Pożary

Pożary

Pożary, szczególnie te największe - megapożary, są nasilane przez kilka czynników. Potrzebne są wysokie temperatury, susza, nagromadzenie łatwopalnych materiałów i wiatr. Dokładnie tego mogą dostarczyć zmiany klimatu.

W wielu rejonach świata wybuchają ostatnio wyjątkowo niszczycielskie pożary - gwałtownie rośnie też ich liczba. Przyczyny to globalne ocieplenie i źle pojęta polityka proekologiczna.
Określone jako "megapożary", szaleją na tysiącach kilometrów, temperatura w nich przekracza 1000°C, tworzą swoją własną pogodę, a nawet wywołują tornada.
Nie jest możliwe ugaszenie megapożaru z użyciem dostępnej nam techniki. Szaleją one, aż wypalą cały las lub spadną ulewne deszcze, które stłumią pożar.

Tego lata, pożary takie szalały na południu Europy, szczególnie w Grecji, gdzie zabiły co najmniej 63 osoby i zwęgliły blisko 200 tysięcy hektarów lasów.
Sprawy mają się jeszcze gorzej w USA, gdzie raptem 20 lat temu, rzadko zdarzały się pożary spalające 2000 hektarów. Jednak w ostatniej dekadzie, miejsce miało ponad 200 dziesięciokrotnie większych pożarów. Tylko w ostatnim roku, z dymem poszło blisko 4 miliony hektarów, bijąc rekord wszechczasów z 2005 roku.
W zeszłym roku australijski stan Wiktoria doświadczył 200 pożarów w ciągu jednego dnia. W tym roku podczas lutowej fali rekordowych upałów (w Melbourne temperatury sięgnęły 46.4°C) nakładającej się na wieloletnią suszę, rekordowo potężna megapożary spustoszyły też południowo-wschodnią Australię.
Miejsce miały też megapożary we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Kanadzie, Rosji, Mongolii, Indonezji, Afryce Południowej i Brazylii.

Zmiany klimatu na wielu terenach zmniejszają intensywność opadów, a także zmieniają ich rozkład w czasie roku. Naukowcy badający zmiany klimatu przewidują dla znacznych obszarów klimatu umiarkowanego (Europa, Ameryka Północna, Australia, ...) wzrost ilość opadów w zimie i wiosną, z jednoczesnymi dłuższymi i suchymi okresami letnimi.

Wraz z postępującym ocieplaniem się klimatu rośnie temperatura, która prowadzi do szybszego wyparowywania wilgoci. Aby rozpoczął się pożar potrzebny jest zapłon - mogą go dostarczyć błyskawice lub człowiek. Badania z parku Yellowstone pokazują, że o ile zaprószenie ognia przez ludzi wywołuje średnio 6 - 10 pożarów rocznie, to błyskawice powodują powstanie 35 pożarów rocznie.

Wzrost temperatury o 1°C to intensyfikacja konwekcji i wzrost liczby błyskawic o 10%, co dodatkowo zwiększa zagrożenie pożarami. Towarzyszące burzom gwałtowne wichury mogą szybko rozprzestrzenić ogień na znacznym obszarze, praktycznie uniemożliwiając kontrolę pożaru. Wszystko razem to doskonały przepis na wielkie pożary lasów.

Podczas suchych okresów letnich przetrwanie roślinności jest uzależnione od wilgoci czerpanej z gleby. Długie i intensywne susze letnie zagrażają drzewom powodując ich usychanie i osłabienie odporności na choroby i insekty. Epidemie chorób, będące konsekwencją suszy, mogą pozostawiać po sobie całe obszary wyschniętych drzew.

Wiosenne opady powodują masowy wzrost traw i innych małych roślin. Kiedy nadejdzie suche lato, niskie krzewy uschną, a gromadzące się resztki ściółki leśnej będą stanowić doskonałą pożywkę dla ognia.

Zmiana dynamiki opadów wpływa także na zmiany w składzie roślinności lasów. Kiedy strefy klimatyczne przesuwają się, rośliny nie są w stanie wyciągnąć korzeni z ziemi i przemieścić się wraz z wędrującymi strefami klimatycznymi. W miarę, jak nieodporne na suszę rośliny obumierają, ich resztki wysychają, dostarczając paliwa oczekującego na pożar.

