Elektroodpady zalewają świat. Problem rośnie w zastraszającym tempie
Elektroodpady zalewają świat, bo ich masa rośnie pięć razy szybciej niż recykling, który da się potwierdzić dokumentami. Przybywa urządzeń na wtyczkę i baterię, a coraz mniej z nich da się tanio naprawić, więc szybciej trafiają do odpadów. Recykling liczony w tonach wprawdzie rośnie. Nie nadąża jednak za przyrostem, a reszta sprzętu zostaje w szufladach, trafia do kosza albo do szarej strefy.
Masa elektroodpadów, luka w udokumentowanym recyklingu, koszty i regiony

Określenie „zalewanie świata” znajduje oparcie w danych: masa elektroodpadów rośnie pięć razy szybciej niż ich udokumentowany recykling. Taki wniosek przedstawia Global E-waste Monitor (GEM) 2024. To czwarta edycja raportu, który w ramach ONZ przygotowują UNITAR i ITU. Raport opisuje rok 2022 i z niego pochodzą wszystkie liczby w tej sekcji.
Tempo przyrostu masy
Rekord z 2022 roku, ogłoszony w komunikacie UNITAR o raporcie, wynosi 62 mln ton elektroodpadów. To o 82% więcej niż w 2010 roku. Prognoza zakłada przyrost o 2,6 mln ton rocznie, czyli 82 mln ton w 2030 roku. Przy około 8 mld mieszkańców Ziemi 62 mln ton z 2022 roku daje średnio niecałe 8 kg na osobę w ciągu roku.
Za tym tempem stoją trzy zjawiska działające jednocześnie. Coraz więcej przedmiotów ma wtyczkę albo baterię – od szczoteczki do zębów po zabawki i e-papierosy. Urządzenia wymienia się coraz szybciej. Wielu z nich nie da się tanio naprawić, bo bateria jest wklejona albo brakuje części. Pierwsze zjawisko mnoży urządzenia, dwa kolejne skracają drogę od sklepu do odpadu.
Który sprzęt waży w tej górze najwięcej? Mały sprzęt domowy, czyli odkurzacze, mikrofalówki i zabawki, a także duże AGD i urządzenia chłodzące. Telefony, laptopy i routery stanowią niewielką część tej masy. Największą część masy tworzy więc codzienne wyposażenie domu.
Luka między masą odpadów a recyklingiem
Udokumentowana zbiórka i recykling to wyłącznie ta część elektroodpadów, którą formalnie zebrano, przetworzono bezpiecznie dla środowiska i wykazano w statystykach. Nie mieści się w niej sprzęt leżący w szufladach, wrzucony do kosza ani rozebrany w szarej strefie. Odsetek mierzy więc recykling, który da się potwierdzić dokumentami i danymi. Umyka mu nawet część legalnego przetwarzania, jeśli dany kraj nie raportuje wyników.
Dla 2022 roku udokumentowany poziom wynosi 22,3%. Skąd więc w sieci inne odsetki? Poprzednia edycja, GEM 2020, opisywała rok 2019 i podawała niższy wynik. Statystyki samej Unii Europejskiej liczy się z kolei inną metodą. Każdą liczbę trzeba więc czytać razem z rokiem i edycją raportu, z którego pochodzi.
Prognoza na koniec dekady brzmi paradoksalnie: udokumentowany poziom spadnie z 22,3% w 2022 roku do 20% w 2030 roku, choć recykling liczony w tonach rośnie. Odsetek jest ilorazem, a masa odpadów w mianowniku rośnie szybciej niż masa przetworzona w liczniku. Problemem nie jest więc brak recyklingu, tylko to, że nie nadąża on za przyrostem.
Rachunek ekonomiczny
Elektroodpady to także zmarnowany surowiec: miedź, żelazo, metale szlachetne i pierwiastki krytyczne zamknięte w obudowach i płytkach. Tu łatwo pomylić dwie kwoty, które mierzą różne rzeczy.
Pierwsza to 62 mld USD, czyli wartość surowców możliwych do odzyskania, które pozostają nierozliczone, bo nie przeszły udokumentowanego recyklingu. Zbieżność tej liczby z 62 mln ton masy to zbieg okoliczności, który łatwo wziąć za zależność.
Druga kwota to saldo. Według streszczenia raportu GEM 2024 obecne gospodarowanie elektroodpadami daje roczny koszt netto szacowany na 37 mld USD. Tę kwotę otrzymuje się po zestawieniu korzyści i kosztów. To bilans całego systemu, a nie wartość utraconych metali.
Recykling słabo zasila też rynek surowców strategicznych. Pokrywa zaledwie 1% zapotrzebowania na pierwiastki ziem rzadkich, z których powstają między innymi magnesy do silników i głośników.
Nierówności regionalne
Według GEM 2024 Europa ma najwyższy wśród regionów udokumentowany poziom formalnej zbiórki i recyklingu, wynoszący 42,8% w 2022 roku. Jednocześnie wytwarza najwięcej elektroodpadów na mieszkańca. Przy poziomie 42,8% ponad połowa tej dużej masy pozostaje bez udokumentowanego przetworzenia. Na Europejczyka przypada przez to więcej niezagospodarowanego sprzętu niż na mieszkańca wielu regionów, w których recykling jest słabszy.
Na drugim biegunie leżą kraje afrykańskie, gdzie udokumentowany recykling jest śladowy. Część używanego sprzętu z krajów bogatych trafia do państw o średnich i niskich dochodach. Często jest deklarowana jako sprzęt używany, który formalnie nie jest odpadem. Na miejscu rozbiera się go ręcznie, bez zabezpieczeń.
Taki demontaż ma swoją cenę. Według informacji WHO o elektroodpadach nieformalny recykling uwalnia szkodliwe substancje, wśród nich ołów, rtęć i dioksyny. Ołów jest jedną z substancji często uwalnianych w ten sposób do środowiska. Na skutki kontaktu z elektroodpadami szczególnie narażone są dzieci i kobiety w ciąży.
Co jest elektroodpadem i gdzie go oddać?
Elektroodpadem jest każde zużyte urządzenie, które do działania potrzebowało prądu z gniazdka, baterii albo akumulatora. Przepisy nazywają go zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym (ZSEE). Do tej kategorii należą też drobiazgi: ładowarki, kable i słuchawki. Stary telefon i zepsuta suszarka trafiają więc w to samo miejsce.
Obowiązki sklepów wynikają z ustawy o zużytym sprzęcie. Sprzedawca ma bezpłatnie odebrać w punkcie sprzedaży zużyty sprzęt z gospodarstwa domowego, o ile jest on tego samego rodzaju i pełni te same funkcje co sprzęt sprzedawany. Zakres tego obowiązku zależy od tego, czy klient coś kupuje.
Stałe, legalne kanały oddania są cztery.
- PSZOK – punkt selektywnego zbierania odpadów komunalnych bezpłatnie przyjmuje od mieszkańców gminy zarówno drobny sprzęt, jak i duże AGD.
- Sklep przy zakupie – odbiera stary sprzęt tego samego rodzaju i o tych samych funkcjach, a przy dostawie także w miejscu dostawy.
- Duży sklep bez zakupu – placówka z co najmniej 400 m² powierzchni sprzedaży sprzętu przyjmuje urządzenia, których żaden wymiar zewnętrzny nie przekracza 25 cm.
- Zbiórki w szkołach i instytucjach – pojemniki na drobny sprzęt w placówkach oświatowych i urzędach.
Dwóch rzeczy robić nie wolno. Ustawa zakazuje wyrzucania ZSEE razem z innymi odpadami i przewiduje za to grzywnę. Sprzętu nie wolno też rozbierać samemu. Stara lodówka może zawierać freon, a świetlówka rtęć. Rozebranie takich odpadów niebezpiecznych grozi uwolnieniem tych substancji.
Baterie wyjęte z urządzeń oddaje się osobno, bo recykling baterii przebiega innym torem niż przetwarzanie samego sprzętu.
Akcje wymiany elektrośmieci na ekologiczne gadżety – jak działają i gdzie mają granice?
Akcje typu „oddaj elektrośmieci, odbierz sadzonkę” organizują najczęściej organizacje odzysku sprzętu, zwykle razem z gminami, szkołami albo fundacjami. Organizacja odzysku działa w imieniu producentów i importerów, którzy muszą wykazać określony poziom zbierania. Każdy zebrany kilogram przybliża producenta do ustawowego progu. W praktyce sadzonka czy torba z recyklingu to tani sposób na pozyskanie tej masy.
Próg jest wymagający. Minimalny roczny poziom zbierania to 65% średniorocznej masy sprzętu wprowadzonego do obrotu albo 85% masy zużytego sprzętu wytworzonego w kraju. Polska osiągnęła w 2023 roku cel zbiórki na poziomie 85% zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego wytworzonego w kraju. Tak wynika z danych Eurostatu o zbiórce. W tej samej statystyce cała Unia Europejska zebrała wtedy 37,5% masy wprowadzonej do obrotu przy celu 65%, obowiązującym od 2019 roku. Wcześniej, od 2016 roku, cel wynosił 45%. GIOŚ co roku podsumowuje działanie krajowego systemu w raporcie.
Czy jednorazowa akcja zmienia nawyk? Nie musi. Bywa, że daje skok masy w jeden weekend, a potem szuflady znów się zapełniają. Część sprzętu i tak omija statystyki.
Nagroda działa więc jak zachęta na start. W gospodarce obiegu zamkniętego o poziomie zbierania decydują cztery stałe kanały oraz nawyk oddawania sprzętu od razu, gdy przestaje działać.





