Rozwój zrównoważony: 10 mitów

Nawet zwolennicy bardziej odpowiedzialnych, przyjaznych środowisku sposobów życia, mają problemy z określeniem pojęcia "zrównoważony rozwój". Kiedy określenie staje się tak popularne, że słychać je wszędzie, może to oznaczać dwie rzeczy. Albo słowo stało się nic nie znaczącym frazesem, albo ma naprawdę ważne znaczenie. Na przykład termin "zielony" jest tak nadużywany i nieokreślony, że zdecydowanie należy do pierwszej kategorii. Jednak termin "zrównoważony rozwój", który na pierwszy rzut oka również wywołuje podobnie luźne skojarzenia cnót ekologicznych, należy do drugiej kategorii. Owszem, słychać ten termin w kontekście mnóstwa tematów, od transportu samochodowego, przez rolnictwo aż po gospodarkę. Jest tak jednak dlatego, że sedno koncepcji zrównoważonego rozwoju jest tak proste, że można ją z powodzeniem stosować we wszystkich tych kontekstach. Jednak pomimo tej prostoty, pojęcie zrównoważonego rozwoju dla wielu ludzi jest trudne do zrozumienia. Aby lepiej zrozumieć, czym jest " rozwój zrównoważony", przyjrzyjmy się 10 najczęściej spotykanym mitom na jego temat.

Mit 1: Nikt tak naprawdę nie wie, co "zrównoważony rozwój" oznacza.

To stwierdzenie nie ma nic wspólnego z prawdą. Termin ten został zdefiniowany w 1987 ONZ-owską Światową Komisję ds. Środowiska i Rozwoju (United Nations World Commission on Environment and Development) w publikacji "Nasza Wspólna Przyszłość" (Our Common Future). Zrównoważony rozwój jest zdefiniowany jako rozwój, który zaspokaja obecne potrzeby, nie degradując jednocześnie możliwości przyszłych pokoleń dla zaspokojenia ich własnych potrzeb. Lub, używając słów niezliczonych nauczycieli przedszkolnych "nie bierz więcej, niż na Ciebie przypada". Zwróćcie uwagę, że definicja nie mówi ani słowa o ochronie środowiska, choć słowa "zrównoważony rozwój" najczęściej padają z ust ekologów. Prowadzi to nas do drugiego mitu.

Mit 2: Zrównoważony rozwój w całości dotyczy środowiska.

Sam ruch zrównoważonego rozwoju - nie tylko termin - datuje się od czasu publikacji "Nasza Wspólna Przyszłość". Początkowo koncentrował się on na znalezieniu dróg pozwalających biednym krajom podążyć drogą krajów bogatych, aby mogły osiągnąć ich poziom życia. Tak zdefiniowany cel oznaczał zapewnienie zacofanym krajom lepszego dostępu do zasobów naturalnych, w tym wody, energii i żywności - które wszystkie, w ten czy inny sposób, pochodzą ze środowiska. "Nasza gospodarka jest elementem biosfery w pełni od niej zależnym. Biosfera dostarcza wszystkiego, co czyni życie możliwym, asymiluje nasze odpady lub przetwarza w coś, co możemy użyć", stwierdza Anthony Cortese, założyciel i prezydent promującej rozwój zrównoważony organizacji edukacyjnej Second Nature.

Jeśli zbyt wielu z nas zużywa zasoby nieefektywnie lub generuje odpady w tempie zbyt szybkim, aby środowisko było w stanie je zaabsorbować i przetworzyć, przyszłe pokolenia nie będą w stanie zaspokoić swoich potrzeb.

Paul Hawken, współzałożyciel ruchu zrównoważonego rozwoju, dodaje: "Zbudowaliśmy system gospodarczy, który kradnie przyszłość, sprzedaje ją dziś i określa to mianem wzrostu PKB". Jeśli na przykład ludzie dalej będą pompować dwutlenek węgla do atmosfery, to nie oznacza to, że wyczerpiemy zasoby (pod ziemią jest jeszcze wiele węgla), lecz zmienimy klimat w sposób, który na nasze dzieci nałoży olbrzymie obciążenia. To samo, oczywiście, dotyczy także innych trujących produktów ubocznych naszej działalności, od produkcji przemysłowej, przez wydobycie surowców i wytwarzanie energii po rolnictwo. Tworzone przez nas w trakcie tych procesów substancje są uwalniane do środowiska i zanieczyszczają gleby, rzeki i oceany, niejednokrotnie biologicznie czynnymi, kumulującymi się w naszych organizmach związkami, nie rozkładającymi się przez stulecia. Warto zauważyć, że są też "miękkie" przesłanki do rozwoju zrównoważonego, takie jak piękno natury i wartość dzikich terenów. Ponieważ wyewoluowaliśmy w świecie nietechnologicznym, do pełni szczęścia potrzebujemy kontaktu z naturą. Życie w wybetonowanym otoczeniu negatywnie wpływa na nasze samopoczucie.

