Poważny błąd

Możliwe, że popełniamy błąd. Błąd, którego konsekwencje mogą być trudne do przeszacowania. Błędem tym są zbyt optymistyczne prognozy przyszłej światowej produkcji żywności.

Ceny żywności znowu rosną, w znacznym stopniu z powodu nietypowej pogody. W USA, Rosji i na Ukrainie plony zostały zdziesiątkowane przez wyjątkowo silne susze. Z kolei w Europie Północnej, szczególnie w Wielkiej Brytanii, uprawy zostały zniszczone przez niekończące się deszcze.

Tym niemniej, wbrew pojawiającym się w mediach alarmującym głosom, nie są to „jedne z najgorszych zbiorów w ostatnich latach”. Mierzone ilością zebranego ziarna zbiory są jednymi z najlepszych. W zeszłym roku zbiory były absolutnie rekordowe, w tym roku są mniejsze o jedynie 2,6%. Problem w tym, że ze względu na wątpliwe moralnie przeznaczanie rosnącej ilości ziarna na biopaliwa i paszę dla zwierząt nowy rekord musi padać co roku. Chociaż w tym roku zbiory będą trzecimi największymi w historii (po 2011 i 2008), to pomimo to nie nadążają za wzrostem zapotrzebowania, przez co ze światowych magazynów ubyło w tym roku aż 28 milionów ton ziarna. To olbrzymi deficyt. Jeśli w kolejnym roku nie padnie kolejny rekord zbiorów, niedobór tylko się powiększy, ceny pójdą w górę, a biedni – wydający większość zarabianych pieniędzy na żywność – znajdą się w poważnych opałach, co z kolei może prowadzić do destabilizacji sytuacji w wielu krajach.

Pytanie, jak mocno zmiana klimatu wpłynie na produkcję żywności, staje się krytycznie ważne. Precyzyjna odpowiedź na nie jest bardzo trudna i wymaga użycia skomplikowanych modeli numerycznych, które muszą uwzględniać mnóstwo czynników. Jaki będzie na różnych obszarach wpływ wyższych opadów i szybszego wyparowywania wody? Jak będzie się miał wzrost plonów związany ze wzrostem atmosferycznej koncentracji CO2 w stosunku do wzmagających się fal upałów? Do jakiego stopnia rolnicy będą mogli się zaadaptować? Czy nowe odmiany roślin uprawnych pozwolą skompensować ryzyko związane ze zmieniającym się klimatem?

Większość zaangażowanych w przewidywanie tych zmian naukowców jest zdania, że globalne ocieplenie zaszkodzi rolnikom w tropikach, a jednocześnie podniesie polny na wyższych szerokościach geograficznych. Dogłębna analiza z 2005 roku przewiduje, że jeśli będziemy realizować scenariusz „biznes-jak-zwykle” (co robimy), to do 2080 roku zbiory w krajach rozwiniętych wzrosną o 3%, a w krajach biednych spadną o 7%. Całkowity efekt netto to spadek plonów o 5% (w porównaniu do scenariusza braku zmiany klimatu).

Kolejne publikowane od tego czasu raporty potwierdzają te wnioski: rolników w Afryce i Azji Południowej czekają trudne czasy, ale w chłodniejszych rejonach świata farmerzy będą mieli łatwiej, mogąc eksportować nadwyżki do biednych regionów świata. Jeśli tamtejsi rolnicy nie będą mogli konkurować, zarówno ich dochód, jak i bezpieczeństwo żywnościowe pogorszą się, a liczba głodujących wzrośnie. Bilans handlu żywności biednych krajów pogorszy się, jednak prognozy przewidują, że będzie to jednak problem możliwy do przezwyciężenia.

To nie brzmi źle. Jednak coraz wyraźniej uwidacznia się słabość modeli, zakładających uśredniony wpływ zmiany klimatu i nie biorących pod uwagę ekstremalnych zdarzeń pogodowych. Autorzy analiz przyznają, że „modele upraw i plonów mają wiele uproszczeń. Nie biorą pod uwagę epidemii chwastów, chorób, insektów, nie uwzględniają możliwych problemów z jakością gleby (np. zasolenia czy kwasowości) i ekstremalnych zdarzeń pogodowych takich jak burze.”. To, na ile plony będą zależeć nie tylko od warunków średnich, ale też ekstremalnych, pozostaje kwestią otwartą.

To właśnie ekstrema pogodowe znacząco zmniejszyły tegoroczne zbiory. Na ile mogą one wpłynąć na zbiory w kolejnych latach?

Ostatnia analiza Jamesa Hansena pokazuje, że częstotliwość występowania ekstremalnych upałów, jak te, które zdziesiątkowały ostatnio plony w USA i Rosji, od lat 80. XX wieku wzrosła 50-krotnie. Czterdzieści lat temu, ekstremalnie upały, które obejmowały 3-4 promile globu, teraz obejmują już kilkanaście procent. W analizie możemy przeczytać: „stwierdzamy z wysokim stopniem pewności, że obszar, na którym występują takie anomalnie wysokie temperatury w najbliższych dekadach będzie się powiększać, a ekstrema nasilać”. Jednak wszystko to nie jest jeszcze uwzględniane w modelach prognoz produkcji rolnej.

W grę może wchodzić też kolejny mechanizm, związany z szybkim ocieplaniem się Arktyki i wpływem tego na częstotliwość występowania ekstremów pogodowych. O co chodzi? O zmiany w zachowaniu prądu strumieniowego – silnego prądu powietrza, pędzącego na dużej wysokości w kierunku wschodnim na umiarkowanych szerokościach geograficznych.

Jet Stream

Prąd strumieniowy oddziela zimne wilgotne powietrze na północy od ciepłego, suchego powietrza na południu. Prąd strumieniowy nie leci prościutko na wschód, lecz meandruje, tworząc tzw. fale Rossby’ego. W miarę jak Arktyka się ogrzewa, maleje gradient temperatury pomiędzy północą a południem, a prąd strumieniowy zaczyna zwalniać i meandrować, sięgając dalej na południe i północ, a jego wolniejsze zmiany powodują, że wyciągnięte daleko na północ czy południe ramiona dłużej niż wcześniej utrzymują się nad danym obszarem. Ekstremalna pogoda utrzymuje się przez to znacznie dłużej.

Jet Stream - nietypowy układ

Jeśli prąd strumieniowy „utknie” na północ od miejsca, gdzie jesteś, będzie ciepło i sucho, a temperatura będzie rosnąć i rosnąć. To idealne warunki dla suszy. W tym roku doświadczyły tego Stany Zjednoczone. Plony zostały zdziesiątkowane.

Z kolei jeśli prąd strumieniowy „utknie” na południe od Ciebie, to deszcze będą padać i padać, ziemia będzie nasiąkać wodą, a rzeki wystąpią z brzegów. To idealne warunki dla powodzi. To z kolei dotknęło w tym roku Wielką Brytanię. Plony zostały zdziesiątkowane.

To ma miejsce już w świecie, który stracił dopiero 30% zasięgu pokrywy lodowej w Arktyce i ocieplił się o 0,8C. Zmierzamy do świata bez lodu w Arktyce przez coraz dłuższy czas i z temperaturą wyższą o 2, 4 a może nawet i 6 stopni. Co będzie się działo?

Rolnicy w bogatych krajach pewnie są w stanie zaadaptować się do jednorodnego, przewidywalnego ocieplenia. Jednak kwestia zaadaptowania się do tych zdarzeń ekstremalnych – być może każdego roku innych, to już zupełnie inna sprawa. Tej zimy na przykład, spędziłem wiele dni przygotowując swój sad jabłkowy na suszę, bo zeszłego roku na wiosnę było tak sucho, że – w kilka tygodni po zapyleniu – większość owoców uschła, pomarszczyła się i skurczyła. Okazało się, że wiosna była tak wilgotna, że zapylające owady w ogóle nie zechciały się pojawić, drzewa nie zostały więc zapylone i znowu nie było owoców. Podziękowałem losowi za to, że nie muszę zarabiać w ten sposób na życie.

Być może to, co było normą, już nią nie jest i normy w ogóle nie będzie. Być może ten stały trend wzrostu średniej temperatury, który możemy oglądać na wykresach klimatologów – równocześnie przerażający i uspokajający – maskuje dzikie ekstrema, uniemożliwiające rolnikom planowanie i utrudniające reagowanie. 

I w ogóle nie wzięliśmy tu jeszcze pod uwagę kwestii drożejącej ropy, coraz trudniej dostępnych nawozów i zaburzeń w działaniu gospodarki.

Dokąd wszystko to będzie prowadzić w świecie, w którym, o ile ma nie być głodu, to co roku musi padać nowy rekord zbiorów?

ang więcej w The Guardian

Komentarze

27.10.2012 19:51 Devak

Do tego wszystkiego dodać trzeba byłoby chyba niestety podnoszenie się poziomu wszechoceanu i zalewanie przez niego najbardziej żyznych fragmentów naszej planety. Poza tym ludzie mieszkający na wybrzeżu będą musieli uciekać na wyżej położone tereny zabierając i tak już kurczące się zasoby ziemi rolniczej....
Tak więc o wzroście produkcji żywności możemy już chyba zapomnieć, a strefy głodu będą się powiększać.

27.10.2012 21:32 Mściwoj

Jedyny wniosek, który co po lekturze tego artykułu mi się nasunął to usilne doszukiwanie się klęski.
Jeżeli były rekordowe zbiory, to należy wykazać, że tak nie będzie w przyszłości.
Meteorolodzy nie potrafią przewidzieć pogody na najbliższe 24 godziny, a w artykule stawia się prognozy klęsk, zmian klimatu, podaży żywności itp do końca stulecia. Jest to zwykłe wróżenie z fusów.

27.10.2012 22:04 azg

Znowu to samo....nie wiem jaka pogoda będzie za 3 dni. Ale wiem, że za 6 miesięcy będzie znacznie cieplej niż dzisiaj. Tym się różni pogoda od klimatu właśnie,

27.10.2012 22:11 Marcin Piotr

@Mściwoj
Stary oklepany argument o problemach z przewidywaniem pogody dowodzi, że nie wiesz czym różni się prognoza pogody od klimatu.
Prognoza pogody jest przewidywaniem stanu atmosfery w PRZYSZŁOŚCI, a przez to obarczona znacznym marginesem niepewności.
Klimat jest uśrednioną wartością stanu atmosfery na podstawie pomiarów z PRZESZŁOŚCI, i jego obliczenie w "podstawowej wersji" (czyli bez liczenia odchyleń standardowych itp.) nie wykracza poza możliwości przeciętnego ucznia.

27.10.2012 22:58 Dragon

@Mściwoj
Pogoda to pytanie "jaki będzie wynik rzutu kostką"
Klimat to pytanie "jaka będzie średnia z wielu rzutów"

28.10.2012 1:46 gupol

wg różnych szacunków obecnie na świecie produkuje się tyle żywności że wystarczyłoby do wyżywienia od 10 do 12 miliardów ludzi. pogoda to ostatni powód dla którego wystarcza go tylko dla 6 miliardów. prawdziwe źródło problemu leży zupełnie gdzie indziej, jest nim przedewszystkim katastrofalne marnotrawstwo wynikające z hiperkonsumpcji i polityka subsydiowania żywności przez bogate państwa by chronić interesy własnego agrobiznesu i zdominować globalny rynek żywności. koszt produkcji bawełny w USA jest wielokrotnie wyższy niż w Burkina Faso ale bawełna z Burkina Faso nie jest wstanie konkurować z subsydiowaną bawełną z USA. rolnicy z kamerunu mogliby produkować tyle kurczaków by wystarczyo dla każdego mieszkańca tego kraju ale subsydiowane ,mrożone kurczaki z UE są dwa razy tańsze niż chodowane lokalnie. tamtejśi rolnicy klepią biedę, niewiele produkują na rynek, niemają pieniędzy na inwestycje. a żeby było jeszcze śmieszniej ziemia na której możnaby uprawiać żywność służy do uprawy " roślin energetycznych" i "biopaliw". ale oczywiście najprościej szukać winy w pogodzie nad którą nie mamy kontroli.

28.10.2012 1:56 gupol

P.S oczywiście chodzi o katastrofalne marnotrawstwo w krajach bogatych wpisane w system gospodarczy. w krajach rozwijających sie- marnotrawstwo wynika z braku infrastruktury transportowej, magazynów do przechowywania, chłodni, itp.
zawsze bawiły mnie apele w mediach o nie wyrzucanie żywnosci do śmieci a jednoczesnie zachęty do wzrostu konsumpcji i nakręcania słupków sprzedarzy. w końcu dzisiejszy wzrost PKB w OECD opiera się prawie w 100% na konsumpcji i konsumentach. przecież to jakaś schizofrenia. równie dobrze mozna mówic: kupuj mniej ale jednocześnie kupuj więcej.to jest chore!!!

28.10.2012 5:50 Mściwoj

Hasło o kostce jest chwytliwe, ale nie zgadzam się z jego zastosowaniem tutaj.
Napisałem, że pogody nie umieją przewidzieć na 24 godziny naprzód (jaka to 'przyszłość" ?), przy takim arsenale sprzętu, radarów, komputerów, historii, i modeli obliczeniowych.
Czyż modeli nie wykorzystuje się również do przewidywania zmian klimatu, przewidywanego stężenia CO2 ? Zdaje mi się, że kilka artykułów wcześniej pisaliście o zaskoczeniu naukowców tempem zanikania pokrywy lodowej - to co - ich wcześniejsze prognozy nie były średnią 'z wielu rzutów ?'
Ten ww. artykuł opisujący zmiany na rynku żywności w takiej perspektywie czasowej ma mniej wspólnego z przyszłością niż góralsko pogoda: 'abo bydzie słonko abo bydzie dysc, abo bydzie mróz i śnig'.

28.10.2012 13:06 fraktal

@ Mściwój
Hasło o kostce jest jak najbardziej poprawną analogią.
Modele pogody i klimatu obliczają te same wielkości ale w innej skali czasu. Model klimatu może powiedzieć że klimat ma niebieską koszule i szare spodnie. Model pogody mówi, jak przebiegają włókna w kołnierzu tej koszuli. To że z odległości 200 m nie widac guzików, nie przeszkadza w stwierdzeniu że koszula jest niebieska.
Nie wiem czy się zastanawiałeś, ale klimat na 24 godziny znamy z dokładnością stuprocentową.

28.10.2012 13:15 fraktal

@ Marcin Piotr
to nie jest stary oklepany argument tylko stary oklepany błąd logiczny.

28.10.2012 18:17 Mściwoj

Zanim zarzucisz błąd logiczny to odpowiedz merytorycznie... skoro przewidywania klimatu, co2, lodu, podaży żywności, ropy, itp nie polegają na ich prognozowaniu, to skąd te rozbieżności w przedstawianych prognozach....
Analogia do prognozy pogody jest jak najbardziej na miejscu, z tym, że zmieniająca się skala czasowa działa na niekorzyść przewidywań długoterminowych.
Skoro jest tak wszystko przewidywalne i oczywiste po paru rzutach kostką, to może przedstawisz prognozę nie na 100 lat - może od razu na 200 albo i 1000 ?

28.10.2012 19:28 fraktal

@ Mściwój
Zdanie o kostce sprowadzało się do tego że klimat to coś innego niż pogoda. Mam nadzieje ze tego nie trzeba wyjaśniać. Konsekwencja która z tego wynika, a której być może nie rozumiesz, to że przewidywanie klimatu za 20 lat można porównać z przewidywaniem pogody np. za tydzień, a klimat w najbliższej dekadzie może być łatwiejszy do prognozowania niż pogoda za miesiąc. Oczywiście wszystkie liczby powyżej należy traktować umownie.

"Analogia do prognozy pogody jest jak najbardziej na miejscu, z tym, że zmieniająca się skala czasowa działa na niekorzyść przewidywań długoterminowych."
No właśnie analogia jest na miejscu pod warunkiem zachowania proporcji w skali czasu i zrozumienia, że to co w pogodzie jest terminem superdługim to w klimatologii nie jest zaden termin tylko "teraz".

A ty bezpośrednio porównałeś pogodę której nie można przewidzieć na 24 godziny (według ciebie) do klimatu, a to jest żart na poziomie denialisty.

"skąd te rozbieżności w przedstawianych prognozach"
A skąd te prognozy? Jakbyś wiedzial jak sie je robi to źródła rozbieżności tez by były jasne.

"może przedstawisz prognozę nie na 100 lat - może od razu na 200 albo i 1000 ?"
Nie przedstawię. Lepiej się o to zwróć do prognostyków.

28.10.2012 20:22 Unkonwn

@Mściwoj
> Skoro jest tak wszystko przewidywalne i
> oczywiste po paru rzutach kostką, to może
> przedstawisz prognozę nie na 100 lat - może od
> razu na 200 albo i 1000 ?
Wielokrotnie prognoza odległa jest łatwiejsza od krótkoterminowej np.:
Nie wiem co będziesz robił za 100 godzin, ale wiem, że za 100 lat będziesz leżał w grobie.

28.10.2012 20:23 Mściwoj

I o tym od początku piszę, że ten komentowany artykuł jak zwykłą jakąś tam prognozą, jedną z wielu, opartą na zmiennych i niepewnych wskaźnikach, często nieprzewidywalnych zresztą. Dlatego wynik tej prognozy przedstawiony w artykule jest zwykłą spekulacją, niczym więcej. To wszystko z mojej strony w tym temacie.

28.10.2012 21:29 Adi

///a klimat w najbliższej dekadzie może być łatwiejszy do prognozowania niż pogoda za miesiąc.///

Z tą pewnością prognozowania klimatu to bym tak nie kozaczył. Dlaczego? Bo obecne modele opierają się jedynie na założeniach i interakcjach, które są dziś poznane (czy dobrze?) a nie uwzględniają zdarzeń i sprzężeń, których nie znamy lub których wpływ jest na podstawie dzisiejszej wiedzy oceniany błędnie.
Prosty przykład. Gdybyśmy się cofnęli w czasie o 100 czy 150 lat a wiedza klimatologiczna byłaby na poziomie dzisiejszym, współczesne modele klimatu nakarmione najlepszymi nawet danymi do 1912 czy 1862 roku wyplułyby kompletnie przestrzelone wyniki do tego, czego świadkami jesteśmy dziś. Przecież nikt nie spodziewałby się wtedy, że tylko jeden z gatunków zamieszkujących naszą planetę jest w stanie uzyskać aż taki wpływ na klimat.
Nie wiesz fraktal co siedzi za rogiem i jak zahaczy o klimat.

28.10.2012 21:33 Adi

Co wiecej, nikomu nawet do łba by nie strzeliło, że coś, co może mieć wpływ na klimat siedzi w miejscu kompletnie nie związanym z atmosferą czy fizyką.

28.10.2012 21:38 Dragon

Ze wszystkich wątpliwości względem zachowania się systemu klimatycznego, od lodu w Arktyce, przez wieczną zmarzlinę po aerozole największa niepewność dotyczy tego, ile dwutlenku węgla wpompujemy w cykl węglowy. Ale patrząc np. na to, co dzieje się w Arktyce i to jak słabo poradziły sobie z tym modele klimatyczne nie można oczywiście wykluczyć sporego rozrzutu możliwych wyników (choć im bardziej patrzę na to, co się dzieje, tym bardziej obawiam się, że rzeczywistość "przestrzeli w górę").

28.10.2012 21:39 Globcio to bzdura

Porąbało Was? Śnieg w październiku w całej Europie, a wy tu o globciu?

28.10.2012 22:19 Marcin Popkiewicz

To naprawdę interesujące, ale tak wczesne opady śniegu mogą być spowodowane tym, jak ciepłe i wolne od lodu są wody Oceanu Arktycznego, szczególnie morza Karskie i Barentsa (w okolicach Nowej Ziemi). Lód znikł tam bardzo wcześnie, przez co tamtejsze wody zaabsorbowały dodatkową porcję energii słonecznej i nagrzały się. Teraz oddają nagromadzone ciepło i wilgoć do atmosfery, zasilając cyklon pchający zimne powietrze nad Europę i Zachodnią Rosję.
http://neven1.typepad.com/blog/2012/10/looking-for-winter-weirdness-2.html

28.10.2012 23:13 fraktal

@ kretyn
Jak w kwietniu bylo 30 stopni to też tak dzielnie walczyłeś z globciem?

28.10.2012 23:29 fraktal

@ Adi
Tak własnie ma być. Modele nie są po to żeby zgadnąć, tylko żeby obliczyć. Model który się nie sprawdził z powodu niespodziewanego zderzenia z Nibiru jest lepszy niż wizja wróżki która się sprawdziła przypadkiem.
Bilans jest prosty: wiemy co będzie bez Nibiru, a nie wiemy co będzie jak Nibiru przyleci. Kiedy się poddamy w obliczu niepewności, to w ogóle nic nie wiemy.
Sytuacja w rzeczywistości jest bardziej jasna, bo wszystkie rzeczy które mogą niespodziewanie zmienić sytuację są za bardzo odjechane żeby je brać pod uwagę (UFO, Nibiru), albo jeszcze bardziej (spełnienie przewidywań denialistów).

29.10.2012 7:24 Adi

No więc właśnie o to chodzi. 150 lat temu napisłabyś, że człowiek też był za bardzo odjechany żeby uwzględniać to w obliczeniach. A jednak... Model liczy poprawnie ale rzeczywistość jakoś się nie słucha modeli ...
Poza tym, wracając do ostatnich zdarzeń w Arktyce - zauważ że te same zdarzenia w różnych fazach ocieplenia dają różne efekty. Kiedyś sztorm niemiał żadnego pływu na lód arktyczny, dziś taki sam sztorm kruszy ten cienki lód na ogromnych obszarach.
Wniosek - Klimatologia to młodziutka nauka, osesek. I jeszcze wiele nauki przed nią.

@globcio
będąc dzieckiem praktycznie co roku 1 listopada skuwałem lód z grobów moich bliskich. W latacch 90-tych z reguły brodziło się w błocie a po 2000 roku to były lata, że chodziłem w rozpiętej kurtce. Młodyś i mało pamiętasz, jak powinno być o tej porze roku. Ten powiew zimy to nic nadzwyczajnego, norma.

29.10.2012 21:09 piko

@Mściwoj: „Meteorolodzy nie potrafią przewidzieć pogody na najbliższe 24 godziny, a w artykule stawia się prognozy klęsk, zmian klimatu, podaży żywności itp do końca stulecia. Jest to zwykłe wróżenie z fusów.”

Czy aby nie przesadzasz troszeczkę? Biorąc na przykład prognozy sprzed kilku dni odnośnie trajektorii huraganu Sandy i porównując z obecną sytuacją, powiedziałbym, że meteorologowie radzą sobie wręcz fenonemalnie. Z moich obserwacji 24-godzinne prognozy pogody oceniłbym jako dobre lub bardzo dobre. Od czasu do czasu trafiają się trudniejsze do przewidzenia cyrkulacje ale to raczej wyjątki które potwierdzają regułę.

Po drugie, to nawet gdyby meterologowie ulepszyli swoje metody do tego stopnia że ich prognozy byłyby niemalże doskonałe tydzień naprzód, to co z tego? Metody meteorologów stosowne do przewidywania pogody nie mają wiele wspólnego z wielodekadowymi prognozami klimatycznymi. Nie jestem fachowcem ale porównując naturę rzeczy obu dziedzin wydaje mi się, że jest to zupełnie inna para kaloszy. Jeśli się mylę to bardzo proszę o sprostowanie.

29.10.2012 23:24 fraktal

@ Adi
To nie problem że nie wiadomo jak się zmieni cywilizacja. Po to się robi różne scenariusze przyszłości. Trzeba wiedzieć "co gdyby", chociażby żeby zdecydować który scenariusz będzie najmniej zły (dopóki nie jest za późno).

30.10.2012 14:26 Adi

Fraktal, nie tylko ludzkość jest niewiadomą, to podałem jako przykład. Tych niewiadomych jest dużo więcej: chociażby wpłw zmian klimatu na biosferę, nie wiemy czy lasy na Ziemi zaczną masowo wymierać za rok czy za tysiąc lat, a może wręcz przeciwnie nastąpi ich bujny rozrost, bo - jak chcą niektórzy - w atmosferze bogatej w CO2 rośliny rosną lepiej. O hydratach metanu i wiecznej zmarzlinie też zbyt wiele nie wiadomo, jak to będzie przebiegać. Ostatnio czytałem nawet rozważania o tym jak topniejące lądolody zmienią rozłożenie mas na naszej planecie (brak lodu odciąży jedne miejsca płyt tektonicznych, w innych z kolei będzie dodatkowy nacisk wzrastających poziomów mórz, co rzekomo może skutkować bardzo dużą aktywnością sejsmiczną i wulkaniczną). Uruchomiliśmy proces, którego skutki są niewiadome, nad którym nie mamy absolutnie żadnej kontroli, więc tym bardziej nie mamy możliwości decydować o scenariuszu, wg jakiego będzie on przebiegał. A rozrzut możliwych zmian jest tak wielki, że nawet nie bardzo wiadomo na co się szykować. Dlatego bardziej przychylam się do opinii kolegi dragona, którą wyraził powyżej, niż do Twojej.

31.10.2012 19:37 fraktal

@ Adi
To było o czymś innym. Mściwój zakwestionował w ogóle mozliwość obliczania stanu czegoś w przyszłości na podstawie znajomości praw. I popełnił gigantyczny błąd w rozumowaniu.

01.11.2012 11:23 Galahad

@ADI
Nic dodać nic ująć. Podpisuję się oboma łąpami :).

06.11.2012 19:21 Jerzy

Każda teoria jest pewnym przybliżeniem, uproszczeniem rzeczywistości. To, że nie potrafimy dokładnie przewidzieć zmian klimatu nie znaczy, że nie powinniśmy próbować. Nawet, gdy się pomylimy o ileś tam lat, to przynajmniej zweryfikujemy naszą wiedzę i być może ją pogłebimy. Bez tych prób, nawet niedokładnych, takiej szansy byśmy nie mieli.
Uważam, że dużym sukcesem jest już to, że obecne modele klimatyczne wskazują właściwe kierunki zmian, a mylą się tylko co do ich szybkości. To pozwala przypuszczać, że generalnie są dobre, a tylko nie wszystkie czynniki znamy i potrafimy uwzględnić. To nie dyskwalifikuje tych modeli. Musimy je dopracować.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto