Bez kategorii

Najważniejszy raport ONZ przed szczytem klimatycznym. Rok niechlubnych rekordów, ale…

2023 r. przyniesie prawdopodobnie dwa niechlubne rekordy: najwyższych temperatur od ponad 100 tys. lat i najwyższych w historii ludzkości emisji gazów cieplarnianych, które globalne ocieplenie napędzają.

W 2015 r. z istniejących polityk rządów z całego świata wynikało, że do 2030 r. emisje gazów cieplarnianych wzrosną o 16%. Obecnie oficjalnie przyjęte polityki wskazują, że będzie to wzrost o 3%.

Choć postęp jest zauważalny, wciąż zachodzi jednak o wiele za wolno. Aby zrealizować najważniejszy cel klimatyczny, jakim jest ograniczenie globalnego ocieplenia do poziomu 1,5°C, emisje do końca tej dekady powinny zmaleć o 42%. Dla uniknięcia drugiego progu nakreślonego przez klimatologów, który może przynieść o wiele boleśniejsze konsekwencje, potrzeba spadku o 28%. W obu przypadkach szanse na utrzymanie się w granicach ocieplenia określono na 66%.

To najważniejsze wnioski, jakie płyną z nowego raportu ONZ o tzw. luce emisyjnej, który opublikowano na kilka dni przed rozpoczęciem szczytu klimatycznego w Dubaju.

Na kursie do prawie 3°C

Z raportu wynika, że ​​globalna emisja gazów cieplarnianych wzrosła w dwóch poprzednich latach o 1,2%, osiągając nowy rekord 57,4 miliardów ton. Jednocześnie 2023 rok jest na dobrej drodze, by stać się najcieplejszym nie tylko w historii oficjalnych pomiarów, ale i także od ponad 100 tys. lat. Obliczenia dla tak długiego okresu dokonuje się za pomocą analiz różnych zapisów geologicznych, np. ze rdzeni lodowych.

Gdyby rządy z całego świata zrealizowały polityki, do których wdrażania się obecnie zobowiązały, temperatura na koniec XXI w. będzie o ok. 3°C niż w okresie przedindustrialnym. Spełnienie mniej zobowiązujących polityk, które zostały przez nie zapowiedziane, oznacza wzrost temperatury o ok. 2,5-2,9°C.

Teoretycznie realizacja wszystkich zapowiedzi może ograniczyć globalne ocieplenie nawet do 2°C. Problem w tym, że deklaracje te nie są uznawane za wiarygodne, gdyż nie podążają za nimi odpowiednie strategie, programy i finansowanie. Na ten moment jest to więc bardziej zbiór pustych deklaracji polityków z całego świata niż realna perspektywa.

Szanse na utrzymanie się w ryzach niższego progu 1,5°C są jeszcze mniejsze. ONZ ocenia je na zaledwie 14% – i to w najbardziej optymistycznym scenariuszu.

Nie luka, a kanion

I trudno się temu dziwić, skoro rządy z całego świata planują obecnie produkcję ponad dwukrotnie większej ilości paliw kopalnych niż jest to zgodne z celem ograniczenia ocieplenia do 2°C. Do tego wiele gospodarek nie jest na ścieżce ograniczania emisji zgodnej z przyjętymi przez nie krajowymi zobowiązaniami. To m.in. USA, UE, Australia, Brazylia, Kanada, Japonia i Korea Płd., a więc jedni z największych emitentów gazów cieplarnianych.

– Luka w emisji przypomina bardziej kanion. Kanion wypełniony złamanymi obietnicami, złamanymi życiami i złamanymi rekordami. Wszystko to oznacza porażkę przywództwa, zdradę słabszych i ogromną straconą szansę – podsumowuje António Guterres, dyrektor generalny ONZ.

– Rządy nie mogą w dalszym ciągu zobowiązywać się do ograniczenia emisji, a następnie udzielać zielonego światła ogromnym projektom dotyczącym paliw kopalnych. Stawia to pod znakiem zapytania globalną transformację energetyczną i przyszłość ludzkości – dodaje Inger Andersen, szefowa Programu Środowiskowego ONZ (UNEP).

Czego potrzeba dla klimatu?

Choć szanse na ograniczenie globalnego ocieplenia do limitu wskazanego przez naukowców są nikłe, wciąż jednak istnieją. Co zatem jest potrzebne, by podążać odpowiednią drogą?

Dwie kluczowe rzeczy w zakresie paliw kopalnych, które są głównym źródłem emisji gazów cieplarnianych, to:

  • Potrojenie do 2030 r. mocy zainstalowanej w odnawialnych źródłach energii.
  • Podwojenie tempa wzrostu efektywności energetycznej w tym samym czasie.

Zrealizowanie tego pozwoli na stopniowe wycofywanie paliw kopalnych, co jest celem najważniejszym.

– Zasadniczo, im dłużej czekamy, tym będzie trudniej – podsumowuje krótko Andersen.

Dobra wiadomość przed szczytem klimatycznym w Dubaju jest taka, że USA i Chiny wydały wspólne stanowisko, w którym deklarują chęć potrojenia mocy w OZE do końca tej dekady. Do tego samego wzywają też inni politycy, co pokazuje, że są to technologie już na tyle tanie i popularne, że ich masowe wdrażanie jest nieuniknione.

Nie liczmy na usuwanie CO2

W raporcie stwierdzono też, że opóźnianie redukcji emisji gazów cieplarnianych zwiększy w przyszłości zależność od usuwania dwutlenku węgla z atmosfery. Obecnie naszym największym sprzymierzeńcem jest tu natura, ale dla realizacji najważniejszych celów klimatycznych nieunikniona będzie też technologia. Wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla z powietrza to jednak rozwiązanie mocno niepewne, bo są to opcje wciąż raczkujące, o ile w ogóle istnieją.

„Zwiększanie skali nowatorskich metod usuwania dwutlenku węgla wiąże się z różnymi rodzajami ryzyka, w tym z tym, że wymogi techniczne, ekonomiczne i polityczne dotyczące wdrożenia ich na dużą skalę mogą nie zostać spełnione na czas” – stwierdzają autorzy raportu Emissions Gap.

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii