Chyba nie unikniemy wzrostu temperatury o ponad 2oC

Plany redukcji emisji dwutlenku węgla zaproponowanych dla ONZ w ramach COP21 nie spowodują ograniczenia wzrostu temperatury o 2oC. Według UNFCC świat jest na drodze do wzrostu średniej temperatury powierzchni Ziemi o 2,7oC do końca wieku. Warto zwrócić uwagę, że już obecna koncentracja CO2 odpowiada tej sprzed kilku, a być może kilkunastu milionów lat, z czasów, gdy świat był właśnie cieplejszy o 2 do 3oC. Konserwatywne IPCC i wiele innych instytucji naukowych mogą nie doceniać wagi dodatnich sprzężeń zwrotnych. Szczególnie tych związanych z Arktyką i emisją metanu z hydratów. Emitując dalej gazy cieplarniane w obecnym tempie w 15 lat wyczerpiemy cały pozostały budżet węglowy progu ocieplenia o 2°C. Warto dodać, że za 15 lat koncentracja CO2 wyniesie mniej więcej 430-440 ppm. Do tego czasu prawdopodobnie zniknie letni lód w Arktyce i do gry wejdą kolejne sprzężenia zwrotne.

Rys. 1 Świat może ocieplić się o 2oC nawet już kilkanaście lat. Źródło: Arctic News, dane NOAA.

To są złe wieści, ale cele opracowywane teraz na forum ONZ i tak są dużo ambitniejsze, niż te z czasów Protokołu z Kioto. Protokół ten, który wszedł w życie w 2005 roku (opracowany w 1997 roku) niewiele dał, gdyż emisje CO2 na świecie rosły, sięgając w latach 2011-2014 35 mln ton rocznie, dając przyrost stężeń CO2 o wartości 2,3-2,6 ppm rocznie, co nie ma precedensu w całej znanej nam historii geologicznej planety. Cele klimatyczne są ambitne, szczególnie te forsowane przez UE, w tym Niemcy.

Rys. 2 Nawet w czasie interglacjału eemskiego, 120 tysięcy lat temu poziom CO2 nie był tak wysoki jak dziś. Ledwie sięgał 300 ppm. Obecny poziom CO2 ostatni raz miał miejsce przynajmniej w czasie środkowego pliocenu, w czasach, kiedy poziom oceanów był wyższy o 20 metrów, a temperatura o 3oC wyższa niż w XX wieku. Scripps Institution Oceanography

Bez redukcji emisji temperatury do końca tego wieku mogą wzrosnąć o 5oC. A jak zauważa Washington Post światowe emisje CO2 i tak prawdopodobnie będą rosnąć, przekraczając nawet 50 mld ton rocznie już za kilkanaście lat. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego skoro świat się rozwija, szczególnie kraje Trzeciego Świata. Nawet spowolnienie w Chinach nie będzie trwać wiecznie, podobnie, jak miało to miejsce w USA.

Konferencja w Paryżu ma na celu ograniczenie emisji CO2, a tym samym wzrostu średniej temperatury powierzchni Ziemi poniżej progu 2oC. W praktyce, biorąc pod uwagę bezwładność procesów decyzyjnych, bezwładność infrastruktury i bezwładność reakcji społecznych, próg ten można uznać za przekroczony. Nie można zapomnieć też o włączających się sprzężeniach zwrotnych. Dodatkowych emisjach z lądowego cyklu węglowego ostatnio pisała Nauka o klimacie.

Na obecne obserwowane tempo ocieplania istotny wpływ mają zanieczyszczenia, które maskują globalne ocieplenie. W okresie 2000-2010 doszło w Chinach do potężnego, ponad 300% zwiększenia ilości aerozoli przemysłowych w atmosferze (głównie tlenków siarki), które kompensowały rosnące stężenia gazów cieplarnianych. Ostatnio Chiny ograniczają zanieczyszczenia. Jak podaje Journal of Geophysical Research redukcja emisji zanieczyszczeń na świecie rzędu 35-80% spowodowałaby szybki wzrost średniej temperatury planety w scenariuszu RCP4.5 o dodatkowe 1oC. Wiele z tych zanieczyszczeń po zakończeniu ich emisji zniknęłoby po dwóch tygodniach. Po roku atmosfera byłaby czysta jak łza, co spowodowałoby szybki wzrost temperatur. To samo dotyczy Arktyki, regionu najszybciej ocieplającego się z powodu topnienia lodu. Według ustaleń zanieczyszczenie atmosferyczne doprowadziło w minionym stuleciu do redukcji ocieplenia od 1,3°C do. 2,2°C. Wniosek: bez chłodzenia w postaci aerozoli zaobserwowane ocieplanie się Arktyki byłoby jeszcze większe, co prowadziłoby prostą drogą do Arktyki wolnej w lecie od lodu.

Rys. 3 Spadek objętości arktycznego lodu morskiego dla wrześniowego minimum 2015 i prognoza. Do 2014 roku Arktyka będzie wolna od lodu – scenariusz optymistyczny, Pesymistyczny model PIOMAS zakłada okolice 2025 roku. Niektórzy naukowcy, jak Peter Wadhams mówią o tej dekadzie. PIOMAS

I tak dochodzimy do kolejnego ważnego elementu dodatnich sprzężeń zwrotnych. To metan, gaz, który w ogromnych ilościach uwięziony jest w hydratach metanu na dnie Oceanu Arktycznego i wiecznej zmarzliny na Syberii i w Kanadzie. Jedno i drugie się nagrzewa. Na pilną uwagę zasługuje Morze Wschodniosyberyjskie, ze względu na niewielką głębokość tego akwenu tamtejsze hydraty metanu są wrażliwe o wzrost temperatur. „Nature Geoscience” donosi, że spod dna samego tylko Morza Wschodniosyberyjskiego do atmosfery dostaje się już około 17 mln ton metanu rocznie. Do takich szacunków doszedł zespół badawczy prowadzony przez Natalię Shakovą z University of Alaska.

Im dłużej arktyczne akweny szelfowe są wolne od lodu, tym bardziej się nagrzewają. Dodatkowo sytuację pogarsza ciepło z Oceanu Atlantyckiego, które dostaje się pod czapę polarną Arktyki i ostatecznie może trafić na dno Oceanu Arktycznego. Brak lodu w Arktyce oznacza znaczący wzrost temperatur, a następnie jego dalszą kontynuację z powodu emisji metanu arktycznego. Większość modeli klimatu (wykorzystywanych m.in., w raportach IPCC) nie bierze tego pod uwagę.

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki może się okazać, że skazani już jesteśmy nie na 2°C czy 2,7°C, lecz aż 6-10°C. To scenariusz PETM, który pod uwagę biorą tylko nieliczni, jak na przykład Guy McPherson, który uważa, że czeka nas nagła zmiana klimatu i gwałtowny wzrost temperatury. Drastycznie podnieśliśmy poziom CO2, więc już samo to daje wiele do myślenia, nawet jeśli obecny poziom CO2 to nie 1000 a jedynie 400 ppm. Problem w tym, że w czasie PETM to długotrwałe wybuchy wulkanów zainicjowały destabilizacje hydratów. Różnica polega na tym, że wulkany robiły to na przestrzeni tysięcy lat. Ludzie zaś na przestrzeni raptem dziesięcioleci (pomińmy tu niewielkie emisje sprzed drugiej połowy XX w.).

Czy można więc stwierdzić, że czekaliśmy zbyt długo i szczyt klimatyczny w ogóle nie ma sensu? Cóż, każde przyhamowanie zmierzającego ku katastrofie rozpędzonego pociągu może zwiększyć szanse przeżycia, przynajmniej niektórych. Sens widoczny jest też w gospodarce, z racji faktu, że paliwa kopalne są nieodnawialne i świat ma coraz większy problem z pozyskaniem tanich paliw kopalnych. Do sprawnego wydobycia ropy potrzebne są ceny nie 40-50$ za baryłkę, a 100$ i więcej. Pod tym względem szczyt klimatyczny ma sens. Redukcja emisji CO2 to okazja, by uchronić się przed niedoborami energii. Odnawialne źródła energii mają zastąpić wyczerpujące się złoża węgla, czy ropy. Przed groźnym globalnym ociepleniem na mogą już nie uratować, choć przed Armagedonem – być może. Nie wiemy, gdzie dokładnie leży granica, być może radykalni naukowcy się mylą i niepotrzebnie nas straszą, ale może to i dobrze, że nas straszą. W ten sposób otrzymujemy motywację do działania. Pozostaje więc ograniczać szybko emisje CO2 i liczyć, że potężne sprzężenia zwrotne nie wywindują nam temperatury o 6oC do końca wieku.

Hubert Bułgajewski, autor bloga Arktyczny Lód.

Komentarze

02.11.2015 19:40 Logic

To przypomina troche systuacje z tym pijanym kierowca co w Warszawie potrącił i zabił dwie osoby - on teraz płacze i żałuje. Analogicznie teraz sie obudzili ze oni beda ciąć emisje co2 nie 40 lat temu tylko teraz jak juz jest po fakcie.

03.11.2015 8:40 Adi

A ja się grzecznie pytam dlaczego mimo ustaleń z Kioto globalne emisje dalej rosną. Czytam po raz 238 nadzieje odnośnie kolejnego porozumienia i co? I ni. Będzie jak było. Prawda jest taka, że emisje już dziś musiałyby być ujemne, co jest oczywiście niemożliwe, co więcej - nie ma nawet jak zaprzestać spalania w skali planety. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Ten pociąg jest nie do zatrzymania, każdy kto ma odrobinę rozsądku wie już, że ten pociąg rozwali się z wielkim hukiem. Na dziś jedyne rozważania jakie mają sens, to jak przetrwać jeśli w ogóle da się przetrwać. Poprawność polityczna głównego nurtu klimatologów nakreślała do tej pory scenariusze, które rzeczywistość brutalnie weryfikuje w kierunku gorszym od owych prognoz. Co więcej nie mamy pewności, że scenariusze najgorsze nie są również lepsze od tego co nastąpi rzeczywiście.
Sieć powiązań w odniesieniu do całej biosfery jest tak skomplikowana, że NA PEWNO modele nie są w stanie wiarygodnie zaprognozować zmian w biosferze.

To że klimat zmieni się o 2, 3 czy 6 stopni nic nam nie mówi, kluczowe są całościowe prognozy jak będzie wyglądał świat, wtedy można by chociaż w przybliżeniu stwierdzić na co właściwie mamy się szykować. Fotowoltaika i wiatraki to śmiechu warte paciorki, które w żadnym razie nie uchronią nas.

Weźmy dzisiejsze pożary w Indonezji. Przecież to prosta konsekwencja debilnego pseudoekologicznego sposobu na produkcję oleju z biomasy. Gdybyśmy nie robili nic w kierunku zastąpienia węglowodorów nieodnawialnych biomasą efekt dla biosfery byłby lepszy !!!

03.11.2015 8:51 Adi

Jeszcze dam przykład o wodzie. W wyższych temperaturach, rośliny jak i zwierzęta i ludzie będą potrzebować więcej wody. Ktoś wie ile więcej bezie trzeba? Wiem ile wypiłem wczoraj a ile wypiłem w upalny dzień. Przecież ilość potrzebnej wody będzie większa nie o 10 czy 20% ale o rzędy wielkości! Mamy tyle wody? Jeżeli nie to skąd ją wziąć. Może zamiast fotowoltaiki priorytetem są instalacje OZE odzyskujące wodę z powietrza?

03.11.2015 9:14 Tadek

@ADI jak pokazuje obecny "kryzys imigracyjny" scenariusz będzie inny (tak myślę).
Z terenów najszybciej odczuwających zmiany klimatu ludzie będą migrować do tych które jeszcze jakoś się radą. Tłok w tych "oazach" na ziemi spowoduje liczne konflikty i albo wymusi działania depopulacyjne albo depopulacja nastąpi "radośnie" za pomocą armat i maczet .........
Może mnie ktoś poprawi politycznie?

03.11.2015 9:43 Adi

@Tadek
No więc właśnie o tym piszę. Nie wiemy właściwie jakie zjawiska społeczne czy naturalne nastąpią więc nie wiadomo na co się przygotować.

Nadto wielu popełnia pewien błąd logiczny. Odnosi przyszłe zdarzenia do dzisiejszej rzeczywistości a rzeczywistość w przyszłości będzie zupełnie inna. I ciąg zdarzeń będzie inny. Dziś zakładamy, że migranci przyjdą/przyjadą do Europy bo tu otrzymają pomoc i pracę bo do tej pory tak się dzieje. Ale w przyszłości może nie działać transport kolejowy czy zbiorowy bo wyczerpią się paliwa, bo będzie tam taka wojna, że nie będzie ich jak wydobyć, albo po rozpadzie EU i państw narodowych na wybrzeżach będą stały uzbrojone bandy Europejczyków i będą zabijali wszystkich przybyszów. Albo zabraknie wody i migranci umrą po drodze więc migracji nie będzie. Albo w Europie wybuchną konflikty i to Europejczycy będą masowo migrować. Albo wysiądą z braku chłodzenia reaktory atomowe i cała Europa zostanie skażona. Albo będzie taka susza, że nie będzie co jeść. Więc po co wtedy wiatraki czy fotowoltaika?
W tym kontekście twierdzę, że nie wiadomo na co się właściwie szykować, to że ktoś przetrwa lub nie będzie w dużej mierze zdarzeniem losowym. Co nie zmienia faktu, że szczęściu można dopomóc. Być może depopulacja będzie gwałtowna i ci którzy obiorą dobrą strategię przetrwania, po masowym wymieraniu ludzi będą mieli mimo wszystko obfitość pozostawionych dóbr i dadzą radę w nowej rzeczywistości?
Z pewnością jest kilka działań, które szansę przetrwania mocno zwiększą np. zachomikowanie gdzieś dużej ilości wody i żywności czy udanie się w miejsce gdzie jest mało ludzi.

03.11.2015 11:24 Tadek

@ADI

Pytanie w jakiej perspektywie czasowej te wydarzenia nastąpią?
A może uda nam się jednak tego wszystkiego uniknąć.
Póki co kurs na zderzenie jest i to ostry! Tak jak już coraz częściej się o tym mówi OZE mogą nie być w stania nas uratować.
Chodź z drugiej strony wydaje mi się, że GO uruchomi łagodniejsze mechanizmy depopulacyjne.
W zasadzie one się już uruchomiły tylko nasza gospodarka nie będzie w stanie poradzić się w warunkach regresu gospodarczego

03.11.2015 12:18 Adi

Kiedyś obstawiałem do 2020. Coraz więcej faktów pokazuje, że pewne elementy ostrego załamania już następują: uchodźcy, spadek cen wszystkich surowców, zwiększająca się ilość państw upadłych, anomalie naturalne (susze, powodzie, huragany), rozpad unii europejskiej, narastający lawinowo kryzys długu. To tylko bardzo pobieżna lista wydarzeń ostatnich miesięcy. Myślę, że 2015 będzie w przyszłości traktowany jako data początku upadku. 2016 to będzie już duża rozsypka dotychczasowego ładu światowego.

03.11.2015 15:35 pit

ADI na co ty chcesz się przygotować? Co ci da "zahomikowanie" konserw i wody? Ile tego zahomikujesz? 40 ton? A nawet gdyby, to co z tego, jak za oknem będziesz miał +6C więcej i ekstremalne zjawiska pogodowe typu powodzie, huragany, upały. Pomijam już wszelkiej społeczne zawirowania, bo jak tylko twoj bracia się dowiedzą, że kisisz prowiant, to najpierw zjedzą ciebie, a potem twoje mielonki.

Wg mnie jest już pozamiatane, za 20-30 lat albo i szybciej zacznie się paniczne gmeranie przy geoinżynierii, żeby zasnuć niebo jakimś sunblokerem, ale to będzie tylko gaszenie pożaru benzyną... wg mnie wydaliśmy wyrok na cywilizację w dniu odkrycia ropy naftowej, tylko duża bezwładność klimatu (oceany) powoduje, że wyrok jeszcze nie zapadł.

03.11.2015 15:56 swiadomy

Panie Marcinie,
wlasnie znalazlem na glownej stronie Interii:
http://nt.interia.pl/technauka/news-masa-lodu-na-antarktydzie-nie-maleje-lecz-stale-rosnie,nId,1915123

03.11.2015 16:46 Tadek

Przeczytajcie komentarze pod artykułem.....
I dlatego uważam, że musi coś pierd....ć żeby ludzie się obudzili. jak się obudzą będzie za późno.
A wszystko dlatego, że dla zwykłego, przeciętnego "zjadacza chleba" ekologia to wciąż droższe życie ......

03.11.2015 17:38 Andrzej

Zgadzam się z PIT. Jest już pozamiatane.

03.11.2015 21:56 adaś

Pytacie na co się przygotować?
Jest jedna rzecz na którą trzeba być przygotowanym niezależnie od epoki i okoliczności. W regule zakonnej św. Benedykt ujął to tak : " Śmierć nadchodzącą codziennie mieć przed oczyma." A dalej :" W każdej chwili strzec swego postępowania. Zerwać z sposobem postępowania tego świata."
W tym świecie liczy się postęp, wzrost gospodarczy, młodość i sukces. O śmierci lepiej nie mówić, to takie średniowieczne. A skoro nie umiemy mówić o tym co nieuchronne, to nie jest dziwne, że nie umiemy żyć i jesteśmy jako cywilizacja w krytycznym punkcie.

Nawet jeśli jest już pozamiatane to pewne działania są bez sensu a pewne mogą mieć sens. Luksusowa łazienka nie przyda się gdy zabraknie prądu i tym samym wody w kranach. Te same pieniądze wydane na zrobienie studni z ręczną pompą czy zbiorników na deszczówkę mogą sprawić, że nam albo komuś innemu uda się przetrwać.
Wiec trzeba żyć spokojnie, bez paniki. Robić swoje i starać się odróżnić to co zupełnie nie ma sensu od reszty spraw.

03.11.2015 23:48 Kaziu

Panie Marcinie dobrze ze Pan zwrócił uwagę na aerozole samo to to już dodatkowy 1oC do tych obecnych 0,8oC, poza tym że Co2 działa z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem, barierę 2oC można uznać już za przekroczoną, a jeszcze to że zmienia się albedo w Arktyce to 3oC do 2050 mamy już jak w banku i także temperaturę mokrego termometru w Iniach, Bangladeszu, w Chinach w Azji południowej w Ameryce Południowej i w Afryce , oni jeszcze w tym stuleciu zasiedlą naszą ojczyznę, nasze działania na rzecz ochrony klimatu realnie mogą nas już tylko uchronić przed PTM2.

04.11.2015 8:21 pit

@adaś
Oczywiście, że w przypadku załamania się cywilizacji kafelki w łazience są niepotrzebne, ale takie załamanie po pierwsze będzie skutkowało "turbulencjami" społecznymi. Myślisz, że ludzie nagle zaczną kopać studnie i sadzić sałatę?

Wyobraź sobie, że w Warszawie nie ma prądu przez tydzień, czyli tak jak dzisiaj, od godz. 17 masz kompletny mrok. Nie działa telefonia i internet.

W takiej sytuacji największym niebezpieczeństwem będą inni ludzie, a nie brak wody czy jedzenia.

Polecam książkę Marka Elsberga "Blackout", traktuje w pewnym sensie o takiej sytuacji, tylko w skali kontynentalnej.

04.11.2015 10:39 Adi

@PIT dlatego, pisałem że udanie się w jakieś mało zaludnione miejsce zwiększa szanse, nie zaś gwarantuje przetrwanie. Każdy z nas powinien dbać o zapas jedzenia przynajmniej na miesiąc i piszę to najzupełniej serio. W przypadku braku prądu w ciągu kliku dni w miastach będą tysiące zmarłych (szpitale, windy, domy opieki, nie będzie jak ratować osób np udarowców czy zawałowców). Pomijam już fakt, że brak prądu spowoduje niemożność zakupu czegokolwiek, czy zgnicie jedzenia w marketach i brak dostaw wody gdyż instalacje wodociągowe stracą zasilanie. Ostatnio zajechałem na ORLEN w Gdyni a dziewczyna mi mówi ze nic nie załatwię bo nie mają prądu. Ja mówię, że załatwię bo tylko do toalety chciałem ;-) Niemniej masz dużo racji. Badacze tego typu katastrof stwierdzili, że w przypadku takiego paraliżu średnio trzeciego dnia po załamaniu miasta słychać już strzały z broni palnej, a uzbrojone bandy przystępują do rabunków.

04.11.2015 21:50 mol

PIT
O gmeraniu przy geoinzynieri związku z GO już nawet jest film nazwa się "Snowpiercer: Arka przyszłości". Bardzo ciekawy swoją drogą

05.11.2015 15:19 Ludomir

analizując możliwości ujścia z życiem przed skutkami wielce prawdopodobnych katastrof prowadzących do wyłączeń zasilania dochodzę do wniosku, ze najskuteczniejszym sposobem jest budowa demokracji. Nie myślę oczywiście o tym żenującym spektaklu wyłaniania najatrakcyjniejszych ryjów do rządowego koryta a demokratycznym samorządzie działającym w oparciu o zasady partycypacji społecznej. Taki samorząd plus bazująca na nim obrona terytorialna mogły by zmniejszyć zakres katastrofy.

06.11.2015 11:34 PI

Prepersi. Gotowi na wszystko – serial dokumentalny na Fokus TV od 02.11.2015

http://domowy-survival.pl/2015/10/prepersi-gotowi-na-wszystko-serial/

06.11.2015 16:31 pit

@Ludomir
Zgadza się. Bardzo ważna jest lokalna społeczność i poziom zaufania. Jeśli miałbyś np. blok na 50 mieszkań i współpracujących rozsądnie ludzi, to poradzą sobie przez długi czas nawet ze sporą grupą bandziorów. Natomiast jak każdy będzie próbował coś ugrać na własną rękę, to prędzej czy później taka postawa się zemści.

Niestety jak robi się "gorąco" i nie ma co jeść, to do głosu dochodzą atawizmy i instynkty, a człowiek człowiekowi wilkiem, jak ktoś mądrzejszy kiedyś napisał.

06.11.2015 21:50 adaś

@PIT.
Czy Ty nie widzisz rzeczywistości zbyt czarno, przez pryzmat oglądanych kryminałów ?
Ludzie są skazani na współpracę jeśli chcą przetrwać.
Oczywiście, że w razie braku prądu w dużym mieście zdarzą się rabunki sklepów. Ale ile puszek piwa czy butelek z wodą można ukraść ? I na jak długo to wystarczy,na tydzień czy dwa ?

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto