko odnotowywać kolejne kroki ku globalnej katastrofie.

25.11.2016 19:15 Mariusz R.

Moim zdaniem, nic szczególnego nie zmieni się w polityce USA. Biznesu OZE nikt nie wstrzyma, bo trzeba czymś zasypać dziurę po zmniejszającej się podaży paliw kopalnych. Różnica może jedynie polegać na tym, że nikt nie będzie w rządzie USA ściemniać, że dużo się robi dla zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych.
A i nagłej zmiany klimatu, której doświadczamy, nic już nie zatrzyma, ponieważ weszła ona już w fazę, kiedy to samonapędzające się dodatnie sprzężenia zwrotne przekształcą klimat w wersję nieznaną mieszkańcom naszej planety.
Zmiany klimatyczne zabiją bardzo wiele osób na całym świecie. Najwyższą cenę niewątpliwie zapłacą te najludniejsze i najbiedniejsze. W związku z wyborem Trumpa można jedynie zastanawiać się jak wiele osób w czasie tej prezydentury zabiją USA w imię zachowania dotychczasowego stylu życia amerykanów.

25.11.2016 20:39 Mariusz

XXX
Szcześniak prawie mi podpada pod jakiegoś agenta wielkiej nafty. Parę razy próbowałem coś u niego pisać sensownie argumentując. Kasował wszystkie posty nawet nie próbując merytorycznej dyskusji. On chyba wie że nie jest w stanie dyskutować merytorycznie ale dalej trzyma się swojego. MOże jak nie wiadomo o co chodzi to znaczy że chodzi o pieniądze?


Mariusz R
Pełna zgoda. Chociaż ja mam wrażenie że sam Trump gdyby pojawiła się innowacyjna technologia (niechby ta moja zimna fuzja :-D ) to on by jej pozwolił rozkwitnąć. Czyli on jest wolnorynkowcem, który mówi niech wygra lepszy a nie węglowym pasjonatem. Ale co do jego ministra siedzącego po uszy w łupkach to już nie mam takiej pewności

25.11.2016 21:07 ExEx

jak najbardziej na temat - dzisiejszy Guardian - jeszcze ciekawsze sa komentarze pod artykulem: https://www.theguardian.com/commentisfree/2016/nov/25/13-crises-we-face-trump-soil-loss-global-collapse

25.11.2016 21:39 xxx

@Mariusz
Szczęśniak to udający eksperta oszust, który zdaje sobie sprawę ze swojego braku kompetencji i stąd wszelką polemikę usuwa na swoich blogach.

Możesz mówić o szczęściu jeśli tylko Twoje próby polemiki skasował: nie zostałeś obrzucony wyzwiskami - za samo (poparte wykresem) stwierdzenie, że (anty)korelacja cen ropy i indeksu dolara istniała już w latach '90 ktoś został nimi przez Szczęśniaka obrzucony:
http://slomski.us/wp-content/uploads/2014/08/buractwo.gif

Ja widząc jaki klimat rodem z Orwella panuje u Szczęśniaka na blogach nawet nie próbuję tam komentować. Komentuję jego wpisy na jego twiter'rze - twitter nie daje możliwości "zbanowania" komentujących:

https://twitter.com/SzczesniakA/status/799248195285032960
https://twitter.com/SzczesniakA/status/801012172914642944

... do czego i Ciebie zachęcam.

25.11.2016 22:41 ludomir

@WJ
Zwróć uwagę, że opatrzność w monoteistycznym wydaniu różnią od ewolucji trzeciorzędne cechy płciowe.

26.11.2016 14:04 WJ

@LUDOMIR
Jaśniej proszę, bo ostatnio mało chwytam przeciążona" czarnowidztwem "....

Dla mnie cechy płciowe Opatrzności są "ostatniorzędne " ( bez znaczenia ;).

Skuteczność jest Jej istotą, a jak zagłębię się w historię lub nawet współczesność, to mocno wątpię...

Rozumiem pragnienie Ludzi, by jak jakaś Niezwykła Opieka wpływała miłosiernie na realia, gdy sami czują się bezsilni.
Takie z tego doświadczenie ...

27.11.2016 13:01 EXEX

oj, przydalby sie jakis akt boskiej interwencji klimatycznej nawet bez manifestu gender-opatrznosci :)

27.11.2016 22:16 observer

@Mariusz
"Najwyraźniej nie masz pojęcia że największym wyłomem w prawach pracy ochrony środowiska i podatkach jest możliwość wywiezienia fabryki do Azji, co umozliwiły umowy o których powiedziałem."

Nie masz racji.

Wyłomem jest lokalna korupcja, nastawienie na zysk (np. Chiny).

Twoja hipoteza jest sprzeczna z historycznymi faktami:

Podczas rewolucji Mao wszyscy Chińczycy mieli wytapiać "stal". Nie było wtedy globalizacji, a Chińczycy w krótkim czasie spalili swoje lasy by wytapiać "stal" w prymitywnych piecach.

Off-shoring jest tylko jednym z elementów. Jakoś w Polsce - mimo że właśnie u nas są lokowane fabryki międzynarodowych koncernów - nie ma aż takich zniszczeń środowiska. U nas środowisko niszczą nasze własne np. kopalnie.

28.11.2016 7:44 observer

@Mariusz

Jeszcze jedna uwaga.

Wywiezienie fabryk nie byłoby opłacalne, gdyby wprowadzić podatek węglowy. Wtedy każdy import z kraju, w którym nie ma odpowiednich stawek tego podatku byłby obciążany podatkiem węglowym przy przekroczeniu granicy (coś jak cło od brudnej produkcji). Gdyby koncepcję tę rozszerzyć o podatek od zużycia środowiska to wtedy nie opłacałoby się eksploatować biednych i skorumpowanych państw.

Trump jest w założeniu przeciwny takim rozwiązaniom a eksploatację środowiska uważa za nasze prawo. Podejście do środowiska jako zasobu, który należy wyeksploatować plasuje go od razu 50 lat wstecz. Więc nie wyjeżdżaj już więcej ze swoim Trumpem. bo populistyczne argumenty na mnie nie działają.

28.11.2016 8:12 observer

I jeszcze jeden przykład tego, jakie wyglądają konserwatywne reakcje na zachodzące zmiany.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21038205,mocny-wywiad-rodzicow-andrzeja-dudy-mowia-m-in-o-lewackim.html

"Dziś mamy władze, które starają się pobudzić energię Narodu. Natomiast to lewackie i libertyńskie wstecznictwo niesie tylko rozkład, szczególnie moralny. Musimy być czujni - przestrzega ojciec prezydenta prof. Jan Duda w wywiadzie dla "Naszego Dziennika"."

Jest też odniesienie do granic wzrostu i Malthusa

"Malthus obliczał, jaką moc musiałaby mieć gilotyna, by ściąć iluś ludzi, i uznał, że to jest niemożliwe, no to teraz wymyślili inny sposób. Pan Lukas (ideolog nowej lewicy) wymyślił, że wystarczy obrzydzić kobiecie mężczyznę, a mężczyźnie kobietę i jeszcze cały czas mówić, jakie to są problemy z dziećmi, że rodzina to przemoc, patologia. Bzdury, kompletne bzdury. To są ewidentnie przemyślane sposoby niszczenia rodziny i depopulacji. I o to właśnie im chodzi."

Tutaj tekst całego wywiadu
https://archive.fo/EZ9IY

28.11.2016 13:59 zbig001

To jest konserwatyzm???
To coś z przeciwnego bieguna, dewocja, faryzeizm czy jakaś ruska purga wiejąca w pustych głowach.

Konserwatyzm to trochę serca dla innych, dotrzymywanie słowa, powściągliwość, takt, racjonalizm, taki unikalny europejski miks kulturowy.

28.11.2016 17:22 observer

@ZBIG001
"To jest konserwatyzm???
To coś z przeciwnego bieguna, dewocja, faryzeizm czy jakaś ruska purga wiejąca w pustych głowach."

https://pl.wikipedia.org/wiki/Konserwatyzm
"Konserwatyzm (łac. conservare – zachowywać, dochować zmian) – ideologia, która bazuje na hasłach obrony porządku społeczno-gospodarczego oraz zachowywania i umacniania tradycyjnych wartości, takich jak: religia, naród, państwo, rodzina, hierarchia, autorytet, własność prywatna."

http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/konserwatyzm;3925186.html
"konserwatyzm [łac. conservatus ‘zachowany’],
postawa, którą charakteryzuje przywiązanie do istniejącego, zakorzenionego w tradycji stanu rzeczy (wartości, obyczajów, praw, ustroju politycznego itp.) oraz niechętny stosunek do gwałtownych zmian i nowości;"
[...]
Konserwatyzm filozoficzny. Filozofia społeczna stworzona na przełomie XVIII i XIX w. przez przeciwników oświecenia, rewolucji francuskiej 1789–99 i liberalizmu;
[....]
Podstawą konserwatyzmu filozoficznego jest przekonanie o nieusuwalności zła i cierpienia z historii i życia ludzkiego, ponieważ ich źródłem jest skażona natura ludzka. Odpowiednie wychowanie, religia, reformy społeczne mogą je jedynie ograniczyć. Przyjęcie takiego założenia decyduje o odrzuceniu teorii, które głoszą tezę o samodoskonaleniu i samozbawieniu człowieka, które przekonują, że człowiek własnym wysiłkiem, pracą, rozumem, nauką, rewolucyjnym czynem jest w stanie wyzwolić się od trapiących ludzkość nieszczęść i ograniczeń. Konserwatyści odrzucają racjonalistyczne przekonanie, że jest możliwe poznanie praw życia zbiorowego i planowanie społeczne. "


ZBIG001
"Konserwatyzm to trochę serca dla innych, dotrzymywanie słowa, powściągliwość, takt, racjonalizm, taki unikalny europejski miks kulturowy."

Ktoś cię strasznie oszukał......

28.11.2016 19:54 zbig001

Niech ci będzie z tymi definicjami, ale konserwa konserwie nierówna. Można być konserwatywnym obyczajowo, a w pozostałych dziedzinach kierować się pragmatyzmem, bez narzucania ideologii, łącznie z utopią stworzenia raju na ziemi.
Na dłuższą metę to najbardziej wychodzi na zdrowie, choć niekoniecznie psychiczne, próbującego się tak zachować.

28.11.2016 21:37 observer

@Zbig001
"Niech ci będzie z tymi definicjami, ale konserwa konserwie nierówna."

Ależ oczywiście.

"Można być konserwatywnym obyczajowo, a w pozostałych dziedzinach kierować się pragmatyzmem, bez narzucania ideologii, łącznie z utopią stworzenia raju na ziemi."


Można się oszukiwać.

Dziwi mnie twoja dwubiegunowość. Albo ..... albo.

A nie myślałeś, że świat nie jest czarno-biały?

Czy uważasz, że każdy, kto nie jest konserwatystą narzuca innym ideologię?
Dlaczego tak uważasz?

Konserwatyzm łączy się z przywiązaniem do tradycji, przeszłości. To jest pułapka, bo starając się wrócić do "starych, dobrych czasów" narzuca się innym utopię stworzenia może nie aż raju na Ziemi ale na pewno wyznacza kierunek, który jest dzisiaj niemożliwy do osiągnięcia.

Nie będzie już XX-wiecznego świata paliw kopalnych, łagodnego klimatu i stałego wzrostu.

28.11.2016 23:25 zbig001

Nie można stać się z powrotem niezapisaną kartką, nawet jeśli kłócił bym się autorami którzy mnie ukształtowali.
Nie da się też cały czas żyć w takim napięciu uczciwości, żeby nie wpaść w jakąś ideologię i nie narzucać jej komuś, nawet bezwiednie...

Poza tym gdzie jest teraz konserwa a gdzie zepsucie, to sie wywróciło kompletnie do góry nogami... "lewactwo" staje się ostatnią redutą cywilizacji.

Wróćmy lepiej do spraw klimatu i ekonomii.

29.11.2016 7:57 observer

@Zbig001
"Poza tym gdzie jest teraz konserwa a gdzie zepsucie, to sie wywróciło kompletnie do góry nogami... "lewactwo" staje się ostatnią redutą cywilizacji."

I znowu dwubiegunowość:

Albo ..... albo .......

Kto nie z nami ten przeciwko nam ..

Nie kupuję tego. To populizm i - patrząc w historię (jak to sugerujesz) - widać, że takie podejście wielokrotnie prowadziło do tragedii.

29.11.2016 8:13 observer

@Zbig001

Polecam filmik K. Hayhoe na temat wybierania przyszłej drogi na podstawie przeszłych doświadczeń

https://youtu.be/asWraTfIqq0

To, że w wstecznym lusterku masz prostą drogę nie oznacza, że dalej masz także jechać prosto.

30.11.2016 8:06 observer

Jeszcze o Trumpie na Skeptical Science. Ciekawe nie tylko dla zwolenników Trumpa.

https://www.skepticalscience.com/president-elect.html

Dear Mr President-elect,

On 6 Nov 2012, at 11:15 am, you tweeted:

“The concept of global warming was created by and for the Chinese in order to make U.S. manufacturing non-competitive.”

We'd like to take you on a quick tour back through the ages, because the early understanding of Earth's climate - and the role that carbon has to play in it - came from the West, not the East. Let's run through it quickly.

In 1800, British astronomer William Herschel first measured the heat that occurs in the warm – now known as infra-red (IR) – part of the spectrum. In 1824, French engineer Jean Baptiste Joseph Fourier calculated that Earth should be colder than it is, at its orbital distance from the Sun. Today, it is common knowledge that outgoing IR radiation is emitted by the Earth's surface in response to heating by the Sun. But Fourier was the first to figure out that the IR was being slowed down during its journey back out to space. The air, he said, must act as a form of insulating blanket, keeping the planet warm. Smart guy.

This was just two years before Samuel Morey patented the first internal combustion engine.

In 1861, Anglo-Irish physicist John Tyndall observed that some atmospheric gases were transparent to IR radiation. But he found that others, like water vapor and carbon dioxide, were powerful IR absorbers. He was the first to propose that changes in the amount of carbon dioxide in the atmosphere could influence the Earth's climate. In 1896, Swedish scientist Svante Arrhenius took it further. He made the first detailed calculations to see what a doubling of carbon dioxide levels might do to temperatures. His answer was a 5-6°C increase in the average global temperature. His ‘hot-house theory’ was set out for the first time in 1908 in his popular book ‘Worlds in the Making’.

In 1909, American astronomer Andrew Douglass developed the techniques of studying tree-rings and was the first to find the connection between tree ring widths and climate. In 1931, American physicist E.O Hulburt ran calculations to determine the effect of doubling carbon dioxide with the added burden of water vapor. His figure? 4°C of warming. In 1938, English engineer Guy Callendar discovered evidence of a warming temperature trend in the early twentieth century. He also found that CO2 levels were increasing and he warned that over the coming centuries there could be a climate shift to a permanently warmer state.

Mr President-elect, you were born in June 1946, in the early years of the Cold War. It was a time that saw a surge in atmospheric research. The properties and behaviour of IR radiation came under even more scrutiny in the quest to develop heat-seeking missiles. By the 1950s, the advantage of computer-power, something we take for granted today, made it possible to dissect the atmosphere in ever-greater detail. 1956 - when you were just ten years of age - saw the publication of the landmark paper, 'The Carbon Dioxide Theory of Climatic Change', by Canadian-American physicist Gilbert Plass. The paper confirmed that more carbon dioxide would have a warming effect and that doubling levels of that gas would result in a warming of 3-4°C. The very title of the paper tells you that "climate change" is not a term made up in recent years for political reasons, as some try to claim.

Mr President-elect, we've known about this stuff for decades. None of the above is "politicized science". Even the youngest milestones along the climate science timeline above are now more than half a century old. Most of them are older than you. They were all attained through the hard work and dedication of our best American and European scientists. These guys and others laid the solid and vital foundations for the modern understanding of how Earth's climate works. They got all the basics right: it is organisations like NASA that are still filling in the important details. The more we end up knowing about how this planet works the better, especially if the USA plans to continue its exploration missions to other planetary bodies.

Atmospheric CO2 levels have now gone past 400 parts per million. That's up 40% from the pre-industrial level of 280ppm - thanks in great part to the burning of the fossil fuels. Now, as a businessman, you can understand numbers. Some folk like to downplay the importance of gases occurring at, they say, small concentrations. But we think that if we knocked on your office door with details of a whole mountain containing an average of 400ppm gold, you'd sit down and listen.

We cannot look anywhere within the geologically recent series of alternating ice-ages and interglacials to see an Earth with more than 400ppm carbon dioxide in its atmosphere. We have to go back a lot further. To see a 400ppm-plus planet, we need to time-travel to the mid-Pliocene, 3.5 million years ago. Back then, Arctic Siberia, today a barren tundra, was shrouded in boreal forest. That might sound OK, but such warmth has its price. Due to less ice at the poles, it was also a time when sea-levels were around twenty metres higher than those of today. That's not good if you have beach-front real estate. Such changes can take many years to bring about, but Earth's physical systems always move towards balance. Earth systems obey the laws of physics, not economics. They take no notice at all of electoral cycles or partisan politics. They don't care which guy you voted for.

Mr President-elect, we have to work with the Earth, not against it.

For a full account of the history of climate science, please follow the link below.

http://www.skepticalscience.com/history-climate-science.html

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto