Przejdź do treści
Środowisko · Klimat i pogoda

Obieg węgla w przyrodzie od fotosyntezy do spalania

Torfowisko z mchem torfowcem nad jeziorem, las i dym z komina elektrowni węglowej na horyzoncie
Spis treści

Obieg węgla w przyrodzie to nieustanne krążenie atomów węgla między atmosferą, oceanem, organizmami i skałami. Rośliny wiążą dwutlenek węgla w fotosyntezie, a oddychanie, rozkład i spalanie oddają go z powrotem do powietrza. Ten szybki cykl trwa od roku do stuleci, wolny, przez skały i złoża paliw kopalnych, ciągnie się milionami lat.

Obieg węgla w przyrodzie – zbiorniki i tempo krążenia

Obieg węgla w przyrodzie to nieprzerwane krążenie pierwiastka węgla (C) między czterema zbiornikami: atmosferą, hydrosferą, biosferą i litosferą. Chodzi o pojedynczy atom. Raz jest częścią dwutlenku węgla (CO₂), raz cukru w liściu, a raz wapienia na dnie morza. Węgiel kamienny czy brunatny to tylko jedna z postaci, w których ten pierwiastek bywa zmagazynowany.

Zasoby zbiorników podaje się w gigatonach węgla (GtC), czyli w miliardach ton samego pierwiastka. Jedna GtC odpowiada około 3,67 Gt dwutlenku węgla, ponieważ cząsteczka CO₂ jest 44/12 razy cięższa od atomu węgla. Przy porównywaniu danych trzeba więc sprawdzić, w której z tych dwóch jednostek je podano.

  • Atmosfera – najmniejszy zbiornik; węgiel jest tu głównie w postaci CO₂ i wymienia się z oceanem i roślinnością w ciągu od 1,9 do 4 lat, zależnie od metody.
  • Biosfera – organizmy, martwa materia organiczna i gleby; razem mieszczą więcej węgla niż powietrze.
  • Hydrosfera – przede wszystkim głębiny oceanu, największy zbiornik węgla, który aktywnie krąży.
  • Litosfera – skały osadowe i złoża paliw kopalnych; mieści więcej niż trzy pozostałe zbiorniki razem wzięte, ale wymienia węgiel najwolniej.

Rozmiar idzie w parze z tempem: im mniejszy zbiornik, tym szybciej węgiel przez niego przepływa. W szybkim cyklu węgiel krąży od roku do stuleci, mniej więcej w rytmie życia organizmów. W wolnym cyklu wędrówka między skałami, glebą, oceanem i atmosferą trwa zwykle od stu do dwustu milionów lat. Oba tempa spina obieg wody w przyrodzie, co widać dalej przy wolnym cyklu.

Szybki i wolny cykl węgla między atmosferą, biosferą, oceanem i skałami.

Obieg nie ma więc początku ani końca, a oba cykle biegną równolegle. Ten sam atom może w jednym sezonie przejść z powietrza do liścia, a potem na miliony lat utknąć w wapieniu.

Jak fotosynteza zamienia dwutlenek węgla w materię organiczną?

Fotosynteza wiąże węgiel zgodnie z sumarycznym równaniem: 6CO₂ + 6H₂O + energia światła → C₆H₁₂O₆ + 6O₂. Z sześciu cząsteczek dwutlenku węgla i sześciu cząsteczek wody powstaje jedna cząsteczka glukozy oraz sześć cząsteczek tlenu. Rośliny lądowe pobierają CO₂ z powietrza przez aparaty szparkowe. Organizmy wodne biorą go z wody, w której jest rozpuszczony.

Gałąź drzewa liściastego w słońcu nad stawem z zieloną zawiesiną glonów i sinic

Glukoza jest dla rośliny jednocześnie paliwem i surowcem. Część zużywa na bieżąco, a resztę przerabia na skrobię, celulozę, tłuszcze i – po dołączeniu azotu – białka. Węgiel z powietrza staje się w ten sposób częścią tkanek i dalej wędruje łańcuchem pokarmowym: roślinę zjada roślinożerca, roślinożercę drapieżnik. Na każdym ogniwie tylko część węgla wbudowuje się w ciało konsumenta, a resztę organizm zużywa i oddaje do otoczenia.

Producentami, czyli autotrofami wytwarzającymi materię organiczną z nieorganicznej, są nie tylko rośliny lądowe. W morzach i jeziorach węgiel wiąże fitoplankton – mikroskopijne glony i sinice unoszące się w toni wodnej. Bakterie chemosyntetyzujące obywają się bez światła: energię do wiązania CO₂ czerpią z utleniania związków nieorganicznych, na przykład siarkowodoru przy kominach hydrotermalnych.

Czy proces zachodzący w pojedynczych liściach widać w skali całej planety? Widać, bo stężenie CO₂ spada co lato na półkuli północnej, gdy roślinność rośnie najszybciej, i wzrasta zimą. Sezonowy cykl CO₂ rejestrowany na Mauna Loa ma rozpiętość od szczytu do dołka średnio ok. 6 ppmv. Jednostka ppmv oznacza części na milion objętościowo.

Tempo wiązania zależy od fazy wzrostu organizmu. Młode, szybko rosnące drzewo co roku przybiera na masie, więc wiąże więcej węgla, niż samo uwalnia. Dojrzały, stabilny las przechowuje go dużo i według badań nadal pochłania węgiel netto. Skalę tego pochłaniania badacze oceniają różnie.

Drogi powrotu węgla z materii organicznej do atmosfery

Węgiel z materii organicznej wraca do atmosfery trzema drogami: przez oddychanie, rozkład i spalanie. Przy dostępie tlenu wszystkie trzy to chemicznie utlenianie związków organicznych. Różni je przede wszystkim szybkość i warunki, w jakich zachodzą.

Oddychanie komórkowe

Oddychanie komórkowe przebiega jak fotosynteza czytana od końca: C₆H₁₂O₆ + 6O₂ → 6CO₂ + 6H₂O + energia. Organizm rozkłada glukozę, żeby pozyskać energię. Węgiel związany wcześniej przez roślinę oddaje przy tym jako CO₂ do powietrza albo wody. Oddychają wszyscy konsumenci, ale także same rośliny – w nocy wyłącznie oddychają, w dzień robią to równolegle z fotosyntezą.

Oba równania mają te same cząsteczki po przeciwnych stronach strzałki. W naturalnych warunkach procesy w przybliżeniu się równoważą, a przewaga jednego z nich zmienia się z porą roku.

Rozkład szczątków

Destruenci, czyli bakterie i grzyby, rozkładają szczątki roślin i zwierząt oraz odchody, uwalniając zawarty w nich węgiel. To, jaki gaz powstaje, rozstrzyga dostęp tlenu:

  • Warunki tlenowe – rozkład kończy się na CO₂ i wodzie, jak przy oddychaniu.
  • Brak tlenu – rozkład zwalnia, a powstaje metan (CH₄), zwany gazem błotnym, oraz część CO₂.

Ci sami destruenci uwalniają z białek amoniak, więc w rozkładzie szczątków obieg azotu w przyrodzie splata się z krążeniem węgla.

Torf (Lewis, Szkocja)
Torf (Lewis, Szkocja), Wojsyl, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Gdy tlenu brakuje prawie zupełnie – w bagnie, na torfowisku albo na dnie stojącego zbiornika – rozkład zwalnia tak bardzo, że nie nadąża za przybywaniem szczątków. Niedokończona materia organiczna odkłada się wtedy jako torf, opisany dalej przy wolnym cyklu.

Spalanie

Spalanie robi w kilka minut to, co rozkład w kilka lat: utlenia materię organiczną do CO₂ i wody, a energię oddaje jako ciepło. Dla celulozy, głównego składnika drewna, równanie ma postać (C₆H₁₀O₅)ₙ + 6nO₂ → 6nCO₂ + 5nH₂O + ciepło.

Dopóki drewno nie płonie ani nie gnije, przechowuje węgiel związany przez drzewo – w meblach, więźbie czy podłodze nawet przez stulecia. Czy ma znaczenie, czy martwy pień rozłoży się w lesie, czy spłonie w piecu? Przy rozkładzie tlenowym dla bilansu węgla w przybliżeniu nie ma. Do atmosfery trafia wtedy podobna ilość, różni się tempo. Pożary lasów działają na tej samej zasadzie, tyle że na dużą skalę i bez kontroli.

Istotna granica przebiega gdzie indziej – w wieku węgla. Spalanie biomasy oddaje węgiel związany kilka lub kilkadziesiąt lat wcześniej, który odrastająca roślinność może związać ponownie. Paliwa kopalne zawierają węgiel wyjęty z szybkiego obiegu miliony lat temu.

Wolny cykl węgla i paliwa kopalne – skąd nadwyżka CO₂ w atmosferze?

Złoża węgla, ropy i gazu to zapas, który przez miliony lat przechodził z szybkiego cyklu do wolnego. Człowiek przenosi go z powrotem w niespełna dwa stulecia. Skalę tego przesunięcia widać dopiero na tle samego wolnego cyklu.

Jednym z ogniw wolnego cyklu jest deszcz. CO₂ rozpuszcza się w wodzie opadowej i tworzy słaby kwas węglowy, który powoli rozpuszcza skały – to chemiczne wietrzenie skał. Rzeki niosą do oceanu jony wapnia i jony wodorowęglanowe, z których organizmy morskie budują muszle i szkielety z węglanu wapnia. Ich szczątki opadają na dno i z czasem przechodzą w skały osadowe, takie jak wapienie.

Druga droga do litosfery wiedzie przez materię organiczną, której rozkład się zatrzymał. Z torfu pod ciśnieniem i w wyższej temperaturze powstaje węgiel brunatny, a po kolejnych milionach lat węgiel kamienny. Powrót do atmosfery zapewniają subdukcja i aktywność wulkaniczna: płyta oceaniczna wsuwa się pod kontynentalną, skały topią się, a uwolniony CO₂ uchodzi przez wulkany.

Tempo tego powrotu jest znikome wobec tempa wydobycia. Z danych służby geologicznej USA wynika, że ludzkość emituje w 2,5 godziny tyle CO₂, ile wyrzuciła jedna duża erupcja wulkanu. Roczna emisja ludzka przewyższa wulkaniczną od kilkudziesięciu do kilkuset razy.

Skąd zatem wzrost stężenia CO₂, skoro fotosynteza i oddychanie się równoważą? Równowaga obejmuje wyłącznie węgiel krążący w szybkim cyklu, a paliwa kopalne dokładają do niego węgiel z cyklu wolnego. Skumulowane emisje ludzkie z lat 1850–2024 wyniosły według globalnego budżetu węgla 2025 745 ± 65 GtC. Obejmują one paliwa kopalne i zmianę użytkowania gruntów.

Ocean i lądy przejmują tylko część tej nadwyżki. W dekadzie 2015–2024 ocean pochłaniał średnio 3,2 ± 0,4 GtC rocznie, a lądy 2,4 ± 0,8 GtC rocznie. To szacunki, stąd przedziały niepewności – inaczej niż stężenie CO₂ w powietrzu, które mierzy się bezpośrednio. Reszta emisji zostaje w atmosferze i podnosi to stężenie.

Średnie roczne stężenie CO₂ w atmosferze na Mauna Loa w latach 1959–2025

Ocean płaci za tę rolę zmianą chemii wody. Według danych NOAA o zakwaszaniu ocean pochłania ok. 30% CO₂ uwalnianego do atmosfery. Rozpuszczony gaz tworzy kwas węglowy. Od początku rewolucji przemysłowej pH powierzchniowych wód oceanu spadło o 0,1 jednostki. Skala pH jest logarytmiczna, więc ten spadek oznacza wzrost kwasowości o ok. 30 procent. Wyższa kwasowość utrudnia organizmom morskim budowę muszli z węglanu wapnia – tych samych, z których w wolnym cyklu powstają wapienie.