Przejdź do treści
Przewodnik Środowisko · Wody

Susza w Polsce – przyczyny, skutki i sposoby przeciwdziałania

Rów melioracyjny z resztką wody wzdłuż przesuszonego pola zboża ze spękaną glebą w czasie suszy
Spis treści

Susza w Polsce narasta, bo z krajobrazu ucieka coraz więcej wody, choć opadów jest mniej więcej tyle samo. Cieplejsze powietrze zwiększa parowanie, zimy tracą trwałą pokrywę śnieżną, a osuszone mokradła i rowy melioracyjne odprowadzają wodę do rzek. Przy zasobach kilkakrotnie mniejszych niż średnio w Europie taki deficyt szybko daje o sobie znać. Dlatego najskuteczniejszą obroną jest woda zatrzymana w gruncie.

Dlaczego Polska wysycha i jak rozwija się susza?

O suszy decyduje różnica między wodą, która spada, a wodą, która odparowuje i ucieka z krajobrazu, zanim zdąży wsiąknąć. Roczna suma opadów zmienia się niewiele, za to po stronie strat przybywa pozycji. Polska zaczyna ten rachunek z niskiego pułapu.

Na mieszkańca przypada tu kilkakrotnie mniej wody niż przeciętnie w Europie, zależnie od przyjętej średniej. Przy tak skromnych zasobach każde przechylenie bilansu szybko daje o sobie znać. W dodatku susze w kolejnych dekadach pojawiają się coraz częściej.

Rachunek ten ma swoją miarę. Klimatyczny bilans wodny (KBW) to różnica między opadem atmosferycznym a ewapotranspiracją potencjalną, czyli możliwym parowaniem. Taką definicję przyjęto w Systemie Monitoringu Suszy Rolniczej. Gdy KBW spada poniżej minus 140 mm od 1 kwietnia do 31 maja, zboża na glebach bardzo lekkich są zagrożone suszą. Ciepła i wietrzna wiosna pogłębia taki deficyt, bo zwiększa możliwe parowanie.

Progi klimatycznego bilansu wodnego dla zbóż jarych na czterech kategoriach gleby

Po stronie klimatu bilans przechyla przede wszystkim temperatura. Średnia roczna temperatura w Polsce wyraźnie rośnie. Cieplejsze powietrze odbiera glebie i roślinom więcej wody przez cały rok. Zimy coraz częściej mijają bez trwałej pokrywy śnieżnej. Tymczasem to właśnie powoli topniejący śnieg zasilał wiosną glebę i wody gruntowe. Zimowy deszcz w dużej części spływa po zamarzniętym gruncie prosto do rzek.

Drugą stronę rachunku przesunął człowiek. Osuszone mokradła i torfowiska przestały działać jak gąbka. Rowy melioracyjne, kopane do odwadniania pól, wyprowadzają wodę do rzek także w suchych miesiącach. W miastach beton i asfalt uszczelniają grunt, więc opad trafia do kanalizacji zamiast w glebę. Odwadnianie pól i mokradeł trwające latami prowadzi do stepowienia krajobrazu.

Susza może przejść przez cztery fazy, a każda sięga głębiej niż poprzednia.

Cztery fazy suszy od meteorologicznej do hydrogeologicznej
  • Meteorologiczna – przez kilka tygodni pada mniej niż zwykle, a parowanie pozostaje wysokie.
  • Rolnicza – w strefie korzeni brakuje wody, więc rośliny ograniczają wzrost i plon.
  • Hydrologiczna – przepływy w rzekach i poziom jezior spadają poniżej stanów typowych dla pory roku.
  • Hydrogeologiczna – obniża się zwierciadło wód podziemnych, które zasilają rzeki i studnie.

Kolejność faz wyjaśnia, dlaczego jedna ulewa suszy nie kończy. Deszcz przerywa fazę meteorologiczną w ciągu godzin, ale susza hydrologiczna ustępuje dopiero wtedy, gdy rzeki znów zasila woda gruntowa. Ta odbudowuje się najwolniej, bo do warstw wodonośnych dociera tylko część opadu z wielu kolejnych miesięcy.

Skutki suszy od pól i lasów po wody podziemne

Spękana, przesuszona gleba i zwiędnięta kukurydza, w tle płytka rzeka z odsłoniętymi piaszczystymi łachami

Pierwsze straty pojawiają się na polach, najszybciej w zbożach jarych, które wysiewa się wiosną i które nie korzystają z zimowej wilgoci tak jak ozime. Skalę suszy rolniczej oddaje komunikat IUNG-PIB o suszy z 2018 roku. Według niego w okresie poprzedzającym ten komunikat susza objęła 1700 z 2478 gmin. W każdej z nich oznaczała spadek plonów o co najmniej 20% wobec średnich warunków pogodowych. Mniejsze zbiory przekładają się później na ceny żywności.

Czy susza to sprawa wyłącznie rolników? Nie, bo przesuszone lasy szybciej płoną. Do tego w płytkich, nagrzanych rzekach brakuje tlenu i dochodzi do przyduchy, która powoduje śnięcie ryb. Niektóre gminy wprowadzają latem ograniczenia w podlewaniu ogrodów wodą z wodociągu. Straty po zjawiskach ekstremalnych, w tym suszy, sięgają według szacunków strat IOŚ-PIB od 0,5 do ponad 1% PKB. Dotyczy to lat z ponadprzeciętnymi skutkami. Susza hydrogeologiczna dotyka w końcu studni i ujęć podziemnych.

Woda zatrzymana w gruncie to główna obrona przed suszą

Suszy nie da się wyeliminować, ale da się ograniczyć jej skutki, przede wszystkim zatrzymując wodę tam, gdzie spada. Potrzeba ta będzie rosła. Analizy scenariuszy zmian klimatu wykonano dla Planu przeciwdziałania skutkom suszy (PPSS). Wskazują one, że zagrożenie suszą meteorologiczną w Polsce rośnie. Według tych samych wyników rośnie też zagrożenie suszą w rzekach i wodach podziemnych.

Gdzie tę wodę magazynować? Odruchowo myśli się o dużych zbiornikach, ale otwarta tafla nagrzewa się latem i traci wodę przez parowanie wtedy, gdy ta jest najbardziej potrzebna. Woda zatrzymana w glebie, torfie i mokradłach powoli przesiąka do wód gruntowych. Według większości badań paruje mniej niż otwarta woda.

Kolejność wyznaczają więc straty wody przez parowanie. Najwyżej stoi retencja glebowa, czyli woda trzymana w glebie bogatej w próchnicę, razem z renaturyzacją mokradeł i torfowisk. Dalej idzie mała retencja: oczka wodne, stawy i zastawki na rowach melioracyjnych. Oczka i stawy też parują. Ich tafla jest jednak niewielka. Duże zbiorniki retencyjne zamykają tę listę, bo ich rozległa tafla traci przez parowanie najwięcej wody.

Działania rozkładają się na trzy poziomy, od dorzecza po pojedynczą działkę:

  • Państwo – PPSS ma cztery cele szczegółowe, wśród nich zwiększanie retencji na obszarach dorzeczy oraz edukację i zarządzanie ryzykiem suszy.
  • Miasto i gmina – plan wymienia błękitno-zieloną infrastrukturę w miastach wśród działań przeciw skutkom suszy. Należą do niej ogrody deszczowe, niecki chłonne i zielone dachy.
  • Posesja – beczka na deszczówkę, rynna odprowadzona na trawnik zamiast do kanalizacji, ogród deszczowy i rzadsze koszenie.

Korzyść bywa wymierna także w budżecie. Według szacunków Łódź mogłaby oszczędzać do 37 mln zł rocznie, gdyby podlewała zieleń deszczówką zamiast wodą z wodociągu.

Zagrożenie, którego skutki ograniczają te działania, śledzi monitoring suszy prowadzony przez IUNG-PIB na podstawie KBW. Żaden poziom nie działa jednak w zastępstwie pozostałych: ogród deszczowy nie odbuduje wód podziemnych zlewni, a krajowy plan nie zatrzyma wody na posesji.