Mit 3: "Zrównoważony rozwój" to synonim określenia "zielony".

Chociaż terminy te w pewnej części pokrywają się, to jednak "zielony" zwykle sugeruje preferowanie naturalnego nad sztucznym. Przy światowej populacji przekraczającej 7 miliardów i kolejnych miliardach w drodze, nie ma żadnej szansy na zapewnienie tym wszystkim miliardom wygodnego poziomu życia bez daleko idącego oparcia się na technologii.

Samochody elektryczne, turbiny wiatrowe czy panele słoneczne to antyteza naturalności - jednak pozwalają ludziom na przemieszczanie się, ogrzewanie domów i żywności za pomocą energii odnawialnej, przy jednoczesnym ograniczeniu emisji szkodliwych związków chemicznych.

Mit 4: W "Zrównoważonym rozwoju" chodzi o recykling.

"Wciąż to słyszę", mówi Shana Weber, menedżer zrównoważonego rozwoju na Uniwersytecie Princeton. "Z jakiegoś powodu, recykling stał się trwałym komunikatem ruchu środowiskowego lat 70.".

Recykling jest ważny: ponowne wykorzystywanie metali, papieru, drewna i plastiku zamiast ich wyrzucania i wytwarzania z nowych surowców ogranicza potrzebę wydobycia surowców nieodnawialnych oraz odnawiających się powoli, jak lasy. Efektywniejsze wykorzystywanie surowców, zasobów i energii jest krokiem w stronę zrównoważonego rozwoju. Jednak to tylko element tych puzzli. Zdecydowanie najważniejszymi obszarami są energia i transport. Jeśli myślisz, że żyjesz w sposób zrównoważony, bo prowadzisz recykling śmieci, zastanów się ponownie - to tylko mały wierzchołek góry lodowej.

Mit 5: Zrównoważony rozwój jest zbyt drogi

Jeśli w pokoju "zrównoważonego rozwoju" jest wielotonowy słoń, to dotyczy to właśnie tego mitu. Jest tak dlatego, że jest w tym trochę prawdy. Jednak jest to tylko prawda tylko wtedy, kiedy myślimy krótkoterminowo. Zrównoważona eksploatacja hektara lasu przynosi większe korzyści, niż wycięcie go i sprzedania drzewa. Jednak, wycinając las w jeden dzień i sprzedając drzewo, tego dnia zarobimy nieporównywalnie większe pieniądze, a następnego dnia można będzie wyciąć kolejny hektar. Faktem jest też, że jeśli zbudowaliśmy już niezrównoważony system, na przykład fabrykę, system transportowy, piec w domu, żarówkę żarową lub Hummera na drodze - trzeba wydać sporo pieniędzy, aby zmienić wykorzystywaną technologię na bardziej zrównoważoną.

Ogólnie rzecz biorąc, rządom i dużym organizacjom łatwiej jest dokonać zmian. W ciągu ostatnich 7 lat Du Pont, inwestując w oszczędzanie energii, zaoszczędził 2 miliardy dolarów i zredukował emisję gazów cieplarnianych o 72 procent względem poziomu z roku 1990. Pentagon jest zdeterminowany, aby zmniejszyć zużycie energii o 1/3 - pozwoli to oszczędzić pieniądze, zmniejszyć uzależnienie od zagranicznych dostaw ropy oraz ograniczyć konieczność dostarczania paliwa samolotami i konwojami, co jest kosztowne, także w kategoriach życia żołnierzy.

Mit 6: "Rozwój zrównoważony" to obniżenie standardów życia

To nie tak. Owszem, oznacza to, że musimy zrobić więcej z mniejszej ilości zasobów, ale, jak stwierdza Hawken, "kiedy już zaczniemy organizować się i wprowadzać innowacje w ramach tego sposobu myślenia, można osiągnąć niesamowity postęp. Pozwoli nam to osiągnąć znacznie wyższą produktywność, co z kolei zapewni nam dobrobyt, jedzenie, ubranie, bezpieczeństwo." Co więcej, innowacje leżące u podstaw zrównoważonego rozwoju będą siłą napędową gospodarki. "Zmierzenie się ze zmianami klimatu", dodaje, "to największy program tworzenia miejsc pracy."

Mit 7: Wybory konsumentów i praca u podstaw, a nie interwencje rządowe, oferują najszybszą i najefektywniejszą ścieżkę transformacji do zrównoważonego rozwoju.

Praca u podstaw pomaga i bez wątpienia jest konieczna. Jednak postęp w niektórych reformach, takich, jak redukcja emisji CO2, może nastąpić szybko, jeśli zaangażują się w to władze centralne. Dlatego właśnie ulgi podatkowe, normy spalania samochodów i tym podobne są niezbędnym elementem transformacji. Ten wniosek powoduje wściekłość piewców wolnego rynku, jednak zakładają oni, że marnotrawienie zasobów i zniszczenie środowiska nie mają ceny rynkowej, więc są bez znaczenia. To fałszywe założenie.

Przytaczając jeden z przykładów, straty ekonomiczne są bardzo prawdopodobne nawet w najłagodniejszych scenariuszach zmian klimatu. Rolnictwo doświadczy problemów z opadami, temperaturami i przesuwaniem się stref klimatycznych, gęsto zamieszkałe regiony nadbrzeżne w miarę wzrostu poziomu oceanów staną się niezdatne do życia etc. Jednak cena za emisję gazów cieplarnianych wynosi ZERO. Nałożenie podatku na każdą tonę emisji węglowych byłoby niepopularne, jednak oddawałoby prawdziwy koszt niezrównoważonego zużywania energii z paliw kopalnych.

Puryści wolnego rynku twierdzą też, że w miarę, jak wyczerpywać się będą paliwa kopalne, ich rosnące ceny automatycznie popchną ludzi do bardziej efektywnych zachowań. Prawda - jednak okres przejściowy może być bolesny i wywołać olbrzymie zaburzenia społeczne. Główną przyczyną obecnych głębokich problemów amerykańskich firm samochodowych jest fakt opierania przez nie swoich finansów na zyskownej produkcji paliwożernych samochodów terenowych. Kiedy w zeszłym roku cena ropy wystrzeliła w górę, rynek na te samochody załamał się (ceny ropy następnie spadły w wyniku załamania gospodarczego i ograniczenia popytu, co jednak bynajmniej nie pomogło przemysłowi samochodowemu). Tak więc nabywcy samochodów zmienili swoje zachowania, jednak za cenę katastrofy kilku największych amerykańskich firm i ich pracowników.

Mimo wszystko jednak, rosnące ceny energii dały efekt wzmocnienia badań nad energią wiatrową, słoneczną i innymi alternatywami - a jeśli odłożyć kryzys ekonomiczny na bok, możemy przynajmniej liczyć na to, że koncerny samochodowe zaczną produkować efektywniejsze samochody, a firmy energetyczne wytwarzać energię z bardziej zrównoważonych źródeł.

Mit 8: Odpowiedzią zawsze są Nowe Technologie

Niekoniecznie. Podczas swej kampanii prezydenckiej Barack Obama popełnił błąd taktyczny wskazując, że utrzymywanie właściwego ciśnienia w oponach może oszczędzić Amerykanom milionów galonów benzyny przez obniżenie spalania paliwa. Republikanie wyśmiali go, podobnie, jak w swoim czasie prezydenta Jimiego Cartera, który pojawił się w telewizji w swetrze podczas kryzysu energetycznego w pod koniec lat 70.

Jednak zarówno Carter, jak i Obama, mieli rację (republikański gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger również wezwał do utrzymywania właściwego ciśnienia w oponach). Innymi słowy, czasami istniejąca technologia może robić sporą różnicę. Czasem potrzebny jest kreatywny model biznesowy. Izraelski przedsiębiorca Shai Agassi, planuje na przykład zelektryfikować światową flotę samochodową - plan szeroko uznawany za duży krok w kierunku redukcji zużycia paliw kopalnych i emisji dwutlenku węgla - nie przez opracowanie baterii pozwalającej na przejechanie 300 kilometrów na jednym ładowaniu, lecz przez wprowadzenie nowego systemu pozwalającemu kierowcom jechać tak daleko, jak tylko sobie tego życzą. Jego propozycje, przyjęte do pilotażu przez Izrael i Danię, obejmują stacje wymiany baterii wzdłuż dróg. Co robisz, kiedy jesteś na drodze, a bateria się wyczerpuje? Zajeżdżasz na stację, wymieniasz baterię na naładowaną - co trwa chwilę - i jedziesz dalej. Agassi dostarcza duży zasięg jazdy, a nie lepsze baterie. Podobnie firmy, które sprzedają konsumentom gorącą wodę, a nie energię do ogrzewania wody. To inny sposób mierzenia, daje on też firmom zachętę do poprawiania efektywności, co idzie w parze z poprawianiem zyskowności.

Mit 9: Rozwój zrównoważony to problem wzrostu populacji

To nie jest mit, ale reprezentuje fałszywe rozwiązanie. Każdy problem środowiskowy koniec końców jest związany z rozmiarem populacji. Jeśli na Ziemi żyło by 100 milionów ludzi, a nie ponad 7 miliardów, to mielibyśmy trudności z wyprodukowaniem wystarczająco dużej ilości odpadów, aby przytłoczyć naturalne możliwości oczyszczania planety. Moglibyśmy po prostu wyrzucić nasze śmieci na wysypisko na jakimś odległym, bezludnym obszarze i nikt by nawet ich nie zauważał. Eksperci ds. populacji zgadzają się, że najskuteczniejszym sposobem na ograniczenie populacji jest edukacja kobiet i wzrost standardu życia w krajach rozwijających się. Jednak to strategia bardzo długoterminowa, która nic nie zmieni w rozważanej skali czasowej. ONZ przewiduje, że do roku 2050 na Ziemi przybędzie dodatkowe ponad 2 miliardy ludzi (to ponad pięćdziesięciokrotna obecna populacja Polski). Jednak nawet przy obecnej liczbie ludzi na poziomie 7,2 miliarda, zużywamy zasoby w sposób absolutnie niezrównoważony. Jedynym znanym skutecznym sposobem na redukcję populacji jest wprowadzenie polityk sprzecznych z zachodnimi standardami praw człowieka, jak chińska polityka-jednego-dziecka, zachęcanie do masowych samobójstw lub coś jeszcze gorszego. Żadne z działań tego typu nie wygląda na takie, które preferowalibyśmy względem lepszego wykorzystywania zasobów.

Mit 10: Jak raz zrozumiesz o co chodzi, wszystko staje się proste

Aż nazbyt często wybór, który wydaje się odpowiadać pojęciu "zrównoważonego rozwoju", po bliższym przyjrzeniu się okazuje się problematyczny. Prawdopodobnie najlepszym obecnym przykładem jest pęd na produkcję etanolu z kukurydzy. Kukurydza to zasób odnawialny, można ją zbierać i sadzić nową, w zasadzie w nieskończoność. Tak więc zastąpienie benzyny etanolem z kukurydzy wydaje się świetnym pomysłem. W każdym razie do momentu, kiedy nie przeprowadzimy dokładnej analizy i nie policzymy, ile energii potrzeba na uprawę, zbiór i przetworzenie kukurydzy w biopaliwo.

W sprzyjających warunkach można otrzymać trochę więcej energii z etanolu, niż włożymy w jego wyprodukowanie (choć w niektórych stanach USA na wyprodukowanie jednostki energii z etanolu potrzeba więcej energii z paliw kopalnych!), co czyni go bardziej zrównoważonym źródłem energii, jednak to nie koniec problemu. Przekierowanie plonów kukurydzy na produkcję etanolu pozostawia jej mniej do karmienia zwierząt i ludzi, co podnosi ceny żywności. Rezultatem jest poszerzanie terenów rolniczych, co powoduje wycinanie lasów deszczowych (jak np. w Brazylii i Indonezji), co wyzwala do atmosfery olbrzymie ilości CO2 (korzyści związane ze zmniejszeniem emisji związanym z zastąpieniem paliw kopalnych etanolem mogą mieć miejsce nawet dopiero po 100 latach), o utracie ekosystemów nie wspominając.

Nie można ogłosić żadnej praktyki czy technologii jako "zrównoważonej", dopóki nie przeprowadzi się dokładnej analizy cyklu życia pod kątem wpływu na środowisko. A nawet wtedy, zmiany technologii i polityki publicznej mogą wywołać nieprzewidziane i niezamierzone konsekwencje. Szlachetny cel życia w sposób zrównoważony wymaga wiele pomyślunku i świadomego bieżącego przeglądu sytuacji.

Na podstawie Scientific American

Komentarze

13.01.2014 17:58 Michalomatek

"Mit 9: Rozwój zrównoważony to problem wzrostu populacji "

A kto zna Paula R. Elhriha?
Powiedział, jaka jest optymalna populacja naszej planety, a nie uzasadnił potrzeby jej redukcji.

13.01.2014 18:57 PRAKTYK

nie-Mit 9: wzrost wykładniczy; tego problemu nie można ominąć bo wróci jak boomerang.
Państwowy przymus niczego na razie nie załatwi, ale jeżeli problem pozostanie to się to stanie i w sposób bardziej drastyczny aniżeli oburzenie na sugestie, że nie możemy przyrastać w niekontrolowanym tempie jak teraz.
Nawet jeżeli wprowadzimy różne odnawialne źródła energii, ustabilizujemy emisję co2 itd. itd. a nie "ruszymy" tematu przeludnienia i problem będzie zamieciony pod dywan to na dwa-trzy kwartały będzie spokój.
Temat na dłuższy i bardziej uporządkowany wywód.

14.01.2014 17:09 Michalomatek

@Praktyk
To dotyczy krajów rozwijająych się. U nas trzeba podnieść dzietność, bo inaczej grozi załamanie społeczne i gospodarcze. Natomiast, będzie trzeba wdrażać OZE szybciej, niż rośnie populacja. Ale jedno jest pewne: Przyrost Naturalny trzeba regulować równouprawnieniem, a nie Polityką-jednego-dziecka.

15.01.2014 21:43 PRAKTYK

@michalomatek: nie jestem zwolennikiem państwowego przymusu jako metody wprowadzania zmian społecznych: im mniejsza rola państwa w takich zmianach tym lepiej: rozum-edukacja czyli oświecenie, którego w Polsce de facto nie było.
W gospodarce globalnej gdzie wolny rynek "procesuje" zużycie zasobów różnego typu nie ma znaczenia GDZIE przyrasta skokowo ludności, ale ŻE przyrasta.
Polska powinna mieć populacje ok 50% mniejszą od obecnej z terenami wyłączonymi z jakiejkolwiek ludzkiej działalności typu zamieszkanie, przemysł itd. Pozostałe koncentracje ludzi powinny być maxymalnie zoptymalizowane technologicznie, przemysłowo itd.
W tych czasach to wstyd dla ludzi, że nie wykorzystują całego zebranego potencjału intelektualnego ludzkości w celu skracania czasu pracy (wysoka wydajność pracy), OZE itd itd bo wszystko składane jest na ołtarzu wzrostu populacji (emerytury, gospodarka itd).
Krach gospodarki polskiej w Twoim rozumieniu jest i będzie jeszcze trwał co dla mnie jest trendem pozytywnym: cały ten układ powinien się zacząć optymalizować w skali lokalnej i globalnej - być może obserwujemy tego początek.

15.01.2014 22:53 Krzysiek

Ad mit 6.

Nie mydlijmy sobie oczu. Rozwój zrównoważony oznacza obniżenie standardu życia, musi oznaczać obniżenie standardu życia. Zrównoważony rozwój dla większości będzie oznaczało mniejsze mieszkanie z większą liczbą domowników, rezygnacje z samochodu, rezygnacje z wakacyjnych podróży po świecie, rezygnacje z produktów sprowadzanych z drugiego końca świata (np. kawa, egzotyczne owoce), rezygnację z jedzenia dla przyjemności (spożywanie nadmiernych posiłków lub posiłków smacznych ale nadmiernie eksploatujących środowisko), także ograniczenie z korzystania z komputerów, urządzeń agd i pozostałej elektroniki itd. itp. to wszystko musi zaboleć i to bardzo bo jesteśmy wszyscy od tego uzależnieni. Natomiast wydaje mi się, że chociaż te wszystkie rzeczy decydują o standardzie życia, to nie decydują o odczuwaniu szczęścia czy spełnienia. Prawdopodobnie głównym źródłem szczęścia w rozwoju zrównoważonym będzie zamiast tego co wymieniłem wyżej po prostu większy bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem.

16.01.2014 3:05 piko

@Krzysiek: opisujesz moje dzieciństwo i młodość. Najlepszy okres mojego życia. Masz rację, że do szczęścia wszystkie najnowsze wynalazki i udogodnienia nie są absolutnie potrzebne.

16.01.2014 15:36 Michalomatek

@Praktyk
"W tych czasach to wstyd dla ludzi, że nie wykorzystują całego zebranego potencjału intelektualnego ludzkości w celu skracania czasu pracy (wysoka wydajność pracy), OZE itd itd bo wszystko składane jest na ołtarzu wzrostu populacji (emerytury, gospodarka itd)."
Polska jest na dobrej drodze do -50% populacji obecnej.
Ale dzietność 1,25/kobieta musi być podniesiona do co najmniej 2,55. Zresztą dzisiejsi rodzice wydają więcej na SUV-y, Ipady i 60-calowe ekrany niż na dzieci, dlatego chcą mieć tylko 1.

Zrobiłem obliczenia - populacja przyrasta ok. 1,5% rocznie, a (oczywiście nawet nie technorynkowy) o 15%. Zresztą OZE nie spowodują, że nasiona pszenicy, żyta i kukurydzy będą odrastać po ich zebraniu. OZE tylko ( nie znacząco) podwyższą pojemność środowiskową.

16.01.2014 15:39 Michalomatek

@Praktyk
Zapomniałem powiedzieć, że panu kto wypłaci emerytury, bo inaczej pan będzie pracował do śmierci.
W POLSCE TRZEBA PODNIEŚĆ DZIETNOŚĆ.

16.01.2014 16:12 logic

Podniesienie dzietnosci to pusty frazes o tym sie muwi już conajmniej od 15 lat i wiadomo że żadna dzietność sie nie podniesie.
Prawda jest taka że okolo 2020 roku trzeba bedzie obciąć świadczenia gdzieś tak o 50% jesli nie o 75%

16.01.2014 18:06 Michalomatek

@Logic
To wszystko wina Premiera-Kaczora, który tylko podnosi wiek emerytalny, a nie zapoczątkuję polityki prorodzinnej. Trzeba podnieść dzietność. Jedyne jest pewne. Ludzię muszą wyjść na ulicę z tabliczkami: "Polska potrzebuję Polityki prorodzinnej" lub: "Podnieśmy zarobki i warunki do opieki nad dziećmi, a nie wiek emerytalny".

16.01.2014 20:56 Krzysiek

A ja myślę że temat demografii zarówno w skali Polski jak i w skali Świata należy pozostawić samemu sobie. Po prostu niech ludzie sami sobie decydują czy chcą mieć dzieci i ile chcą mieć tych dzieci. W skali Świata wiemy że mamy przeludnienie, ale co z tego? Przecież nikt nie podejmie decyzji o wymordowaniu kilku miliardów ludzi dla ogólnego dobra. A gdyby ktoś taką decyzję w przyszłości podjął to jak ta pozostała przy życiu elita mogłaby z tym żyć? W skali Polski to też moim zdaniem nie ma większego znaczenia bo zawsze znajdą się biedniejsi w europie, którzy chętnie przyjadą tu pracować i przy okazji będą płacić na nasze składki emerytalne.

16.01.2014 21:07 fizyk

@michalomatek

To, co proponujesz to kontynuacja piramidy finansowej. Chciałbyś, by dostarczano coraz więcej dzieci, by zawsze było więcej młodszych niż starszych. Chciałbyś aby w każdym pokoleniu było na tyle więcej dzieci, byś mógł coraz mniejszą część przeciętnego życia pracować (dłuższe kształcenie i dłuższy przewidywalny czas życia przy stałym wieku przejścia na emeryturę).

Twoje myślenie jest w okowach ciągłego wzrostu. I do tego strasznie jesteś przywiązany do centralnego sterowania. Jak chcesz podnieść zarobki to je podnieś. Jak będziesz np. zatrudniał ekipę do remontu mieszkania, to z własnej woli zapłać im więcej niż będą chcieli. Podniesiesz im zarobki. Pani kasjerce w supermarkecie możesz płacąc za zakupy dorzucić 50zł od siebie (podniesiesz jej zarobki). Itd. itp.

16.01.2014 22:44 logic

A kto ma podnieść te zarobki - żąd , pracodawcy ?
z czego ?
Nie podnosic wieku emerytalnego ? - ciekawe

Ja jeszcze raz powiem to co jest relane - obniżenie swiadczeń o 50 lub 75% - jesli nikt tego nie obniży to samo sie obniży.
Wiek emerytalny do 75-80 lat a w dłuższej perspektywie pewnie likwidacja świadczen ze strony państwa jesli dobze pujdzie to będzie system alimentacyjny ze strony dzieci a dla reszty może jakies darmowie obiady - raz dziennie, troche wegla na zime jakieś przeterminowane leki.

16.01.2014 22:45 logic

I co tu ma kaczor do żeczy na polityke pro(anty)rodzinna pracuja wszystkie ekipy po 89 roku

17.01.2014 15:33 Michalomatek

@Fizyk
Mówię o dzietności wyższej od 2,1 np. 2,15, 2,20 itd.
Nie o 3 dzieciach. Świat jest przeludniony od 1950, niemożliwa jest redukcja populacji do 1-2 mld. Piramida finansowa musi być kontynuowana. Przecież, aby przeciwdziałać kryzysowi demograficznemu, będzie trzeba podnosić wiek emerytalny w nieskończoność. A przecież po przekroczeniu średniej długości życia znikną w ogóle. Dlatego podniesienie dzietności jest niezbędne.

Chiny w październiku zrezygnowały z polityki 1 dziecka, ponieważ tam demograficzny kryzys zagrażał chińskiej gospodarce.

17.01.2014 15:36 Michalomatek

@Piko
Nowoczesne urządzenia AGD są jak narkotyki, nie są potrzebne do szczęścia, ale uzależniające.

17.01.2014 16:59 fizyk

@Michalomatek

Nie masz racji. Chodzi o proporcje pomiędzy okresem kiedy zarabiasz i okresem kiedy otrzymujesz emeryturę. Między tymi okresami jest równowaga dla każdej dzietności. Dzietność (+imigranci) powinni zapewnić stałość populacji.

Ani wzrost, ani spadek. Tak rozumiem słowo zrównoważony.

To samo dotyczy wszystkich innych dziedzin życia, zasobów, etc. Wkładamy dokładnie tyle ile wyjmujemy.

17.01.2014 17:06 Michalomatek

@Fizyk
Ok. Dzietność musi być na poziomie 2,1 - 2,2

18.01.2014 14:50 Krzysiek

Ad mit 7

Wzrost cen produktów wcale nie musi przekładać się na bardziej efektywne zachowania na rynku. Ja nawet twierdzę że jest odwrotnie. Wszystko dzieje się jednocześnie na dwóch poziomach - poziomie producenta i poziomie konsumenta. Żeby wzrost cen mógł pozytywnie wpłynąć na efektywność zachowań na rynku musi on dojść do konsumenta jednak producenci mimo wzrostu cen surowców i półproduktów, nie podnoszą cen dla konsumentów. Konsumenci nie muszą zmieniać swoich złych nawyków ponieważ ceny nie rosną. Natomiast producenci żeby nie ponosić strat w związku ze wzrostem cen surowców robią pozacenowe ruchy - zastąpią elementy dobrej jakości tańszymi elementami gorszej jakości, będą obniżać wszelkie koszty, przeniosą swój zakład do tańszej lokalizacji często takiej gdzie nie trzeba przestrzegać przepisów środowiskowych, a nader wszystko nie będą inwestować w przyjazne środowisku rozwiązania, które wymagałyby zwiększenia kosztów. W naszym zachodnim systemie powszechne jest myślenie kategoriami zysku dla właściciela a nie kategoriami społecznej odpowiedzialności biznesu dlatego dzień w którym ceny wzrosną dla konsumentów będzie dniem w którym zachowania na rynku już nie będą miały najmniejszego znaczenia z punktu widzenia środowiska.

22.01.2014 16:04 PI

Niskoemisyjna Polska 2050r raport

http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%252F1%252Fnp_2050__calosc_internet.pdf

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto