Osuszanie torfowisk i spalanie torfu w Azji groźniejsze niż spalanie paliw kopalnych przez kraje uprzemysłowione
Spis treści
Spalanie torfu oddaje do atmosfery węgiel, który rośliny gromadziły pod wodą przez tysiące lat, a na jednostkę energii daje co najmniej tyle CO₂ co węgiel. Zdrowe torfowisko prawie się nie pali, bo woda stanowi większość jego masy. Wszystko zmienia rów melioracyjny. Osuszony torf rozkłada się na powietrzu, a pożar schodzi w głąb złoża i tli się pod powierzchnią.
Co to jest torf i dlaczego w bagnie się nie pali?
Torf to nie do końca rozłożone szczątki roślin, które przetrwały, bo leżały pod wodą. W nienaruszonym torfowisku woda stanowi około 90–95 procent masy torfu. Dlatego zdrowe złoże trudno się zapala, dopóki utrzymuje tę wodę. Na torfowisku powstaje odrębny rodzaj gleby, w którym materia organiczna przybywa szybciej, niż się rozkłada.
Każda warstwa torfu to węgiel, który rośliny pobrały z atmosfery jako dwutlenek węgla i którego potem nie oddały. Według badania opublikowanego w „Nature” nizinne torfowiska tropikalne porasta w stanie naturalnym las bagienny. Złoża pod nim mają do 20 metrów grubości. Czy ten węgiel zostanie w ziemi, czy trafi do atmosfery jak spaliny z paliwa kopalnego, rozstrzyga poziom wód gruntowych.
Osuszony torf traci węgiel drogą rozkładu i pożaru

Rowy odwadniające kopie się na torfowiskach Indonezji i Malezji pod plantacje palmy olejowej, drzew na celulozę i pola uprawne. Melioracja obniża poziom wód gruntowych. W efekcie w pory torfu opróżnione z wody wchodzi tlen. Autorzy badania opublikowanego w „Nature” wskazują osuszanie i wycinkę lasu jako zagrożenia, które czynią torfowiska podatnymi na ogień.
Od tej chwili torf traci węgiel dwiema drogami. Pierwszą jest mineralizacja, czyli powolny rozkład materii organicznej przez mikroorganizmy na powietrzu, który trwa bez przerwy i prowadzi do powstania gleb murszowych. Drugą jest pożar, który schodzi w przesuszone złoże i tli się pod powierzchnią.
Jak głęboko sięga ta druga strata? Badanie radiowęglowe torfowisk Kalimantanu wykazało, że pożary uwolniły tam 23–32 kg węgla z metra kwadratowego. Węgiel pochodził z torfu narastającego przez ostatnie 3 000 lat. Tę stratę autorzy liczą osobno od tej, którą wywołało samo osuszanie. W tropikach oba procesy mają sprzyjające warunki. Upał przyspiesza rozkład przez cały rok, a wielometrowe złoża dają ogniu paliwo. Pożar jest więc skutkiem osuszenia, a nie osobnym zjawiskiem.
Ile węgla uwalniają torfowiska Azji na tle światowych emisji z paliw kopalnych?
W roku wielkich pożarów torfowiska jednego kraju emitują mniej niż światowe spalanie paliw kopalnych. W 1997 roku, w czasie El Niño, pożary torfu i roślinności w Indonezji uwolniły od 0,81 do 2,57 Gt węgla. Odpowiada to 13–40% średniej rocznej globalnej emisji węgla z paliw kopalnych.
Bez pożarów liczby są wyraźnie mniejsze. Według szacunku Deltares i Wetlands International sam rozkład osuszonego torfu w Azji Południowo-Wschodniej dawał 355–855 Mt CO₂ rocznie. Szacunek dotyczy 2006 roku. Indonezja odpowiadała za 82% tej emisji, a resztę wnosiły m.in. Malezja i pozostałe kraje regionu. W skali świata to 1,3–3,1% globalnej emisji CO₂ ze spalania paliw kopalnych.
Rozrzut liczb ma trzy przyczyny:
- Jednostka – szacunek z 1997 roku podano w tonach węgla; w tonach CO₂ ta sama emisja jest około 3,7 raza większa.
- Rok – szacunek pożarów dotyczy roku El Niño 1997. Szacunek z 2006 roku różni się od niego także procesem, więc wpływu samego roku nie da się z tych liczb wyodrębnić.
- Proces – część szacunków obejmuje sam rozkład osuszonego torfu, część wyłącznie pożary.
Dlaczego tych emisji nie widać w rankingach krajów? Inwentaryzacje gazów cieplarnianych wykazują je w osobnym sektorze użytkowania gruntów. Porównanie ze spalaniem paliw i przemysłem pomija resztę emisji.
Czy brykiet torfowy w piecu jest paliwem ekologicznym?
Z punktu widzenia klimatu brykiet torfowy w piecu przechodzi ten sam proces co płonące torfowisko w Indonezji. Węgiel gromadzony przez tysiąclecia wraca do atmosfery jako CO₂, tylko w mniejszej skali. Surowiec pochodzi przy tym z osuszonych gleb torfowych, które tracą węgiel już przed wydobyciem.
Na jednostkę energii torf nie wypada lepiej od węgla. Według stanowiska Centrum Ochrony Mokradeł wskaźnik emisji brykietu torfowego wynosi 28,9 kgC/GJ, czyli 106 kgCO₂/GJ. Wskaźnik emisji różnych rodzajów węgla wynosi poniżej 100 kgCO₂/GJ, więc torf emituje co najmniej tyle CO₂ co węgiel. W rozliczeniach emisji torf traktuje się zwykle tak samo jak paliwa kopalne.
Skąd więc hasło „niskiej emisji” w reklamach? Odnosi się ono zwykle do smogu, czyli pyłów i związków siarki z domowych kominów, a nie do dwutlenku węgla. Ile pyłu daje konkretny brykiet, zależy od paliwa i pieca. Bilansu klimatycznego hasło jednak nie zmienia.
Brak zakazu w uchwale antysmogowej też niczego tu nie przesądza, bo uchwały powstają po to, żeby ograniczyć smog.
Ponowne nawodnienie ogranicza emisje z osuszonych torfowisk
Podniesienie poziomu wód gruntowych odcina tlen, który wpuściło osuszenie, i zatrzymuje rozkład tlenowy torfu. Woda nie musi przy tym stać nad powierzchnią. Według pomiarów emisji z torfowisk użytkowanych podnoszenie wody chłodzi klimat w łącznym bilansie CO₂ i metanu. Efekt utrzymuje się, dopóki efektywna głębokość wody nie zbliży się na 10 centymetrów do powierzchni. Metan powstaje w zalanym torfie bez tlenu i dlatego trzeba go doliczać do każdego bilansu nawodnienia.
Metoda ma też granice, które wyznacza klimat. W ciepłym i suchym klimacie nawet nienaruszone torfowiska mogą zacząć tracić węgiel, gdy parowanie latem obniża w nich wodę. Nawodnienie nie oddaje też węgla już utraconego, bo odrastanie torfu trwa tysiąclecia.
W Polsce przykładem jest Biebrzański Park Narodowy, którego mokradła meliorowano od XIX wieku. Park zbudował progi piętrzące i zastawki na kanałach oraz przywrócił przepływ starym korytem Ełku, żeby poprawić uwilgotnienie siedlisk bagiennych. Odtwarzanie działa tylko przy trwale wysokiej wodzie. Ochrona torfowisk przed osuszeniem utrzymuje tę wodę w złożu od początku.