Do zagrożeń związanych ze zmianami klimatu dochodzą niekorzystne praktyki zarządzania terenami leśnymi. Pożary to normalne zjawiska, zdarzające się okresowo i wręcz potrzebne do utrzymania lasu w dobrej kondycji. Standardowa praktyka zapobiegania pożarom lasów doprowadziła do sytuacji, w której drzewa i krzewy rosną bardzo gęsto, w wyniku czego nagromadzona jest wielka ilość łatwopalnych materiałów. Wraz ze zmianami klimatu oznacza to idealne warunki dla mega pożarów. Kiedy już dochodzi do pożaru, to jest on bardzo gwałtowny, obejmuje nawet tysiące kilometrów, temperatura pożaru jest też znacznie wyższa, niż w lesie, w którym pożary okresowo występowały - sięga nawet 1000°C. Tak potężny pożar tworzy swoją własną pogodę, m.in. wywołuje silne wiatry (a nawet tornada), które dodatkowo przyczyniają się do jego rozprzestrzeniania.

Wyjątkowo wysokie temperatury mogą powodować ekstremalne wypalenie składników odżywczych i materii organicznej, przez co regeneracja lasu jest opóźniona, a teren podatny na erozję.

Kolejną praktyką zwiększającą ryzyko pożarów jest zabudowa terenów podmiejskich pokrytych suchymi zaroślami, tak, jak to ma np. miejsce w USA lub Australii. W przypadku wybuchu pożaru w takim rejonie, łatwopalne drewniane domki stają się pożywką dla płomieni, a strażacy zamiast koncentrować się na opanowaniu pożaru, zajmują się ratowaniem ludzi i dobytku.

Lasy są magazynem znacznych ilości węgla, który w przypadku spalenia uwalnia się do atmosfery. Co ciekawe, lasy Kanady, choć o połowę mniejsze od lasów tropikalnych, przechowują w sobie podobną ilość węgla. Kiedy w Kanadzie doszło do rekordowych pożarów w drugiej połowie lat ’90 XX w i w kolejnym dziesięcioleciu, wyzwoliły one do atmosfery 45% całkowitej emisji gazów cieplarnianych Kanady.
Tegoroczne pożary w australijskim stanie Wiktoria wyzwoliły do atmosfery ilość CO2 porównywalną z całoroczną emisją przemysłową tego kontynentu.

Oczywiście, winą za każdy pożar nie można bezpośrednio obciążać zmian klimatu. Jednak spojrzenie na statystykę daje do myślenia. Poniższy wykres pokazuje liczbę wielkich pożarów w obu amerykach w podziale na dekady.

Rys. Liczba wielkich pożarów w obu amerykach w podziale na dekady.

Zapowiada się, że kolejne dziesięciolecie ustanowi nowy rekord.

"Obserwujemy ocieplanie się klimatu i wcześniejsze wiosny, powiązane z częstotliwością dużych pożarów lasów. Wielu ludzi myśli, że zamiany klimatu i ich wpływ na środowisko to przyszłość odległa o 50 czy 100 lat - pożary pokazują, że ma to miejsce już teraz".

Thomas Swetnam, kierujący Tree Ring Research Laboratory, University of Arizona

Pożary i zanik lasów powodują nie tylko emisję dwutlenku węgla, ale też jałowienie gleby, pustynnienie i burze piaskowe. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód, wywołując powodzie, unosząc ze sobą bryły ziemi, niszcząc uprawy i kanały irygacyjne oraz powodując osuwanie się terenu.

Pożary wybuchają nie tylko z przyczyn naturalnych. Bardzo często rozniecają je sami ludzie, nie tylko przez przypadek, ale również dla krótkoterminowych korzyści, niezależnie czy jest to biedny chłop w Amazonii czy Nigerii, który wypala las, aby na pogorzelisku urządzić pole bądź pastwisko, Indonezyjski plantator potrzebujący więcej miejsca pod uprawy, czy deweloper w Grecji, któremu las przeszkadzał w wybudowaniu pola golfowego.

I o ile deweloperów w Grecji nie czeka z tego powodu tragedia (pomijając możliwe aresztowanie), to w wielu krajach tropikalnych niekontrolowany wyrąb terenów leśnych może wkrótce doprowadzić do tego, że w całym kraju nie będzie już ani jednego lasu. Jaki los czeka wtedy żyjące z lasu miliony ludzi? I co z żyjącymi tam gatunkami?

Ludzie przekształcają środowisko planety narażając różnorakie gatunki na zagładę. Nierozsądne wyczerpywanie zasobów i niedbałość o naturalne środowisko prowadzi doi wymierania coraz większej liczby gatunków. Ponad połowa światowych ekosystemów jest obecnie zdegradowanych, a tempo wymierania gatunków jest od 100 do 1000 razy szybsze od typowego dla ostatnich milionów lat. Wzrost tempa znikania gatunków nastąpił około 10 tysięcy lat temu, wraz ze ekspansją populacji ludzkiej. Czytaj więcej na ten temat w artykule masowe wymieranie gatunków.

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto